Krzyż Maltański 2/12/2016

 

Embed or link this publication

Description

0008

Popular Pages


p. 1

ISSN 2353-8740 Magazyn Zakonu Maltańskiego w Polsce NUMER 2 (8) GRUDZIEŃ 2016 / MAJ 2017 Wartość magazynu 10 zł zawiera koszty wydawnictwa i wsparcia potrzebujących Wielki Mistrz Fra’ Matthew Festing O MISJI ZAKONU Dziękujemy darczyńcom za wpłaty 1 % na rzecz dzieł charytatywnych ZRaokoznmu o w a

[close]

p. 2

Obrona wiary Cwo numerze Od redakcji 1 Słowo od prezydenta Aleksander Tarnowski 2 Tuitio fidei ks. Józef Roman Maj 3 Bóg nie męczy się przebaczaniem – rozmowa z ks. abp. Stanisławem Gądeckim 6 Maltańska Madonna z Damaszku ks. bp Andrzej F. Dziuba 7 Pieszo na Jasną Górę – rozmowa z Ewą Kuś-Ferdzyn Forum darczyńców 8 Jest nadzieja dla Europy – rozmowa z ambasadorem Januszem Kotańskim 11 Biegnę dla tych, którzy marzą, by chodzić Tomasz Tarnowski 15 Nasi goście widzą, że są ważni – rozmowa z Danutą Kosek 16 PKO Bank Polski: dla dobra wspólnego 18 Maltańska Służba Medyczna na Ukrainie Michał Rżysko Temat numeru Pomoc potrzebującym 21 Fra’ Matthew Festing. Wielki Mistrz Krzysztof Nowina Konopka 23 Klebark. Sanktuarium Krzyża Świętego Józef Czermiński 24 Małe kroki. Wielkie sukcesy Dominika Cicha 26 Tam, gdzie jest nadzieja... Edyta Skolmowska Służba podczas Światowych Dni Młodzieży 28 Michał Rżysko Forum wolontariuszy 30 Maltacamp – tu żyje się inaczej Adrianna Byszewska 34 Próbujemy za Wami nadążyć Monika Figiel 35 I Koncert maltański w Olsztynie Anna Szapiel-Danylczuk, Łukasz Wieliczko 36 Podziemni rycerze krzyża maltańskiego Piotr Idem 38Zakon na świecie Raport Malteser International Michał Bogucki 40Historia Komandor Wincenty Raczyński Tadeusz W. Lange Zakon 42w Polsce Biuletyn 3 11 8 21 28 30 Magazyn Zakonu Maltańskiego w Polsce ISSN 2353-8740 numer 2 (8) 2016 www.krzyzmaltanski.pl nakład: 2000 egzemplarzy Redaktor naczelny:  Krzysztof Nowina Konopka krzysztof.konopka@zakonmaltanski.pl Projekt gra czn y: Agnieszka Kierat Redaktor techniczny: Edward Augustyn Współpraca: Michał Bogucki, Adrianna Byszewska, Dominika Cicha, Józef Czermiński, Monika Figiel, Magdalena Gosk-Buczkowska, Marek Grzymowski, Piotr Idem, Tadeusz Wojciech Lange, Agnieszka Lissowska-Lewkowicz, ks. Józef R. Maj, Katarzyna Nowina Konopka, Michał Rżysko, Edyta Skolmowska, Anna Szapiel-Danylczuk, Tomasz Tarnowski, Hanna Wesołowska-Starzec, Łukasz Wieliczko Wydawca: Związek Polskich Kawalerów Maltańskich Jerzy Donimirski Adres do korespondencji: „Krzyż Maltański” 30-538 Kraków ul. Parkowa 11 Fot. na okładce: Sovrano Militare Ordine Ospedaliero O redakcji

[close]

