Krzyż Maltański

 

Embed or link this publication

Description

OrderofMalta

Popular Pages


p. 1

ISSN 2353-8740 Magazyn Zakonu Maltańskiego w Polsce NUMER 1 (9) CZERWIEC – LISTOPAD 2017 Wartość magazynu 10 zł zawiera koszty wydawnictwa i wsparcia potrzebujących Dar dla Aleppo Zakon Maltański Polska włącza się w dolnośląską akcję odbudowy szpitala św. Ludwika Aplikacja mobilna Zakonu Maltańskiego - już dostępna! Pobierz i zachęć innych

[close]

p. 2

Cwo numerze Obrona wiary 1 Od redakcji Słowo od prezydenta Aleksander Tarnowski 2 Tajemnica Maryi ks. prałat Paweł Deskur 3 Idźcie i głoście ks. kard. Kazimierz Nycz 5 Święto wszystkich dzieci – rozmowa z Iloną Świerad 6 Lourdes oczami kadetów Katarzyna Żółtowska 8 Maraton Dębno 2017 Tomasz Tarnowski 10 15 lat wigilijnej pomocy Hanna Wesołowska-Starzec 12 Najważniejsze być razem – rozmowa z Witoldem Kisałą 13 Maltańska współpraca rozwojowa Michał Rżysko 14 Zbiórka dla uchodźców Wojciech Kożuchowski 14 Kierunek: Papua – rozmowa z dr. Pawłem Koczewskim Forum darczyńców Temat numeru Pomoc potrzebującym 16 Priorytetem pomoc potrzebującym – rozmowa z Fra’ Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto 18 Zwierzchnik czasu reform Krzysztof Nowina Konopka 19 Dziękuję za wspólną pracę Aleksander Tarnowski 20 Podsumowanie kadencji Krzysztof Nowina Konopka Forum wolontariuszy 24 25 28 31 32 36 Fundacja PKM Pomoc Maltańska w Warszawie Edyta Skolmowska, Anna Graczyk Fundacja PKM Pomoc Maltańska w Poznaniu Magdalena Gosk-Buczkowska, Jerzy Pelowski, Sandra Śliwka, Waldemar Nawrot Fundacja PKM Pomoc Maltańska w Krakowie Agata Hiro-Szyba, dr Krzysztof Moczurad Fundacja św. Jana Jerozolimskiego Józef Puzyna Fundacja MSM Pomoc Maltańska w Katowicach Michał Rżysko, Ilona Świerad, Krzysztof Kania, Dominik Janosz, Aleksandra Węglarzy, Agnieszka Jarzyńska-Stęclik, ks. Piotr Larysz Wielka Brytania. Association of Polish Knights of Malta UK dr Marek Stella-Sawicki, Przemysław Salamoński 37 Klebark. Kapelanat ZPKM Józef Czermiński 38Zakon na świecie Raport maltański Michał Bogucki 40Historia Komandor Hieronim Augustyn Lubomirski Tadeusz W. Lange 41 Piotr Kochanowski z Sycyny Andrzej S. Jelski, Ewelina L. Perzyńska-Jelska Zakon 42w Polsce Biuletyn 6 8 10 16 24 40 Magazyn Zakonu Maltańskiego w Polsce www.krzyzmaltanski.pl ISSN 2353-8740 | numer 1 (9) 2017 nakład: 2000 egzemplarzy Redaktor naczelny: Krzysztof Nowina Konopka krzysztof.konopka@zakonmaltanski.pl Projekt graficzny: Agnieszka Kierat DTP: Studio Podolany Współpraca: Józef Czermiński, ks. prał. Paweł Deskur, Magdalena Gosk-Buczkowska, Anna Graczyk, Agata Hiro-Szyba, Dominik Jarosz, Agnieszka Jarzyńska-Stęclik, Andrzej S. Jelski, Krzysztof Kania, Wojciech Kożuchowski, ks. Piotr Larysz, dr Krzysztof Moczurad, Waldemar Nawrot, Jerzy Pelowski, Ewelina L. Pierzyńska-Jelska, Józef Puzyna, Michał Rżysko, Przemysław Salamoński, Edyta Skolmowska, dr Marek Stella-Sawicki, Sandra Śliwka, Ilona Świerad, Aleksandra Węglarzy, Katarzyna Żółtowska Wydawca: Związek Polskich Kawalerów Maltańskich Jerzy Donimirski Adres do korespondencji: „Krzyż Maltański” ul. Parkowa 11, 30-538 Kraków Okładka: fot. Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie O redakcji

[close]

p. 3

Od redakcji Nasza okładka to echo dramatycznego apelu  – o  dar dla Aleppo. O  pomoc w  odbudowie zbombardowanego szpitala św. Ludwika. Jednego z trzech szpitali w Syrii, prowadzonych przez katolickie siostry. Jeszcze niedawno niósł pomoc chrześcijanom i  muzułmanom, wierzącym i  niewierzącym. Szpital musi istnieć. Pięć milionów Syryjczyków jest całkowicie pozbawionych opieki zdrowotnej. Siostry proszą o pomoc. Zakon Maltański w Polsce, wraz z wszystkimi Kościołami na Dolnym Śląsku oraz Stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie, odpowiada na ten apel. Nasz udział w akcji „Dar dla Aleppo” to między innymi czerwcowy koncert we Wrocławiu, z którego dochód przekażemy na odbudowę szpitala. Pamiętamy, że Bliski Wschód to kolebka Zakonu, ale także dziś obszar naszej odpowiedzialności. I wciąż żywa inspiracja do pracy w obronie wiary i pomocy ubogim. W tym wydaniu przedstawiamy Państwu panoramę wszystkich dzieł maltańskich w Polsce. Mówią o nich ci, którzy z wielkim zaangażowaniem tworzą je na co dzień. Pokazujemy, jak zmienił się Zakon w ostatnich latach. Okazją do podsumowań jest kończąca się kadencja zarządu Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Dziś Zakon Maltański w Polsce jest instytucją coraz powszechniej rozpoznawalną, cieszącą się zaufaniem partnerów publicznych, ale przede wszystkim tych, którzy swoją hojnością umożliwiają nam działanie. Ostatnie lata to także dla nas – redakcji – okres ważnych zmian. „Biuletyn ZPKM” przekształcił się w „Krzyż Maltański”, adresowany do całego „ekosystemu” maltańskiego w Polsce. Wszystkim, którzy włączają się w jego budowanie, składamy serdeczne podziękowanie. Krzysztof Nowina Konopka z zespołem pSrłeozwyodeondta W tym roku kończy się kadencja zarządu ZPKM. Przede wszystkim, jako Prezydent, dziękuję za blisko pięć lat wspólnej pracy, która dla większości członków zarządu była dużym obciążeniem i poświęceniem, wręcz dodatkowym, bezpłatnym etatem. Pozostawiamy po sobie nowoczesną organizację, realizującą szereg bardzo potrzebnych dzieł pomocowych, które zdobywają uznanie, również poza granicami Polski. Organizację, która reprezentuje Zakon Maltański w Polsce stojący na straży wartości coraz bardziej deficytowych w dzisiejszym świecie. Dbaliśmy o integrację środowiska maltańskiego w Polsce zgodnie z wielowiekową rycerską tradycją, jednocześnie staraliśmy się przybliżyć do innych organizacji, by budować wspólną przestrzeń do działania. Z perspektywy ponad dwudziestu lat obecności w ZPKM, prezydentury i dojrzałego wieku, mam pełną świadomość, że realizacja tego ponad 900-letniego dzieła zależy od aktywnego włączenia się osób młodych. Serdecznie zapraszam do działania pod znakiem ośmiokątnego Krzyża Maltańskiego – symbolizującego osiem błogosławieństw, by wypełniać misję Zakonu - Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum. Dziękuję wszystkim za zaangażowanie i zaufanie, jednocześnie proszę – kontynuujcie wspólnie nasze działania. 1 BRONA WIARYO Aleksander Tarnowski Prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich Redakcja

