Bitwa na zielen

 

Embed or link this publication

Description

artykul w pismie zielen to zycie

Popular Pages


p. 1

zielono wkoło I Partyzantka ogrodowa Bitwa na zieleń Sadzisz kwiaty na podwórku, nie pytając nikogo o zdanie? Wysiewasz słoneczniki i malwy pod blokiem bez pozwolenia administracji? Nawet nie wiesz, że jesteś ogrodowym partyzantem Tekst Krzysztof Herman 74 | zieleń to życie | lipiec 2013 e współczesnych miastach ogrody i parki projektowane są w coraz dziwniejszych miejscach – na dachach, ścianach budynków (ogrody wertykalne), obszarach zdegradowanych (pofabrycznych, wysypiskach śmieci), na wiaduktach, torowiskach, w tunelach itp. W centrach metropolii powstają parki kieszonkowe (miniparki upchnięte na bardzo niewielkiej przestrzeni) czy ogrody tymczasowe – zajmujące przestrzeń dostępną tylko chwilowo. Okazuje W się, że współczesne miasto jest wyzwaniem dla ogrodów, polem walki przeciwko dominacji betonu, samochodów i zimnych ścian nowoczesnych budynków. Wojna z miejską szarzyzną Ogrody w mieście, choć nie tworzone w tak dramatycznych okolicznościach jak te powstające w czasie konfliktów zbrojnych (prezentowane przez Kennetha Helphanda w publikacji „Defiant Gardens. Making Gardens

[close]

p. 2

Partyzantka ogrodowa to nie tylko sposób na łatwe i szybkie upiększenie przestrzeni, ale też świetna zabawa 1 2 in Wartime”), opisywane bywają językiem zaczerpniętym z działań wojennych. Do tej terminologii odwołuje się zdobywająca coraz większą popularność na świecie partyzantka ogrodowa. Są to działania aktywistów, wolontariuszy (zwykle realizowane z własnych środków), nastawione na spontaniczne upiększanie zapomnianych, zaniedbanych przestrzeni miejskich za pomocą roślin. Partyzantka ogrodowa to różnego typu interwencje skupiające się na nielegalnym – czyli podejmowanym bez zgody urzędów, organizacji nadzorujących dany teren czy pielęgnujących zieleń miejską – samowolnym sadzeniu roślin, głównie bylin ozdobnych, na miejskich placach, pasach między jezdniami itp. 3 na tym Podwórku na Pewno wybuchły bomby zawierające nasiona maków i innych bylin 2 w bitwie na zieleń dozwolone są różne rodzaje broni, a eksperymentowanie z formą jest mile widziane 3 wsPólne sadzenie roślin zbliża ludzi, którzy w innej sytuacji pewnie by się nie poznali 1 lipiec 2013 | zieleń to życie | 75 Fot. Legge-Lewis-Legge/Jardin de Metis (2)

[close]

p. 3

zielono wkoło I Partyzantka ogrodowa 4 bomby nasienne łatwo wykonać samemu: potrzebne są jedynie odrobina ziemi, nasiona i nawóz 6 bomby nasienne można rzucać wszędzie tam, gdzie straszą niezagosdpodarowane trawniki i puste rabaty 4 5 5 Bombami, widłami, kwiatami i marketingiem Sadzenie dojrzałych i efektownych, ale kosztownych roślin może być zastąpione rzucaniem tzw. bomb nasiennych (w j. angielskim: „seed bombs”) stworzonych z garści ziemi, nawozu i nasion. Zlepione składniki bomby formowane są w kształt granatów lub kul. Partyzanci ogrodowi głoszący hasło „Walczmy widłami i kwiatami przeciw brudowi” („let’s fight the filth with forks and flowers”) doczekali się oficjalnego instruktażowego podręcznika „On guerrilla gardening. A handbook for gardening without boundaries” autorstwa Richarda Reynoldsa, który nazywany jest przywódcą ruchu. Swoje działania opisuje on także na popularnym blogu www. guerrillagardening.org. Wśród jego fanów są celebryci i brytyjscy arystokraci – partyzancko sadziła razem z nim m.in. księżna Kornwalii Kamila. W Polsce jeszcze przed jego wizytą na festiwalu Warszawa w Budowie w 2011 roku, gdy posadzono tulipany w okolicach metra Centrum, działało kilka ogrodniczych brygad, m.in. grupa MPO z Warszawy, EKO Opole czy Kwiatuchi. Po jego wykładzie (Richard jest z wykształcenia specjalistą od marketingu) pojawiło się ich jeszcze więcej. Wspólne działania bojowe Partyzantka ogrodowa daje możliwość spontanicznego działania, oferując poczucie realnego 6 Zieloni buntownicy W pochłoniętym kryzysem Nowym Jorku lat 70. XX wieku działały grupy „Zielonej partyzantki” (Green Guerillas). Celem ich walki było odzyskiwanie nieużywanych obszarów miasta pod ogrody wspólnotowe, w których „buntownicy” sadzili głównie warzywa i inne rośliny użytkowe. W tym czasie powstało ponad osiemset nielegalnych ogrodów w różnych częściach Nowego Jorku. 76 | zieleń to życie | lipiec 2013 Fot. Krzysztof Herman

[close]

p. 4

7 guerilla gardening (nie mylić z „gorilla” , czyli gorylem na obrazku) często spotyka się z innymi formami sztuki ulicy, takimi jak graffiti 8 członkini warszawskiej gruPy „kwiatuchi” partyzancko ozdabia śmietnik 7 8 wpływu na estetykę miasta. Często skutkuje to formowaniem się wspólnoty aktywnych osób, zawartej w celu realizacji konkretnego zadania podnoszącego jakość otaczającej nas przestrzeni. I chociaż sama podstawowa idea partyzantki ogrodowej nie jest nowa (ludzie od zawsze i z różnych przyczyn bez zgody i wiedzy nadzorców przestrzeni sadzili rośliny w mieście), to jej fenomen tkwi w wytworzeniu ruchu społecznego spajającego okazjonalne działania (w czym wiodący udział mają nowe media, np. portale społecznościowe), nośnym wojennym języku oraz atrakcyjnej formie prezentacji i promocji wydarzeń. Partyzantka ogrodowa odwołuje się do graffiti czy parkuru (miejski sport ekstremalny) i realizowana jest często przez osoby związane ze światem street artu. Tę zbieżność wychwyciła firma odzieżowa Adidas, która od dłuższego czasu zainteresowana jest kulturą i sztuką ulicy oraz działaniami artystów hip-hop oraz graffiti. Powstała kampania reklamowa linii obuwia, która ma być kojarzona z ekologią i „zielonymi wartościami”. Obok billboardów wykorzystujących, niestety, sztuczne rośliny nakręcono reklamówkę, w której obserwujemy „ustawioną” partyzancką akcję. Pod osłoną nocy grupa młodych ludzi przeskakuje przez płoty, rzuca „nasienne bomby”, przemierza Londyn w poszukiwaniu zaniedbanych kawałków ziemi, aby w końcu po wizycie w dużym centrum ogrodniczym stworzyć kilka rabat, które wyglądają na zbyt dopieszczone. Na wspomnianym filmie partyzantka pokazana jest jako działanie niebezpieczne, na granicy prawa, ekstremalne niczym malowanie sprayem pociągów. W rzeczywistości ogrodniczy partyzanci nikomu nie szkodzą, bo cóż złego mogą czynić bratki wysadzone w zapomnianej miejskiej donicy? lipiec 2013 | zieleń to życie | 77 Partyzanci ogrodowi spontanicznie upiększają zaniedbane miasta

[close]

Comments

no comments yet