p. 3

Od redakcji W ciągu ponad dziewięciu wieków historii Zakonu zmieniały się ustroje, instytucje i relacje społeczne, ba – dziś nawet słowa znaczą co innego. Co dla nas oznacza maltańskie motto Tuitio Fidei et obsequium pauperum? Te pytania zadaliśmy Wielkiemu Mistrzowi Fra’ Matthew Festingowi. Odpowiedź brzmiała – musimy pamiętać, że jesteśmy członkami katolickiego zakonu, że nie jesteśmy zwykłą dobroczynną organizacją pozarządową. Obrony wiary i pomocy potrzebującym nie da się rozdzielić. To jakby dwie strony jednego medalu. Wielki Mistrz podkreśla, że dziś obrona wiary oznacza obowiązek jej żywienia, pogłębiania i włączania do działania. Patrząc na dziesiątki dzieł maltańskich w Polsce, na zaangażowanie członków Zakonu, wolontariuszy, pracowników i sponsorów nie sposób nie zauważyć, że bez wiary i poświęcenia byłoby to niemożliwe. To dzięki temu tak skuteczna jest codzienna praca lekarzy, pielęgniarek w maltańskich szpitalach i przychodniach. To dzięki temu możliwe było zrealizowanie gigantycznych przedsięwzięć takich, jak zabezpieczenie medyczne Światowych Dni Młodzieży czy Maltacamp w Krakowie. To z tych źródeł płyną inicjatywy takie, jak wciąż rozrastający się Opłatek Maltański, czy kolejna akcja w cyklu Zakon Maltański Ekstremalnie. W tym numerze piszemy o  tych konkretnych sposobach realizacji zakonnej misji, o  konkretnych ludziach, którzy „kanapę” zamienili na parę wyczynowych butów. Krzysztof Nowina Konopka z zespołem prSełzoywdoenotda R ok 2016 można śmiało uznać za rok sukcesu Zakonu Maltańskiego w Polsce, sukcesu mierzonego nie skalą pochwał, ale miarą wielkiej pracy jaką wykonał Związek. Byliśmy obecni podczas Światowych Dni Młodzieży, gdzie zorganizowaliśmy międzynarodowe drużyny ratownicze, tak bardzo potrzebne w tym wielomilionowym i  wielojęzycznym spotkaniu z  Ojcem Świętym Franciszkiem. Krótko potem przeprowadziliśmy wielkie przedsięwzięcie, jakim był międzynarodowy obóz integracyjny dla młodzieży niepełnosprawnej. Maltacamp gościł pod Krakowem ponad 500 osób z 24 krajów i  3  kontynentów. Młodzi wolontariusze  – organizatorzy zdobyli doświadczenia w konkretnej pracy i pozawierali międzynarodowe przyjaźnie. Wiem, że zachowali również energię i chęć do zabawy, bo właśnie w takiej atmosferze najlepiej jest dawać siebie tym, którzy tego potrzebują. Mam ogromną satysfakcję, że Zakon Maltański stwarza płaszczyznę do działania młodym osobom i widzę, że jest to chętnie wykorzystywane. To młodzi są ważni i to oni są potrzebni idei maltańskiej. Równolegle nasze „twarde” dzieła – jak przychodnie w Poznaniu, specjalistyczny ośrodek dla dzieci z porażeniem mózgowym i ich rodzin w Krakowie, szpital w Barczewie i Dom Pomocy w Szyldaku dla osób z dysfunkcjami psychicznymi – są prowadzone profesjonalnie i z dużym poświęceniem, co nie zawsze jest dostrzegane. Dlatego w tym miejscu przywołam znamienną sytuację – kiedy Matka Teresa z Kalkuty pracowała w slumsach towarzyszący jej od pewnego czasu dziennikarz, przygnieciony drastycznym obrazem, nie wytrzymał i powiedział: – Matko, nie robiłbym tego za milion dolarów! – Ani ja, mój przyjacielu - odparła Matka Teresa - ani ja. Dziękuję za ten dobry rok, jednocześnie składam najlepsze życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku.      1 BRONA WIARYO Aleksander Tarnowski Prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich Redakcja

[close]