[close]

p. 4

Fot. Marcin Świerad TajemMnaicryai ny jest 8 września – w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Filermo. Maryja „wpierw nim zamieszkała z  Józefem stała się brzemienna za sprawą Ducha Świętego”. Kontekst wskazuje, że chodzi tu o czas narzeczeństwa. Trwał on Przed wielu laty, jeszcze zwykle rok, zanim poślubiona niewiasta przeprowadzała się do domu męża. W tym czasie Maryja stała się w  seminarium duchownym, brzemienna co sprawiło, że Józef, który nie znał Jej ta- mój ówczesny rektor mówił, jemnicy mógł oskarżyć Maryję o złamanie wiary narze- że każdy kapłan zawsze powi- czeńskiej. Wiarołomną narzeczoną kamienowano na nien być gotowy powiedzieć progu domu rodzicielskiego. Ale Józef, który był czło- dziesięciominutowe kazanie wiekiem sprawiedliwym, nie mając pewności, że jego o  Matce Bożej. Chciał przez narzeczona dopuściła się występku, nie chciał oskarżyć to wyrazić, że obecność Ma- jej o  niewierność. Publiczne zaś dochodzenie praw- ryi w  życiu kapłana powinna dy mogło narazić dobre imię narzeczonej na szkodę. być tak głęboko zakorzeniona Wybrał zatem rozwiązanie dyskretne, a  jednocześnie i przynosząca tak obfite owoce zgodne z prawem żydowskim. Postanowił zerwać zarę- duchowe, aby w każdej chwili można się było nimi po- czyny przez wręczenie Maryi listu rozwodowego, który dzielić z innymi. przywracał jej wolność. Tak postępując nie krzywdził Wraca mi tu w pamięci przepiękne poetyckie kaza- narzeczonej, o której winie nie był przekonany. Sprawę nie wygłoszone przed laty na Jasnej Górze przez ks. bp. rozstrzygnęła interwencja Boga, który przez sen wyja- Tadeusza Zawitkowskiego, które ukazywało ile nawią- śnia Józefowi, że Syn, którego Maryja nosi pod sercem zań maryjnych znajdujemy w naszej polskiej historii, li- nie jest dzieckiem żadnego mężczyzny, ale Synem teraturze, sztuce a nawet w nazewnictwie ziół i kwiatów. Bożym. Jego imię Jezus znaczy Zbawiciel, Bóg zba- Ten rok jest rzeczywiście szczególny i  wyjątkowy. wia. W ten sposób podkreślone zostały równocześnie: Przypada w  nim 300. rocznica koronacji Cudownego Bóstwo Chrystusa, niewinność i posłuszeństwo Maryi Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, 50. rocznica koro- oraz szlachetność Józefa Opiekuna. nacji obrazu Matki Bożej Licheńskiej a także 140. roczni- Kiedy rozważam przykład życia, jaki daje nam ca objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie i 50. rocznica Maryja, nam maltańczykom szczególnie Ta z Filermo, koronacji tego obrazu koronami przychodzi mi na myśl zawoła- papieskimi. A  przecież razem z  całym Kościołem obchodzimy też stulecie objawień fatimskich. Jest to rok szczególny także dla Zakonu Maltańskiego, który Maryja kryje w sobie także wielką tajemnicę wiary. Oby rok jubileuszy pomógł nam choć trochę zbliżyć się do tej tajemnicy. nie towarzyszące naszemu Zakonowi: Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum. Często koncentrujemy się na drugim członie tego zawołania, angażując się w dzie- czci Matkę Bożą z  Filermo jako ła miłosierdzia. Tak wielokrotnie swoją Patronkę. Jak podaje w ciekawym artykule ks. Mi- czyniła też Maryja. Wystarczy tylko wspomnieć jej chał Palowski „ikona napisana przez św. Łukasza dotarła wędrówkę w  góry, kiedy niosła pomoc krewnej Elż- 2 na wyspę Rodos w cudowny sposób za czasów panowania cesarza Leona III (717-741)”, a więc 1300 lat temu. Po wielowiekowych wędrówkach, kiedy to obraz ginął i od- biecie czy zatroskanie w Kanie Galilejskiej. Ale Maryja kryje w sobie także wielką tajemnicę wiary. Oby rok jubileuszy pomógł nam choć trochę zbliżyć się do najdywał się w innym miejscu, uroczyście potwierdzono tej tajemnicy. Oby pozwolił połączyć zaangażowanie jego autentyczność dokładnie 20 lat temu, w 1997 roku. w pomoc bliźnim z naszym pragnieniem życia wiarą Nie sposób oczywiście w  pełni oddać cześć Maryi i gotowością jej obrony. Ostatecznie przecież mówić w  treści krótkiego rozważania, dlatego spójrzmy na z zachwytem o Maryi przez dziesięć minut powinien Jej niezwykłą rolę przez pryzmat fragmentu Ewangelii umieć każdy z nas.  ■ według św. Mateusza (Mt 1,18 – 25), który odczytywa- ks. prałat Paweł Deskur BRONA WIARYO Rozmowa

[close]