p. 4

Tuitio fidei Ten, kto wszedł na drogę tuitio fidei, wszedł na drogę strzeżenia wiary, obrony jej, osłaniania, ochrony i szerzenia. Piękne w swym wyrazie jest nym  – wyznawanie wiary jest wspaniałym hymnem to zejście się w jedno w zawo- chwały składanym Bogu, w Trójcy Świętej Jedynemu, łaniu Zakonu Maltańskiego jednogłośnie przez cały Kościół od dnia Zesłania Du- tego, co tyczy wiary z tym, co cha Świętego po dzień dzisiejszy. Strzeżenie w  sobie tyczy się miłosierdzia. Choć samym wiary skodyfikowanej w  Credo, a  zinterpreto- zawołanie to jest charaktery- wanej w szczegółach przez tradycję, jest bez wątpienia styczne dla ludzi świeckich, najważniejszą linią obrony wiary w wymiarze naszego oddaje istotną dla chrześci- życia osobistego. jaństwa prawdę, że to właśnie W znaczeniu ścisłym pojęcie„obrońcy” oddaje łaciń- błogosławione światło wiary skie słowo defensor. Bardzo poprawnie użył tego słowa ukazuje wartość miłosierdzia. Adam Mickiewicz określając bohatera Dziadów jako de- Pogańską i  neopogańską, współczesną zatwardziałość fensor Mariae – „obrońcę Maryi”. Ten, kto wszedł na dro- serca łamie skutecznie w  wymiarze indywidualnym gę tuitio fidei, wszedł na drogę strzeżenia wiary, obrony i społecznym wiara chrześcijańska. Stąd obrona wiary, do jej, osłaniania, ochrony i szerzenia. Jego zaangażowanie czego zachęca zawołanie naszego Zakonu, jest obroną ma zatem znaczenie zdecydowanie szersze i  oznacza nie tylko przeświadczeń naszego serca, ale i zachowań postawę głębszą od zaangażowania się w  formalną, osobowych z  tychże przeświadczeń wypływających. czy wręcz militarną drogę obrony istnienia przekazu Miłosierdzie chrześcijanina jest naturalną drogą wiary wiary w życiu publicznym. To nie znaczy, że tuitio fidei w praktycznym życiu, stąd obrona wiary jest jednocze- nie inspiruje do czujności nad stanem przekazu wiary śnie obroną drogi życia dziecka Bożego, Boga którego w życiu rodzinnym czy społecznym. Owszem, zdecydo- Serce jest przepełnione zamysłami pełnymi miłosierdzia. wanie zachęca do dbałości, by troska o to była złączona Obrona wiary jest więc także obroną tych wartości, które z osobową miłością tego wszystkiego, co jest związane tworzą humanitas otwarte na miłosierdzie. Słowem „mi- ze społecznym istnieniem fenomenu wiary. Tuitio fidei łosierdzie” określamy i dzisiaj to, co jest treścią zachęty to takie ludzkie przytulenie wiary do serca. Ochrona świętych założycieli naszego Zakonu wzywających do siebie samego i  bliźnich przed deformacją, idącą nie posługiwania ubogim. tylko od funkcjonujących społecznie patologicznych „Obrona wiary” to zadanie natury fundamentalnej, form wiary, ale też przed nasilającymi się w społeczno- ale czy znaczy ono dzisiaj to samo, co znaczyło słowo ściach chrześcijańskich wyraźnymi błędami w  wierze, tuitio, gdy 900 lat temu powstawało hasło Zakonu Mal- w sposób pełny wchodzi w to, do czego inspiruje nasze tańskiego? Obrona wiary w  życiu osobistym to nade zakonne zawołanie. Trzeba strzec swej osobistej wiary wszystko dbałość o  to, by moje osobiste przekonania przed błędami, które niesie współczesny świat i wyzna- religijne były zgodne z  fides definita, czyli wiarą okre- wać poprawną wiarę w Boga Stworzyciela – Ojca Przed- śloną przez nauczanie Kościoła. Nie każda wiara jest wiecznego, Boga który zbawia – Jezusa Chrystusa, Boga 2 zbawcza, zbawczą jest ta, która ugruntowana jest w nauczaniu Chrystusa, przekazana przez Apostołów, strze- który uświęca – Ducha Świętego wprowadzającego nas w przestrzeń Sacrum. Dzisiejszy świat wprost roi się od żona w  Kościołach apostolskich, a  zawarta w  wyzna- błędów trynitarnych, chrystologicznych i błędów prze- niu wiary, czyli Credo Kościoła katolickiego. Ogromnie ciw Duchowi Świętemu. Zachowanie siebie wolnym od ważnym jest zrozumienie potrzeby wysiłku własnego tych błędów to prawdziwe i  życiowo ważne, osobiste w tym zakresie, by nasze osobiste wyznanie wiary było zwycięstwo. ■ spójne z wiarą wyznawaną jednomyślnie przez cały Ko- ściół od czasu Chrystusa po dzień dzisiejszy. To wspól- ks. Józef Roman Maj ne – tak pod względem historycznym jak i przestrzen- kapelan konwentualny ad honorem BRONA WIARYO