p. 5

fotografie: Elżbieta Świerad Idźcie i głoście Takie miejsca jak Fatima, Częstochowa czy Lourdes przypominają nam, że mamy Matkę, że Kościół ma Matkę. Matka mówi nam o rzeczach podstawowych – o modlitwie, różańcu, nawróceniu i pojednaniu się z Bogiem. Podczas niedawnej, krótkiej i  intensywnej, pielgrzymki do Fatimy w  stulecie objawień, Oj- ciec Święty Franciszek przypomniał nam pod- stawowe prawdy o  Mat- ce Najświętszej i prawdy, które Ona przekazała posługując się dziećmi. Wśród nich była prawda o  tym, że takie miejsca jak Fatima, Częstochowa czy Lourdes przypomi- nają nam, że mamy Mat- kę, że Kościół ma Matkę. Matka mówi nam o rzeczach podstawowych  – o  modlitwie, różańcu, nawróceniu i  pojednaniu się z  Bogiem. To jest to, co każdy z  nas może osobiście uczynić własnym programem prze- miany swojego serca, po to, żeby przemieniać świat wokół nas. Nie inne jest nasze pielgrzymowanie na Ja- sną Górę. Każdego roku przyjeżdżają maltańczycy, by przypomnieć sobie i  przeżyć na nowo te najbardziej podstawowe prawdy. I  wrócić z  nowym zapałem do spełniania ich w swoim własnym życiu. Idźcie i czyńcie uczniów Przeżywamy w  duszpasterstwie w  Polsce rok pod hasłem:„Idźcie i głoście”. To jest streszczenie tego, co Pan Jezus wypowiedział żegnając się z apostołami w dniu Wniebowstąpienia.„Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody i udzielajcie im Chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.” W niektórych językach europejskich te słowa są tłumaczone:„idźcie i czyńcie uczniów”. Potwierdzenie takiego właśnie rozumienia znajdujemy w Dziejach Apostolskich. Święty Paweł, który do- łączył do świętego Piotra i  apostołów, przyszedł jako przedstawiciel narodów pogańskich. Wielkim pragnieniem nawróconego pod Damaszkiem prześladowcy Chrystusa było, aby wprowadzić te narody do Kościoła. Powstał nawet na tym tle między Piotrem i apostołami, którzy byli przy Chrystusie wcześniej spór o to, jakie wymagania stawiać tym, którzy przychodzą jako poganie. Po długiej rozmowie doszli do wniosku, aby nie wymagać nic ponad to, co jest konieczne, aby mogli być we wspólnocie Kościoła. I  widzimy owoce tego postanowienia. Paweł idzie od miasta do miasta, zakłada gminy chrześcijańskie i powołuje. Spełniają się słowa:„idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody”. Głoście na peryferiach Ojciec Święty Franciszek konkretyzuje te słowa jeszcze bardziej. Nie tylko wskazuje nam, że wszyscy mamy być apostołami i świadkami Chrystusa, mamy głosić słowem i  świadectwem, ale ciągle nam poszerza zakres tego przepowiadania. Mówi nam: idźcie do tych, którzy Go nie znają, idźcie do tych, którzy odeszli, do tych którzy osłabli, do tych, którzy nigdy nie byli przy Chrystusie, na peryferie – idźcie i głoście. I to wezwanie przyjmują kawalerowie i damy Zakonu Maltańskiego, którzy w swoim statucie i w swoim posłannictwie, charyzmacie mają przepowiadanie i  świadectwo życia chrześcijańskiego, praktykowane w sposób żarliwy i gorliwy. Być dobrym jak chleb 3 Przeżywamy rok św. Brata Alberta. To jest ten piękny święty, który wszystkim nam mówi: trzeba być dobrym jak chleb, żeby każdy mógł przyjść, spotkać, wziąć i nakarmić się tym chlebem, którym jest dobro człowieka. Ten wybitny, uzdolniony człowiek, artysta, w  pewnym momencie, kiedy się nawraca, zostawia wszystko. Upadłszy przed majestatem Boga, którego poznał, w  którego uwierzył, Rozmowa BRONA WIARYO

[close]

p. 6

potrafił upaść przed majestatem Boga w  człowieku Czego nas uczy św. Brat Albert? Motywacja jego jest realna, konkretna, w  pełni zorganizowa- potrzebującym, człowieku działania jest w nim samym, w jego wierze. Idzie na, z  wielkim zaangażo- leżącym na ulicy. To są ci i zamieszkuje razem z tymi, którym chce pomagać waniem i  pasją, pomoc piękni święci tacy jak on, po to, żeby ich wyprowadzić z dotychczasowego ludziom biednym, nie- jak Matka Teresa z  Kalkuty, którzy bardzo często w nie- słabego, biednego, grzesznego życia. pełnosprawnym. Pomoc wszędzie tam, gdzie dzi- podobnym do ludzkiego siaj spotyka się ludzi cier- obliczu, potrafią odnajdywać samego Chrystusa. Czego piących, prześladowanych, dotkniętych wojną. To jest nas uczy św. Brat Albert? On nie podchodzi do pomocy na przykład pomoc w Aleppo w Syrii. Trzeba, aby kawa- człowiekowi potrzebującemu tak, jak nieraz podchodzą lerowie i  damy Zakonu Maltańskiego mieli jak najwię- współcześni filantropi. Nie przychodzi z  zewnątrz, aby cej współpracowników. I dlatego przed obrazem Matki coś organizować. Motywacja jego działania jest w nim sa- Bożej dziękujemy Bogu, ale równocześnie prosimy, aby- mym, w jego wierze. Idzie i zamieszkuje razem z tymi, któ- śmy sami mieli dość siły i gorliwości do tej realnej posłu- rym chce pomagać po gi potrzebującym. Idźcie do tych, którzy Go nie to, żeby ich wyprowa- znają, idźcie do tych, którzy odeszli, do tych którzy osłabli, do tych, którzy nigdy nie byli dzić z  dotychczasowego słabego, biednego, grzesznego życia. Szuka im pracy, pomocy przy Chrystusie, na peryferie i czyni to niejako w taki – idźcie i głoście. sposób, w  jaki Pan Je- zus zbawia świat. Nie z  zewnątrz jednym swoim słowem, ale przez wcielenie, zamieszkanie z  nami, przez stanie się człowiekiem chce nas zbawić przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwsta- nie. W tym także naśladuje Brat Albert samego Chrystusa. To jest bardzo ważne dzisiaj, kiedy u podstaw działań fi- lantropijnych leżą różne motywacje. My chrześcijanie, po- wołani przez Chrystusa do dawania świadectwa słowem i przykładem, musimy wziąć od Brata Alberta ten sposób, który karze dostrzec w drugim człowieku oblicze Chrystu- sa. Nie zostawić go bez pomocy, nie zgubić wrażliwości, ale dać samego siebie, dać swój czas. Odpowiedź miłości Ewangelia przypomina, że zawsze będziemy mieli takich ludzi, którzy cierpią prześladowanie. Czas współczesny, czas przełomu wieków XX i  XXI jest tym okresem, kiedy na naszych oczach dokonuje się prześladowanie chrześcijan i  innych ludzi z  powodu wiary i  poglądów w różnych miejscach świata. Ktoś powiedziałby – to nic nadzwyczajnego, bo Chrystus to przepowiedział: „Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować.” Trzeba przyjąć, że ten świat czasem nas nie akceptuje. Ale równocześnie trzeba umieć znaleźć konkretną, pełną miłości, miłosierną odpowiedź na to, co cierpi człowiek i co cierpią wokół nas ludzie. To jest nasze wyzwanie i zadanie, które stawiamy sobie i które stawiają przed nami jako chrześcijanami ludzie i współczesny świat. Umocnieni na Jasnej Górze, w tej szczególnej Kanie Galilejskiej, wracajmy do naszych domów i zadań. Do zadań, które wynikają z by- Obchodzi nas świat cia uczniem Chrystusa, z bycia maltańczykiem i człowiekiem, który ma swoją rodzinę, swoją codzienność, ale Jeżeli jesteśmy chrześcijanami i  rozumiemy słowa: „bo nie zamyka się na tych wszystkich, którzy są wokół nie- byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, a da- go i potrzebują pomocy.  ■ liście mi pić, byłem w  więzieniu, przyszliście, byłem przybyszem, Trzeba przyjąć, że ten świat czasem ks. kard. Kazimierz Nycz przyjęliście mnie” i jeżeli bierzemy nas nie akceptuje. Ale równocześnie *Fragmenty homilii ks. kard. Ka- je na serio, to nie możemy powiedzieć, że świat wokół nas nie obchodzi. Mądrą, konsekwentną realizację Ewangelii w  takim duchu podejmuje na co dzień w  Polsce i  na świecie Zakon Maltański. To trzeba umieć znaleźć konkretną, pełną miłości, miłosierną odpowiedź na to, co cierpi człowiek i co cierpią wokół nas ludzie. To jest nasze wyzwanie i zadanie. zimierza Nycza, metropolity warszawskiego, Baliwa Wielkiego Krzyża Honoru i Dewocji, wygłoszonej 20 maja 2017 r. podczas Pielgrzymki ZPKM na Jasną Górę. 4 BRONA WIARYO Rozmowa

[close]

p. 7

Święto wszystkich dzieci –  z Iloną Świerad, organizatorką Mszy św. za dzieci rozmawia Katarzyna Nowina Konopka Fot. Michał Bogucki Skąd pomysł odprawiania Mszy św. za dzieci? Historia jest dość dawna. Zaczęło się od kleryków z Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, którzy 1  czerwca modlili się za dzieci, zwłaszcza nienarodzone i  zagrożone aborcją. Do dzisiaj staramy się, aby te Msze św. były przeżywane w jedności z klerykami. Dlaczego modlitwa szczególnie za dzieci nienarodzone? – 1 czerwca jest świętem wszystkich dzieci. Ale tym nienarodzonym nieco trudniej jest dać prezent. Ta Msza św. jest akurat takim prezentem. W Dzień Dziecka rzadko mówimy, czy choćby myślimy, o tych nienarodzonych… – I  to trzeba zmienić; potrzebujemy zmian nawet jeśli chodzi o  język. Powszechnie używane określenia takie jak płód, komórki czy nawet popularna „fasolka” utrudniają nam zrozumienie wartości życia człowieka od chwili poczęcia. A przecież to dziecko już jest. Ta świadomość nie jest chyba dzisiaj powszechna… – Osoby, które przychodzą na te Msze św. wydają się bardzo świadome. Chcą ofiarować swojemu dziecku taki prezent i w tym dniu szukają zjednoczenia z Bogiem. Ciągle jednak, kiedy opowiadam o tej inicjatywie i zapraszam do wzięcia w niej udziału, napotykam zdziwienie… …1 czerwca o dzieciach nienarodzonych? – I w tym kontekście przełamujemy różne stereotypy i tłumaczymy, że to dziecko nienarodzone jest dzieckiem. 1  czerwca jest po prostu świętem wszystkich dzieci, również tych nienarodzonych. Kto przychodzi na te Msze św.? – Bardzo dużo osób, także spoza Zakonu. Są to rodzice, a szczególnie ci, którzy oczekują na narodziny swojego dziecka. Dla mamy w stanie błogosławionym, która często odczuwa liczne niepokoje, taka Msza św. jest bardzo potrzebna. Pomaga przygotować się do macierzyństwa, a  także otworzyć się na różne trudy, które mogą się z tym wiązać. A ojcowie? Ich także zapraszacie…? – Oczywiście! Modlimy się wspólnie za oboje rodziców oczekujących na swoje potomstwo i  na zakończenie Mszy św. jest udzielane obojgu specjalne, indywidualne błogosławieństwo. 1 czerwca jest świętem wszystkich dzieci. Ale tym nienarodzonym nieco trudniej jest dać prezent. Ta Msza św. jest akurat takim prezentem. Gdzie w takich Mszach św. można wziąć udział? – W ostatnich latach w coraz większej ilości miast, szczególnie poprzez oddziały MSM-u, udaje się zorganizować takie Msze św., m.in. w Warszawie, Bielsku, Nysie i Poznaniu. Marzy mi się, żeby przy okazji Dnia Dziecka, w każdym mieście była możliwość wzięcia udziału w  takiej liturgii. Jak ta inicjatywa wpisuje się w misję Zakonu? – To właśnie wypełnianie naszego charyzmatu. Traktujemy go bardzo poważnie. Obrona wiary nie jest dziś wcale czymś nieaktualnym. Dzisiaj liczy się świadectwo wiary. Pokazywanie, że dla nas życie ludzkie ma wartość. Niezależnie od etapu. Dziękuję za rozmowę.  ■ 5 Rozmowa BRONA WIARYO

[close]