[close]

p. 5

Bóg nie męczy się przebaczaniem – z ks. abp. Stanisławem Gądeckim – przewodniczącym KEP, Kapelanem Wielkiego Krzyża Konwentualnego ad honorem rozmawia Krzysztof Nowina Konopka Zakończył się wła- śnie Rok Miłosierdzia. Jak ten czas wpłynął na nas, czy widzi już Ksiądz Arcybiskup owoce tego czasu? – Kościół od zawsze głosi Boga pełnego mi- łosierdzia. Jednak z woli Ojca Świętego Rok Miłosierdzia był czasem, w  którym w  szczególny sposób mieliśmy tę tajemnicę przeżywać. Ufam, że minione dwanaście miesięcy ożywiło w  nas świadomość, że Bóg – który daje nam się poznać na kartach Pisma Świętego i którego spotykamy we wspólnocie Kościoła – nie chce grzesznika potępić, ale pragnie go zbawić i dlatego – jak przypomina często Papież Franciszek – On nie męczy się przebaczaniem. Stąd każdy z pokorą przeżyty w tym czasie sakrament pokuty, każdy ofiarowany odpust czy modlitwa płynąca ze zranionych grzechem serc, każdy akt ufności w Boże miłosierdzie, przynosić będzie owoce tak w życiu poszczególnych wierzących jak i całego Kościoła. Jak uniknąć fałszywego rozumienia miłosierdzia, które często świat nam podsuwa? czyniąc widoczną i  namacalną głęboką prawdę Ewan- gelii”. O  Bożym Miłosierdziu przypomina nam zawsze przede wszystkim Ewangelia. Wszystko inne jest tylko dodatkowym znakiem wskazującym na ewangeliczne orędzie. Z  woli Franciszka każda 33. Niedziela Zwykła będzie obchodzona jako Światowy Dzień Ubogich. Poza tym, w  całym Kościele takimi znakami będzie prze- Świadectwo chrześcijańskiej bezinteresownej miłości jest najlepszą obroną wiary. dłużona obecność misjonarzy miłosierdzia, rozszerzone uprawnienia spowiedników odnośnie do grzechu abor- cji czy też jurysdykcja do spowiadania dla kapłanów z  Bractwa św. Piusa X. Na szczeblu diecezjalnym kon- kretnych znaków jest więcej. Wspomnę choćby – z tere- nu Archidiecezji Poznańskiej – o kilku nowo otwartych kaplicach adoracji, o rosnącej liczbie dyżurnych konfe- sjonałów czy o niektórych znaczących dziełach Caritasu, podejmowanych z myślą o najuboższych. – Dzisiaj często myli się miłosierdzie z  pobłażliwością. Jakie świadectwo dali polscy katolicy podczas ŚDM? Można nawet odnieść wrażenie, że wielu ludzi odwołuje się do miłosierdzia nie po to, aby się głębiej nawrócić, – Światowe Dni Młodzieży wyzwoliły w  naszym społe- ale by móc łatwiej grzeszyć i  nie musieć się nawracać. Dlatego mówiąc o  miłosierdziu nie wolno zapominać, że Bóg – chociaż kocha każdego grzesznego człowieka – nienawidzi jednak grzechu. Błędem by więc było, gdy- czeństwie niesłychanie dużo dobrej energii. Najbardziej było to widoczne u  młodych ludzi. Wielu z  nich przez długie dni – a nawet tygodnie – poświęcało się wolontariatowi, służąc w  ten sposób pielgrzymom przyby- byśmy ufając Bożemu miłosierdziu, Miłość Boża nie dopuszcza jakichkolwiek kompromisów ze złem. Co konkretnego pozostanie po lekceważyli grzech. wającym z całego Bóg nie chce grzesznika potępić, ale pragnie go zbawić i dlatego świata do ich własnej diecezji i dając świadectwo, że można i  warto być w  Kościele i  żyć dla innych. Również tysiące polskich rodzin pokazało, że wie czym jest gościnność, tym Roku w sferze duszpasterskiej, – jak przypomina często Papież liturgicznej… co będzie przypomi- Franciszek – On nie męczy się nało nam o Bożym Miłosierdziu? przebaczaniem. uczynność i otwartość. Myślę też, że dla niejednego z naszych gości niezwykle cennym doświadczeniem 3 – W  liście Misericordia et misera była możliwość modlenia się i  wy- podpisanym na zakończenie Roku Miłosierdzia, Fran- znawania wiary publicznie, nie tylko w ostatnich dniach ciszek stwierdza: „Miłosierdzie nie może być […] jakąś w  Krakowie, ale i  wcześniej – w  całej Polsce, podczas dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie, dni diecezjalnych. W  wielu bowiem państwach, nawet Rozmowa BRONA WIARYO