p. 8

Fot. APKM UK Fot. Dariusz Pazdzioch KLroótukiredneosceo, cdłzuagime di nkiadetów WTo, co najważniejsze to  Lourdes widać ich z daleka. wiara, która łączy ludzi Czerwone berety na głowach o odmiennym wieku, języku, dziewcząt i  chłopców zwraca- kulturze, narodowości. ją uwagę. To kadeci, którzy nie Maria Życzkowska, 16 lat czekają w  domu na rodziców aż wrócą z  Lourdes, tylko jadą z nimi. I jak oni – służą Panom Chorym. – Moja historia rozpoczęła się 11 lat temu – wspomi- na Małgorzata Malkiewicz, tegoroczny opiekun polskich kadetów w Lourdes. – Nie było łatwo. Byłam oszołomio- na ilością pacjentów i maltańczyków, gubiłam się w szpi- talach. Po dwóch dniach wszystko mi się poukładało i wtedy, obserwując grupę francuską z młodzieżą w czer- wonych beretach, pomyślałam – a może by tak włączyć polskie dzieci… W 2010 roku założyłam grupę kadetów związku skandynawskiego za zgodą prezydenta i szpital- nika. Dzieci, w  tym moja córka Sophie, świetnie odnaj- dywały się w szpitalu z chorymi. Pewnie do dziś prowa- dziłabym tę grupę, gdyby nie Marcin Świerad. Trzy lata temu, jako dowódca pielgrzymki, zaprosił nas do polskiej grupy. To był początek naszych czerwonych beretów… Krótkie noce – W dniu wylotu kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać, to była moja pierwsza pielgrzymka do Lourdes – mówi Małgosia Życzkowska, lat 16. – Na miejscu noce okazały się… krótkie, a dni długie – cały czas chcieliśmy coś robić. Zdawało się, że zamiast trzech dni spędziliśmy tam co najmniej tydzień, tyle się działo – dodaje. Kuzynka Małgosi – Marysia Życzkowska: – Przenieść się do zupełnie innego świata na trzy dni, gdzie na każdej mijanej twarzy jest uśmiech, a w sercach chęć do pomocy – to jest możliwe, w Lourdes. 6 Pomoc Kadeci niemal na równi z  dorosłymi uczestnikami pielgrzymki biorą udział w opiece nad niepełnosprawnymi. Są na dyżurach w szpitalach, pomagają w kąpieli w łaźniach. Mimo ogromu pracy – jak mówią – jest wiele chwil na refleksje i  przemyślenia.  – Będąc tak blisko chorych i cierpiących ludzi możemy sobie odpowiedzieć na najistotniejsze pytania: co jest w  życiu najważniejsze i  czy kierujemy się odpowiednią hierarchią wartości – mówi Helena Świerad, lat 17. I dodaje: – Opiekujemy się cho- Rozmowa rymi fizycznie, ale w zamian otrzymujemy od nich wiele wsparcia psychicznego i zwykłej ludzkiej życzliwości. Pomimo cierpienia, to właśnie chorzy uczą nas prawdziwej radości. Kontakt z  tymi osobami uświadomił mi to, co mam i czego nie doceniałam w swoim życiu. Jak mówią, tu dzieją się niezwykłe rzeczy, których każdy nie tylko może być obserwatorem, ale i  sprawcą. – Mogę dać coś od siebie, nie tylko brać. Rozmowa, zabawa z osobami niepełnosprawnymi czy drobna pomoc przy posiłkach daje mnóstwo radości i satysfakcji. Zrozumiałam, że powinnam cieszyć się z  wszystkiego, co mnie spotyka i dziękować Bogu za każdą chwilę życia – mówi Marysia. Modlitwa Praca i  modlitwa – tutaj trudno je oddzielić.  – Zaskakujące były dla mnie pierwsze chwile pracy z  dorosłymi wolontariuszami w  szpitalu – mówi szesnastoletni Jakub Uciński.  – Podziwiałem ich pełne oddanie dla niepełnosprawnych osób oraz żywe świadectwo wiary. Myślę, że tamte doświadczenia stały się dla mnie punktem zwrotnym w  moim własnym podejściu do wiary, Boga i drugiego człowieka. Jakub pochodzi z Londynu. Wraz z  nim do Lourdes przyjechało dwóch kadetów  – bracia Maciej (14 lat) i Mikołaj (13 lat) Romanowscy. To ekipa pod dowództwem Przemysława Salamońskiego. – Z podziwem patrzyłem, jak pomiędzy obowiązkami brali do ręki różaniec czy Pismo Święte albo klękali w milczeniu w kaplicy, na adoracji Najświętszego Sakramentu – mówi opiekun londyńskich kadetów. Przyjaźń Kadeci z Londynu i Polski szybko znajdują wspólny język. Lourdes to dla nich też przygoda. I  zabawa. Nawet kiedy spotykamy osoby zupełnie obce, uśmiechamy się wzajemnie do siebie; Sophie:  – Włosi zaprosili czujemy, że wszyscy jesteśmy nas na Children’s  Party. częścią tej samej wspólnoty. Oni w  błyskawicznym Helena Świerad, 17 lat tempie potrafią zorgani- zować najweselszą imprezę roku dla niepełnosprawnych dzieci i kadetów. My, jako podarunek, przynieśliśmy wiel- kie pudło Mieszanki Krakowskiej, która jak co roku zrobiła furorę – dodaje ze śmiechem Sophie. BRONA WIARYO

[close]

p. 9

Fot. Dariusz Pazdzioch Fot. Agnieszka Stęclik Dzieci w Lourdes to wielki dar, wnoszą wiele radości i dlatego starajmy się, aby nigdy ich tu nie zabrakło. Małgorzata Malkiewicz Furorę w Lourdes robią sami – kadeci.„Czerwone berety” coś wielkiego doświadczyć i wykazać się, bo w ich ser- to ulubieńcy pielgrzymów.  – Z  dumą przyglądałem się cach kryją się ideały, które wyznaczają sens życia – mówi naszym młodym maltańczykom, którzy chętnie ofero- opiekun londyńskich kadetów. wali swe ręce do pomocy, pochylając się nad chorymi. Nie ma wątpliwości, że to przyszłość naszej maltańskiej misji – mówi Przemysław Salamoński. Młodzi już angażowani są w oficjalne celebry: – Spotkał mnie wielki honor i  zaszczyt niesienia polskiego sztandaru podczas uroczystej niedzielnej Mszy świętej w  bazylice Piusa X – mówi z dumą Jakub. Formacja Lourdes to wielkie święto wiary Za rok… i solidarności wobec cierpiących, w których możemy spotkać Chrystusa, to także fascynująca przygoda zmieniająca życie człowieka. Jakub Uciński, 16 lat Żal odjeżdżać – zgodnie potwierdzają wszyscy nasi rozmówcy.  – Mam nadzieję, że za rok znów będę mógł pomagać chorym w Lourdes – mówi Maciek. Sophie:  – Lourdes odmierza mój czas, to jakby początek nowego roku. Lubię tu być i  dobrze mi tu – mówi czternastolatka. I dodaje: – Gdy słyszę wieczorną pieśń„Po górach, dolinach” w wielu językach to czuję, że Matka Boska wszystkich i wszystko rozumie.  ■ Jakub to jeden z pierwszych londyńskich kadetów. Po- mysł powołania młodzieżowego ramienia Związku Pol- Katarzyna Żółtowska skich Kawalerów Maltańskich w Wielkiej Brytanii powstał po powrocie z Lourdes w maju 2015 roku. Dziś grupa ta liczy już 9 członków. Jeden z nich to Maciej Romanowski. Ma 15 lat. Jak przyznaje – pielgrzymka wiele w nim zmieniła: – Teraz, kiedy widzę na ulicy w Londynie chorą lub niepełnosprawną osobę, to chciałbym jej jakoś pomóc, tak jak to robiliśmy wraz z innymi wolontariuszami maltańskimi w Lourdes. W  szeregi kadetów zapraszani są chłopcy w  wieku 12-18 lat o  szczególnych walorach osobowościowych. Organizacja szybko się rozwija. – Młodzież nie zadowala się tym, co proste i błahe. Młodzi chcą czegoś dokonać, 59. Pielgrzymka Zakonu Maltańskiego do Lourdes odbyła się w dn. 5-9 maja 2017 r. Jednocześnie była to 34. Pielgrzymka ZPKM. Wzięło w  niej udział 141 uczestników – naszych podopiecznych, wolontariuszy i  członków ZPKM z Prezydentem Aleksandrem Tarnowskim na czele. W  pielgrzymce brali udział także wolontariusze, damy i kawalerowie z USA, Francji oraz Wielkiej Brytanii. Konfraternia londyńska tradycyjnie wsparła finansowo organizację pielgrzymki. 7 BRONA WIARYO Fot. Dariusz Pazdzioch Fot. APKM UK Fot. Dariusz Pazdzioch Rozmowa