[close]

p. 6

zachodnioeuropejskich, które szczycą się ideałami tole- nas pokusą odłożenia na bok miłości bliźniego i dlatego rancji, tego typu manifestacja wiary chrześcijańskiej jest wszyscy bez wyjątku musimy się w  tym względzie na- nie do pomyślenia. wracać. W  Krakowie Ojciec Święty mówił o  porzuceniu wygod- Jubileusz Chrztu Polski pokazał jednak, że – mimo licznych nego stylu życia, słynnej kanapy. Poświęcenie, praca nad dzielących nas różnic – potrafimy w ważnych chwilach się sobą, pokora – czy to dzisiaj do nas jednoczyć. I to z całą pewnością jest trafia? Nie stać nas, by nie przyznawać ważne wyzwanie na przyszłość, które – Przemówienia Ojca Świętego do młodzieży miały charakter – jak byśmy powiedzieli współczesnym językiem – mów motywacyjnych. się do chrześcijańskich korzeni. Gdy zapominamy, skąd wyrastamy, tracimy tożsamość, przestajemy być sobą. stawia przed nami mijający rok. Czy stać nas jako naród, by przyznawać się otwarcie do korzeni chrześcijańskich? Najwyższy pasterz Kościoła jest świa- – Powiedziałbym mocniej: nie stać domy, że wymagania Ewangelii, które nadają właściwy nas, by nie przyznawać się do chrześcijańskich korzeni. kierunek ludzkiemu życiu, nie są czymś abstrakcyjnym, Gdy zapominamy, skąd wyrastamy, tracimy tożsamość, ale zaczynają się od prostych, codziennych decyzji. Świę- przestajemy być sobą. Dzisiaj Polska na tle Europy daje tym nie zostanie przecież ktoś, kto nie potrafi zrezygno- wyjątkowo jasne świadectwo przywiązania do chrześci- wać z własnej przyjemności ani porzucić egoistycznego stylu życia. Ten, kto nie widzi potrzeb innych bo stale jest skoncentrowany na sobie, nie potrafi tak naprawdę kochać. Łatwe to nie jest – nie tylko dla młodzieży, ale i dla starszych. Innej jednak drogi nie ma, jeśli chcemy, aby jaństwa. Jednak taki stan rzeczy musi nas mobilizować, aby również w przyszłości wiara Polaków była świadectwem dla świata. A może potrzeba nam dzisiaj nowego Mieszka? nasze życie miało sens. – Książę Mieszko, przyjmując chrzest 1050 lat temu, 4 Ostatnio wiele mówi się o podziałach między nami. Czy potrafiliśmy przeżyć rocznicę 1050-lecia Chrztu Polski wspólnie jako naród? – Podziały są wpisane w życie polityczne społeczeństwa wprowadził ducha wiary w nurt ówczesnego życia swoich pobratymców. Dzisiaj dobrze by było, gdyby każdy z nas był jak Mieszko, wprowadzając ducha wiary w całą otaczającą nas rzeczywistość. W  wierze nie chodzi bowiem o  jakąś ideologię, ale o  zawierzenie Bogu. Bez wolnych ludzi. Jesteśmy wolni i dlatego możemy otwar- takiego zawierzenia człowiek nie może znaleźć praw- cie wyrażać zarówno własne poglądy jak i  dezaproba- dziwego pokoju, za którym tak bardzo tęskni a którego tę dla poglądów innych ludzi. Problemem nie są same równocześnie nie potrafi sam osiągnąć. spory, ile raczej postawa braku szacunku dla kogoś, kto myśli czy czuje inaczej. Taka postawa łatwo przeradza się w nienawiść i wrogość, które wysysają ze społeczeństwa Wielka Pokuta była odpowiedzią na grzechy społeczne Polaków; które z nich są dzisiaj szczególnie obciążające? duchowe siły. Można odnieść wrażenie, że bieżące na- – Świeccy organizatorzy podkreślali, że Wielka Pokuta pięcia społeczne czy polityczne niejednokrotnie są dla jest przebłaganiem za grzeszne wybory związane z bez- BRONA WIARYO Rozmowa

[close]