[close]

p. 10

Maraton Dębno 2017 Tomasz Tarnowski Fotografie: maratonypolskie.pl Zaczynasz projekt pełen entuzjazmu, ale dość szyb- ko dopada cię fala zwątpień. Kogo to obchodzi, to już było, podobnych akcji jest masę, no i zaczyna być ciężko, szczególnie w grudniu, o szóstej rano, gdy wychodzisz na swój trening. Pisałem różne zgrabne hasła, ale czym innym jest zrozumieć słowa, a jeszcze innym poczuć na własnej skórze. Myślę o  słowach „biegnę dla tych, których wysiłek nie zna końca”. Nasz projekt oczywiście ma określony cel, ale na początku AKCJI miałem wrażenie, że popełniłem błąd i że to się nigdy nie skończy, a przynajmniej nie zakończy się dobrze. Biegali na treningi Prawdziwa opowieść w zimne miesiące, najczęściej Kamil Cierniak, jeden z patrow samotności. Szybko też nów honorowych AKCJI, pisał musieli zrezygnować na naszym blogu tak: „Nigdy z przyjemności normalnego nie biegłem maratonu. Nigdy życia. I właśnie w tym momencie zaczyna się prawdziwa opowieść – o poświęceniu, wyrzeczeniu, pokonywaniu własnych nie biegłem na sto metrów. Ani nawet na metr. Gdybym brał udział w zawodach sprinterskich ze ślimakiem, mój rywal odniósłby spektakularne zwycięstwo, bo prędzej czy 8 słabości. później dotarłby o  własnych siłach do mety. Ja nie. Nie mam zatem pojęcia, jakie zmęczenie towarzyszy maratończykom. Wiem jednak, jakie często towarzyszy w  życiu – najważniejszych „za- wodach”, jak je określił św. Paweł Apostoł.” Wiesz ilu na początku było chętnych, by biec z nami 42 kilometry „dla tych, którzy marzą by chodzić”? Cał- kiem sporo, ale warunkiem nie było przebiegnięcie tego dystansu, tylko przejście przez pięciomiesięczne przy- gotowania. Każdemu, na miarę jego sił, wyznaczyliśmy czas, który mogli osiągnąć pod warunkiem napraw- dę ciężkiej pracy. Pula chętnych gwałtownie zmalała, a  ci którzy się zdeklarowali, szybko zaczęli przeżywać wszystkie stany świadomości. Cóż, pogodzeni z  upu- blicznioną deklaracją, biegali w  zimne miesiące, naj- częściej w samotności. Szybko też musieli zrezygnować Forum darczyńców z przyjemności normalnego życia. I właśnie w tym momencie zaczyna się prawdziwa opowieść – o poświęceniu, wyrzeczeniu, pokonywaniu własnych słabości. Agnieszka Bal – „Człowiek bez barier 2015” pisała: „Każda pomoc i  dobro dodają kolejne, jak kostki przy ustawianiu domina!” Tak! W  takim momencie wszystko zaczyna się układać, właśnie wtedy, gdy pogodzony z demontażem komfortowego życia czujesz, że wchodzisz na dobrą ścieżkę. Owszem, to odrobina pychy, która jednak od razu była karcona przez rezygnację z czegoś tam. Teraz przyłóż to nie do siebie, ale do osób, które mają więcej znajomych na facebooku, niż pozwala limit. Popularność jest ryzykiem Część naszej drużyny to bardzo znani sportowcy, a maraton jest dyscypliną, która ma porażkę zawieszoną na wysokim poziomie prawdopodobieństwa. Popularność jest więc ryzykiem. Jerzy Skarżyński – trzykrotny medalista mistrzostw Polski, trener zawodowych biegaczy, autor książki „Biegiem przez życie”, która został okrzyknięta „biblią” maratończyków. Ze swym rekordem życiowym sprzed 31 lat – 2:11:42 – dziś mógłby wygrać niejeden komercyjny maraton na świecie. Wojciech Ratkowski profesor AWFiS w Gdańsku, mistrz Polski z 1984 r., też z wyśmienitym rekordem życiowym 2:12:49, który nie planował startu w Dębnie. Karolina Gorczyca – aktorka filmowa i  teatralna, debiutantka w maratonie, która zaangażowała się nie tylko w trening, ale również w promocję akcji. Ufundowała własna nagrodę w konkursie i zasiliła Fundację solidną kwotą! Paweł Januszewski – mistrz Europy w biegu na 400 m. przez płotki, popularyzator biegania, m.in. w radiowej„Trójce”, na antenie której nie zapominał o naszym projekcie. Sebastian Chmara – mistrz świata, rekordzista Polski w  wieloboju lekkoatletycznym, wiceprezes PZLA, dla którego pogodzenie ciężkich treningów z  wieloma funkcjami było niebywale ciężkie. Przemysław Miarczyński – mistrz windsurfingu, OMOC POTRZEBUJĄCYMP

[close]

p. 11

Udało nam się dostarczyć dużych emocji, a to przełożyło się na reakcję kibiców, którzy zakupili „wirtualne” bilety naszej AKCJI: zebraliśmy około 79 tys. złotych. uczestnik czterech olimpiad, brązowy medalista z  Londynu, mistrz świata i  pięciokrotnie wicemistrz świata, trzykrotny mistrz Europy i dziesięciokrotny mistrz Polski. Debiutant w maratonie, który łączył dwa specjalistyczne treningi. Jak? Nie wiem. Mec. Andrzej Zwara – były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, uczestnik poprzedniej akcji maltańskiej „Pomoc za ultramaraton”. Maraton nie wybacza… Drużyna składała się z osób w różnym wieku – od 30 do 63 lat. Jak każdy z nas mieli obowiązki rodzinne, pracę i  tylko 24 godziny do dyspozycji na dobę. Przez kilka miesięcy rezygnowali z czegoś dla kogoś, a w nagrodę? Satysfakcja, choć bez gwarancji, gdyż biegu możesz nie ukończyć. Maraton nie wybacza, jest prawdziwy, surowy jak życie. Nasze marzenia nie zawsze muszą się spełnić i… one się nie spełniły! Jurek Skarżyński ze względu na niewyleczoną chorobę musiał zrezygnować. Po kilku miesiącach pracy nie było powrotu Mistrza. Chcąc być do końca w projekcie, pobiegł pół maratonu jako suport Przemka Miarczyńskiego, w  drugiej części zastąpił go Wojtek Ratkowski. Przemek Miarczyński biegł w  najlepszym towarzystwie mistrzów maratonu, ale kryzys przyszedł bezlitośnie tuż przed metą, zabierając na oczach publiczności cenny czas i oddalając od celu. Sebastian Chmara i Paweł Januszewski nie nastawiali się na wyniki, a na budowanie dobrej atmosfery do końca biegu, i na to akurat maraton pozwolił. Karolinie Gorczycy biegło się bardzo ciężko, ale nie poddała się i nie zeszła z trasy; ba, nawet pilnowała, by nie przejść do marszu, co zrobiło wielu innych. Wyszło tak, że nasza drużyna nie osiągnęła celów sportowych, ale chyba jednak wygraliśmy. Udało nam się dostarczyć dużych emocji, a to przełożyło się na reakcję kibiców, którzy zakupili „wirtualne’ bilety naszej AKCJI. Dzięki sponsorom i darczyńcom udało się zebrać ok. 79 tys. złotych. Niektórzy wsparli Zakon Maltański w sposób organizacyjny, co podwaja wielkość tej pomocy. Nasi bohaterowie stoczyli walkę w  szczytnym celu i to jest najpiękniejsze. Zrobiliśmy bardzo dużo, by zwrócić uwagę na potrzeby osób niepełnosprawnych, podopiecznych Zakonu Maltańskiego. Kamil Cierniak choruje na zanik mięśni, jeździ na elektrycznym wózku i  studiuje na dwóch kierunkach. Przy tym znalazł czas, by wesprzeć naszą AKCJĘ. Agnieszka Bal – politolog, urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowy. Nie mówi, wystukuje pojedyncze literki na specjalnej tablicy składając je w zdania; była patronem honorowym naszej AKCJI, również wsparła ją finansowo. Oboje włączyli się w  zbiórkę Przez kilka miesięcy rezygnowali z czegoś dla kogoś, a w nagrodę? Satysfakcja, choć bez gwarancji, gdyż biegu możesz nie ukończyć. funduszy dla innych niepełnosprawnych osób i  teraz przekazują Wam te słowa: DZIĘKUJEMY w imieniu tych, którzy marzą by chodzić.  ■ Dziękujemy za wsparcie ! 9 PROGRAM ZAKON MALTAŃSKIE EKSTREMALNIE dzięki 3  AKCJOM zebrał ok. 379 tys. zł na działalność Zakonu Maltańskiego w Polsce, wygenerował znaczną pomoc rzeczową oraz zbudował świadomość w nowych środowiskach. Forum darczyńców OMOC POTRZEBUJĄCYMP

[close]

p. 12

OMOC POTRZEBUJĄCYMP Fot. arch. FPKM Kraków Fot. Tomasz Kawka 10 Forum darczyńców Fot. Anna Tarnowska Fot. Anna Tarnowska wpoigm1il5iojnlcaeytj Hanna Wesołowska-Starzec Doroczne Opłatki Maltańskie zapoczątkowane w 2002 roku stały się tradycją i organizowane są już w 29 miastach. Dzięki ofiarności spon- sorów i wolontariuszy dzieło w ostatnich latach rozwija się niezwykle dynamicznie, a to jeszcze nie koniec! Spotkania od samego początku zakładały wsparcie podopiecznych w  sposób duchowy  – zbudowanie wspólnoty stołu wigilijnego, przełamanie się opłatkiem, ale i pomoc materialną w okresie świąt Bożego Narodzenia. Pierwszy Opłatek Maltański zorganizowany został w 2002 roku w Pałacu Pugetów z inicjatywy Jerzego Donimirskiego. Inicjatywę od początku wspierał ks. kard. Franciszek Macharski. Objęcie patronatem honorowym przez ówczesnego metropolitę krakowskiego nadało inicjatywie najwyższą rangę, ułatwiając działanie, ale i dodając mu wyjątkowy wymiar duchowy. W kolejnych latach projekt Opłatka objęli patronatem honorowym ks. kard. Stanisław Dziwisz, ks. kard. Kazimierz Nycz, jak również biskupi diecezjalni. Dziś, po 15 latach, akcja organizowana jest już w 29 miejscach. W  wielkich miastach i  – prowincjonalnych z punktu widzenia metropolii – miejscowościach, gdzie zwykle trudniej jest o pomoc. Tym, co wyróżnia od początku nasze Opłatki jest niezwykłość ich atmosfery; często bogata historia miejsca spotkania, elegancja, z jaką nasi gospodarze podejmują gości i jednocześnie prostota tego chrześcijańskiego gestu dzielenia się opłatkiem. Dla tych, którzy po raz pierwszy są zaproszeni to zazwyczaj miłe zaskoczenie. Ci, którzy są po raz kolejny, tworzą już zgraną i serdeczną wspólnotę. Nasi goście mówią często, że daje im to namiastkę prawdziwie rodzinnych świąt. Nie bez znaczenia jest też wymiar materialny pomocy. Średnia wartość paczki to około 100 złotych, składają się na nią produkty przydatne na święta, jedzenie, środki czystości, kosmetyki i zabawki. W ten sposób do tej pory pomogliśmy ponad 12 tysiącom osób w  całej Polsce. Wszystkim wspierającym – właścicielom restau-

[close]

p. 13

Fot. Anna Tarnowska Fot. arch. OM Fot. arch. FPKM Kraków Zaproszeni beneficjenci od 2002 r. Wsparcie finansowe od 2002 r. ilość osób 2 770 29 miast 3 177 osób 27 miast PLN 600 000 29 miast 762 000 PLN 27 miast 1 500 Zaproszeni goście od 2002 r. – łącznie 12 065 osób 15 miast 314 000 Wartość wsparcia od 2002 r. – łącznie 2 241 587 PLN 15 miast 1 000 500 2 miasta 1 miasto 8 miast 6 miast 4 miasta 2002 2003 2004 2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015 250 000 150 000 106 000 8 miast 6 miast 50 000 12 000 1 mias2tomiasta 4 miasta 2016 2002 2003 2004 2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015 2016 racji, sponsorom, anonimowym darczyńcom, władzom samorządowym i  kościelnym, wolontariuszom  – jesteśmy bardzo wdzięczni za każdy wysiłek umożliwiający realizację projektu. Projektu, który od 15 lat rozwija się i  niesie pomoc tam, gdzie jest ona potrzebna. Wciąż jeszcze widzimy jednak puste punkty na mapie Polski, gdzie z pewnością ta wyjątkowa pomoc jest oczekiwana. Formy wsparcia mogą być różne – finansowa, rzeczowa lub organizacyjna. Opłatki Maltańskie często są jedyną wigilią dla ubogich  – rodzin wielodzietnych, osób samotnych i  niepełnosprawnych. Wierzymy, że rozwój tego dzieła ma głęboki sens i stanowi praktyczny wyraz chrześcijańskiego zaangażowania dla dobra drugiego człowieka. Tegoroczne spotkanie sponsorów i  partnerów Opłatka Maltańskiego odbyło się 22 kwietnia w  Zam- ku Korzkiew pod Krakowem. Była to wspaniała okazja do podsumowania 15 lat funkcjonowania projektu oraz możliwość osobistego podziękowania sponsorom, part- nerom i koordynatorom akcji. Spotkanie uświetnił chór z I Liceum Ogólnokształcącego im. Bartłomieja Nowod- worskiego z Krakowa. Wszystkim raz jeszcze dziękujemy za współpracę i  dalsze plany wspólnej pracy na rzecz potrzebujących!  ■ 11 OMOC POTRZEBUJĄCYMP Fot. Zbigniew Krauzowicz Fot. Zbigniew Krauzowicz F o r u m d a r c z y ń c ó w

[close]