p. 7

bożnym systemem komunistycznym, jak również za niezwykle poważny grzech aborcji. Do tego wspominali o innych grzechach, którymi człowiek potrafi dotkliwie zranić bliźniego. Wydaje mi się jednak, że podstawowym grzechem, który zbiera coraz obfitsze żniwo – także w wymiarze społecznym – jest brak wiary. Wielu z nas coraz bardziej żyje tak, jakby Boga w ogóle nie było… Co ten akt może zmienić w naszej świadomości? – Przede wszystkim wspomniana inicjatywa wydobyła na światło dzienne samo pojęcie pokuty – pojęcie nieco zapomniane przez chrześcijan w ostatnich dziesiątkach lat. Uświadomiła nam na nowo, że grzech nie jest tylko przekroczeniem jakichś teoretycznych przepisów, ale że wiąże się z zaciągnięciem poważnej odpowiedzialności. W istocie każdy grzech wymaga pokutnego wysiłku. Nie da się oderwać tego aktu od tego, co akurat wtedy działo się na ulicach, czarne marsze… Czy można powiedzieć, że obserwujemy jakąś nową odsłonę walki o duszę narodu? – Trudno nie dostrzec, że w  minionych tygodniach równolegle do siebie odbywały się przebłaganie za grzech aborcji i marsze w obronie tzw. prawa do niej. Ta równoczesność zdarzeń uświadamia nam tylko, że człowiek – jako istota obdarowana nieśmiertelną duszą – bierze udział w  bardzo poważnej walce duchowej. Nie chodzi tu o  zmaganie przeciwko takim czy innym ludziom, ale o duchową walkę o teraźniejszość i wieczność człowieka. Co oznacza przyjęcie Chrystusa na Króla i  Pana? Jakie zobowiązania płyną z tego Aktu? – Krótko mówiąc: jest to uznanie, że w  moim życiu – osobistym czy społecznym – najważniejsze słowo nie należy już do mnie, ale do Chrystusa. Dokonując takiego aktu, wyrażam wolę, by moim życiem nie rządziły moje zachcianki czy plany, ale wola Boża, której z całego serca chcę się podporządkować. Nie chodzi zatem o  wyznaczenie Chrystusowi miejsca na tronie, tego dokonał już około 2 tysiące lat temu Bóg, idzie raczej o  odnalezienie swojego miejsca w  postawie przenikniętego miłością dziecka Bożego. Jakie są zamierzenia Księdza Arcybiskupa związane z wyborem na wiceprzewodniczącego Rady Konferencji Biskupich Europy? Co Polski Kościół może wnieść na forum Kościołów europejskich? – Wybrano mnie – jak sądzę – do prezydium Rady jako przedstawiciela największego Kościoła w Europie środ- kowo-wschodniej. Funkcja ta wiąże się przede wszyst- kim z  posługą koordynacji pewnych działań pomiędzy Wymagania Ewangelii nie są czymś abstrakcyjnym, ale zaczynają się od prostych, codziennych decyzji. poszczególnymi Kościołami partykularnymi, aby wspólnymi wysiłkami przyczyniać się nie tylko do spraw- niejszego działania instytucjonalnego, ale również do skuteczniejszego zmagania się z duchowymi wyzwania- mi współczesności europejskiej. Ten, kto nie widzi potrzeb innych, Jakie inicjatywy Zakonu Maltańskiego uważa Ksiądz Arcy- bo stale jest skoncentrowany na sobie, nie potrafi tak naprawdę kochać. biskup za najceniejsze? – Nie sposób wyliczyć wszystkich znaczących inicjatyw podejmowanych przez Zakon zgodnie z  dewizą: „Obrona wiary i pomoc ubogim”. Na zauważenie zasługują z całą pewnością wszelkie działania mające na celu pomoc osobom starszym, chorym i  cierpiącym, jak na przykład poznańskie Maltańskie Centrum Pomocy „Komandoria”. Świadectwo chrześcijańskiej bezinteresownej miłości jest bowiem najlepszą obroną wiary. Warto przy tym dodać, że nie jest sztuką samo pomaganie, co raczej pomaganie w sposób szanujący godność potrzebującego. I za to Zakonowi Maltańskiemu należą się wyrazy uznania. W jakich obszarach dzisiaj zaangażowanie Zakonu jest najbardziej potrzebne? – Mimo rosnącego dobrobytu dzisiejszego społeczeństwa, coraz wyraźniej można zauważyć pilną potrzebę pomocy ludziom wykluczonym – którzy sami nie umieją zatroszczyć się o swoje potrzeby i do których nie docierają pomocowe struktury państwa. Ze skuteczną pomocą mogą im przyjść jedynie ludzie pełni poświęcenia. Takich ludzi z całą pewnością nigdy nie zabraknie wśród Dam i Kawalerów – noszących dumne tradycje walecznych rycerzy i oddanych świeckich zakonników. Dziękuję za rozmowę. ■ fotografie: www.flickr.com/photos/episkopatnews/ 5 Rozmowa BRONA WIARYO