p. 14

Ja co roku czekam na to, by każdy mógł podejść i złożyć sobie życzenia. Poczuć wspólnotę. 12 Najważniejsze być razem – z Witoldem Kisałą, współorganizatorem Opłatka Maltańskiego w Tarnowie rozmawia Piotr Idem Fot. Daniel Redzisz Opłatek Maltański w  Pańskiej tarnowskiej restauracji „Cristal Park” – „Dworek Modrzewiowy”  – odbył się już po raz czwarty. Jak to się stało, że zaangażował się Pan w jego organizację? – W działalności hotelu „Cristal Park” brakowało mi działań charytatywnych. Trudno zdecydować się na organizację czy fundację, której chce się powierzyć pieniądze, bo oprócz nich powierza się również wizerunek swoje firmy. Nie chciałem więc angażować się w  inicjatywy, których nie jestem pewny. O idei Opłatka Maltańskiego, jak również o działalności Zakonu, słyszałem wielokrotnie. Kiedy przyszły do mnie panie z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z  propozycją, aby wspólnie zorganizować opłatek, nie miałem żadnych wątpliwości. Od razu się zgodziłem. Takie rzeczy po prostu się robi i myślę, że wszyscy, którzy są zaangażowani w to wydarzenie myślą podobnie. Czy są jakieś wspomnienia związane z Opłatkiem Maltańskim, szczególnie dla Pana ważne? – Pewna pani, która zawsze przygotowuje w prezencie stroiki bożonarodzeniowe dla osób, które angażują się w organizację Opłatka, podeszła do mnie z życzeniami świątecznymi. Zapytała, czy pamiętam naszą rozmowę sprzed roku. Przypomniała, że opowiadała mi, że nie ma gdzie mieszkać. Ja nic wielkiego nie zrobiłem, tylko złożyłem jej życzenia. A one się spełniły. To było najlepsze, co usłyszałem w grudniu. Ta pani o nic nie prosiła. Chciała tylko zrelacjonować, co się u niej wydarzyło i cieszyć się tym z nami. Człowiek zupełnie inaczej odbiera takie historie, gdy widzi, że dzieją się one obok niego, a nie są zasłyszane od obcych ludzi. Co Pana zdaniem jest najważniejsze w tych corocznych spotkaniach? Ile osób gościł Pan w restauracji w ramach maltańskiego – To, że ludzie, którzy często są samotni, mogą być tego opłatka? jednego dnia razem z  innymi. Ważne oczywiście jest – Co roku do naszej restauracji przychodzi około stu osób zaproszonych przez MOPS. My wykonujemy taką pracę jak co dzień, tyle tylko, że gośćmi są osoby, które na przyjście do naszej restauracji Opłatek wymaga naszej pracy. To, za co normalnie otrzymujemy pieniądze od klientów, jeden dzień w roku wynagradzane jest po prostu uśmiechem. to, że dzieci czekają na paczki, że dorośli czekają na to, by porozmawiać przy stole, że jest program artystyczny. Ale to tylko elementy, które układają to spotkanie w  czasie. Najważniejsze jest po prostu bycie razem i to ono tworzy atmosferę. Ja nie mogą sobie pozwolić w  ciągu co roku czekam na to, by każdy mógł po- roku. Widzę je rzeczywiście tylko raz, właśnie na Opłat- dejść i złożyć sobie życzenia. Poczuć wspólnotę. Jestem ku. Całą resztą, czyli przygotowaniem paczek, programu otwarty, by w przyszłym roku była ona jeszcze większa. artystycznego, zaproszeniem gości zajmuje się MOPS. Dziękuję za rozmowę.  ■ Dla nas jest to więc z  jednej strony impreza jak każda inna, z drugiej zaś wyjątkowa. Jest wiele inicjatyw, któ- re wymagają włożenia w nie pieniędzy. Tu jest inaczej. Opłatek wymaga naszej pracy. To, za co normalnie otrzy- mujemy pieniądze od klientów, jeden dzień w roku wy- nagradzane jest po prostu uśmiechem. A  my jesteśmy szczęśliwsi, że mogliśmy zrobić coś dobrego dla innych. OMOC POTRZEBUJĄCYMP Forum darczyńców Fot. arch. Hotel Cristal Park

[close]

p. 15

Fot. Maria Panchak rMoazwltaońjoswkaa współpraca Michał Rżysko Dzięki wsparciu z rządowego programu „Polska pomoc rozwojowa”, Fundacja Maltańska Służba Medyczna dostarcza sprzęt i prowadzi szkolenia ratowników na Ukrainie. Dziś w siedmiu ukraińskichmiastach działa już 88 ratowników maltańskich. Polsko-ukraińska współpraca przy tworzeniu ochotni- czego ratownictwa u naszego wschodniego sąsiada trwa już trzeci rok. Jej początek miał miejsce w czasie ewakuacji rannych z  kijowskiego Majdanu. Do pomocy zgłaszali się wolontariusze, niestety brakowało umiejętności i  sprzętu. Doświadczenie Zakonu Polskich Kawalerów Maltańskich w  organizacji ratownictwa ochotniczego, wsparte finansowym udziałem MSZ RP w ramach programu Polska Pomoc, zaowocowało współpracą z Maltijską Służbą Pomocy Iwano-Frankiwska. – Idea wspólnego projektu związanego z  ratownictwem ochotniczym narodziła się tuż po ukraińskiej rewolucji. Okazało się wtedy, w jakiej zapaści jest tamtejsze ratownictwo i jak ważne jest rozwijanie wolontariatu, który w Polsce, Niemczech czy we Włoszech doskonale wspiera służby państwowe – mówi Marcin Świerad, członek Rady Fundacji Maltańska Służba Medyczna. Projekt, zaplanowany na kilka lat, zakładał przede wszystkim dostawy specjalistycznego sprzętu ratowniczego i  szkoleniowego oraz zaawansowany program szkoleń. Od 2015 r. w szkoleniach z podstawowej pierwszej pomocy uczestniczyło 241 osób, a w kursach z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy 100 osób. Odbyły się warsztaty liderów grup ratowniczych i  kursy trenerskie. Łącznie to 94 dni szkoleń i warsztatów. Okazją do doskonalenia umiejętności wolontariuszy, ale też do integracji maltańczyków z  obu krajów są coroczne polsko-ukraińskie manewry ratowników. Nasze możliwości współpracy w praktyce znalazły potwierdzenie podczas Światowych Dni Młodzieży w  Krakowie. W  zabezpieczeniu medycznym wzięło udział 39 ratowników z  Ukrainy, a  logistykę wspierała ukraińska kuchnia polowa. Dotychczasowe lata współpracy podsumowaliśmy 16 lutego br. podczas spotkania w Ambasadzie RP w Kijowie. – Ukraina jest najważniejszym kierunkiem polskiej pomocy rozwojowej. Chcielibyśmy, żeby ta pomoc koncentrowała się na konkretnych tematach i regionach, tak żeby jej potencjał był jak najefektywniej wykorzystany – powiedziała Joanna Wronecka, wiceminister spraw zagranicznych. Oddziały przeszkolonych i  wyposażonych ratowników-wolontariuszy działają obecnie w siedmiu miastach Ukrainy  – Kijowie, Lwowie, Iwano-Frankiwsku, Zaporożu, Berehowem, Jużno-Ukraińsku i  położonym zaledwie 10 kilometrów od strefy działań wojennych Mariupolu. Ochotnicy prowadzą szkolenia podstawowej pierwszej pomocy, zabezpieczają wydarzenia religijne, sportowe i kulturalne. Czwórka ratowników z Jużno-Ukraińska została włączona do systemu zabezpieczenia miejscowej elektrowni atomowej. Przed nami kolejny rok pracy.  ■ 13 Pomoc MSM dla Ukrainy: • 241 przeszkolonych z podstawowej pierwszej pomocy • 100 przeszkolonych z kwalifikowanej pierwszej pomocy • Warsztaty liderów grup ratowniczych dla 60 osób • Wyszkolenie 18 trenerów pierwszej pomocy • Sprzęt dla 88 wolontariuszy • Grupy ratowników w 7 miastach Forum darczyńców OMOC POTRZEBUJĄCYMP

[close]

Comments

no comments yet