[close]

p. 8

Maltańska Madonna z Damaszku Madonna z Damaszku jest ściśle związana z dziejami Zakonu Maltańskiego, począwszy od okresu rodyjskiego. Towarzyszy mu niemal od samych początków, także w trudnych momentach. Dziś jest jedną z najwspanial- szych i najdroższych pamiątek z przeszłości. Jej kult nieprzerwanie – od niemal pięciu wie- dniach dramatycznych doświadczeń, aby uchro- ków – trwa na Malcie. Zawiłe dzieje Ikony kryją nić się przed tureckim jarzmem, aż cztery tysiące w sobie wiele tajemnic i pytań. Ale Ikona przede Rodyjczyków zdecydowało się opuścić wyspę wszystkim jest oknem, poprzez które przycho- wraz z zakonnikami. Z Ikoną – świecącą gwiazdą dzi ofiarowana kiedyś łaska, ale w pełni aktualna w  ciemnościach – kawalerowie rozpoczęli wę- i dzisiaj. drówkę w nieznane. Po siedmiu latach pielgrzymowania i  poszukiwa- Gwiazda morska nia stałego miejsca, wreszcie 26 października 1530 Karty historii milczą o imieniu autora Ikony, tak jak r. kawalerowie przybili do brzegów Malty. I  tak i o tym, gdzie i kiedy dokładnie powstała. O pocho- cudownie ocalona z  inwazji mongolskiej w  Da- dzeniu Obrazu mówi starożytna maszku, a  następnie z  oblęże- legenda: miał udać się sam z Da- nia tureckiego na Rodos, Iko- maszku w  wyjątkową podróż na znalazła swoje definitywne na falach morskich, poprze- sanktuarium na Malcie. dzany światłem niezwykłego splendoru, które pozwalało go Przesłanie łatwo zauważyć. Mimo sztormu Dziewica przedstawiona na Ikona nie doznała uszczerbku Ikonie delikatnie dotyka policz- i  podążała ku wyznaczonemu kiem twarz Dziecka, które z kolei celowi. Niektórzy rybacy zdu- czule obejmuje Matkę za szyję. mieni, widząc ten fenomen, Obydwoje, cudownie wyideali- porzucili sieci i  postępowali zowani i  zjednoczeni, przedsta- za Ikoną, aż do miejsca, gdzie wiają misterium macierzyństwa przybiła do brzegu. Była to pla- Bożego, połączonego z  jedno- ża słonecznej wyspy Rodos. Gdy czesnym dziewictwem. Sym- wielki mistrz Giovanni Battista Orsini (1467-1476) bolizują je trzy wyeksponowane na ikonie gwiazdy dostrzegł na brzegu cudowny Obraz, wydało mu – jedna na czole i po jednej na każdym z  ramion. się, że słyszy szczególnie przyjemny głos, który Mówią o dziewictwie Madonny„przed, podczas i po rozpoznał jako głos Madonny z  Damaszku. Przy- urodzeniu”. Płaszcz Dziewicy jest koloru czerwono- woływało to wyraźnie żywą tradycję w  Zakonie, -ciemnego, a  więc koloru królewskiego, wskazuje powtarzaną od czasów jej kultu w  Damaszku. to na taką właśnie jej godność. Natomiast tunika, Przepełnieni radością kawalerowie przenieśli Iko- którą można dostrzec na prawej ręce, jest koloru nę do kościoła konwentualnego, znajdującego się błękitno-ciemnego, a  więc koloru, który oznacza wewnątrz twierdzy. Od tej pory Ikona Matki Bożej transcendencję, to co przekracza czysto ludzkie i wi- z Damaszku cieszyła się czcią tak kawalerów mal- dzialne wymiary oraz możliwości człowieka. tańskich, jak i zwykłych mieszkańców wyspy. Oczy Madonny, wyjątkowo wielkie, jednocześnie spokojne, lekko melancholijne, wskazują łagod- Z Rodos na Maltę ność i  pokorę, cnoty czyniące świat o  wiele pięk- 6 Pobyt kawalerów maltańskich na Rodos zakoń- niejszym i bliższym człowiekowi. czył się wraz inwazą armii tureckiej Sulejmana Prawą ręką Dziewica wymownym gestem jednoI, zwanego Wspaniałym. 1  stycznia 1523 r. zmu- znacznie wskazuje na Boże Dzieciątko, które jakby szeni zostali do ewakuacji. Opuszczając wyspę chce powiedzieć: „Jeżeli będziecie trwać w  nauce załadowali na statki archiwalia, relikwie, sprzęty mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i po- liturgiczne oraz wszystko, co stanowiło dla nich znacie prawdę, a  prawda was wyzwoli” (J  8,31). szczególną wartość. Między licznymi skarbami Nie wystarczy przyjąć wiarę, aby się stać uczniem były trzy szczególnie cenne ikony Matki Boskiej – Chrystusa, trzeba ją potwierdzać życiem i wytrwać z  Filermo, Eleimonitria i  z  Damaszku. W  tych w niej. ■ BRONA WIARYO ks. bp Andrzej F. Dziuba

[close]

p. 9

Pieszo na Jasną Górę – z Ewa Kuś-Ferdzyn, organizatorką Pieszej Pielgrzymki Maltańskiej na Jasną Górę rozmawia Katarzyna Nowina Konopka Co Panią zainspirowało do zorganizowania tej pielgrzymki? – Myśl o pielgrzymowaniu zrodziła się ponad 15 lat temu, kiedy po raz pierwszy jako wolontariuszka miałam okazję uczestniczyć w zabezpieczeniu medycznym pielgrzymki krakowskiej na Jasna Górę. Wtedy pomyślałam – czemu nie zorganizować naszej maltańskiej pielgrzymki. Udało się to po raz pierwszy w 2005 roku. Cel to Jasna Góra, ale po drodze – wprost i w przenośni – zdobywacie chyba też inne cele… – Dla mnie, jako organizatora, jednym z celów pielgrzymki jest kształtowanie w świadomości młodych wolontariuszy umiejętności rezygnowania ze swoich potrzeb i zwrócenie szczególnej uwagi na potrzeby osób słabszych, niepełnosprawnych. To najczęściej pomoc przy podstawowych czynnościach: wstawaniu, ubieraniu się, przygotowaniu posiłku. Bardzo ważne jest także wsparcie emocjonalne – rozmowa, wysłuchanie zwierzeń, czasem po prostu przytulenie. Ale przede wszystkim to pomoc w dotarciu do celu, którym dla wszystkich jest czekająca na Jasnej Górze Matka. Kto bierze udział w pielgrzymce, czy to jest stała grupa? – Uczestnikami pielgrzymki są wolontariusze dzieł Zakonu Maltańskiego z całej Polski oraz osoby niepełnosprawne, głównie mieszkańcy Ośrodka Miłosierdzie Boże w Mikołowie-Borowej Wsi. Od początku w Pieszej Pielgrzymce Maltańskiej wzięło udział ok. 550 osób, w tym ponad 80 osób niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach inwalidzkich. Którędy wiedzie trasa pielgrzymki? – Szlak jest bardzo malowniczy, idziemy przez Jurę Krakowsko-Częstochowskiej od Zawiercia poprzez Żarki, Olsztyn do Częstochowy. Czym ta pielgrzymka jest dla jej uczestników? – To doświadczenie ogromnej radości, która mimo trudów towarzyszy nam. To wzajemna modlitwa, śpiew i zabawy. To też serdeczność, której zawsze jest dużo, a która przejawia się w najmniejszych gestach względem współtowarzysza pieszej wędrówki. Czym podczas tej pielgrzymki wyraża się charyzmat maltański? – Nawiązujemy do tego, co stanowi motto Zakonu Maltańskiego – staramy się bronić wiary w  sercach nas wszystkich. Umacniamy ją Słowem Bożym, oczyszczamy przez sakrament pokuty, budujemy prawdziwą wspólnotę miłosierdzia. I  służymy tym, którzy pomocy najbardziej potrzebują, poprzez wyrażenie najprostszego gestu, słowa i czynu. Musicie być ze sobą bardzo zżyci? – Tak to jest, że wolontariusze i podopieczni bardzo szybko nawiązują relacje prawdziwie przyjacielskie, jednoczą się w modlitwie, wspólnie się cieszą, obdarzają dobrym słowem i uśmiechem. Niesiemy swoje intencje na Jasną Górę, wracamy umocnieni, szczęśliwi i spełnieni, czekając na kolejny rok. To poczucie spełnienia jest dla mnie największą radością. Dziękuję za rozmowę. ■ fot. Ewa M. Kuś 7 Rozmowa BRONA WIARYO

[close]

p. 10

dJelastEnuarodpziyeja – z Januszem Kotańskim, ambasadorem RP przy Stolicy Apostolskiej i Zakonie Maltańskim rozmawia Krzysztof Nowina Konopka Kilka miesięcy temu rozpoczął Pan swoją misję dyplomatyczną. Jakie wyznaczył Pan sobie najważniejsze cele? – Przed rozpoczęciem swojej misji powiedziałem, że chcę tu zbudować koalicję sumień opartą na trzech filarach: cywilizacji judeochrześcijańskiej, greckiej filozofii i  rzymskim prawie. Kiedy powiedziałem to Ojcu Świętemu, uśmiechnął się i  odpowiedział  – tak, na tych kolumnach można budować. Przyjeżdża Pan do Rzymu, a  zaraz potem serce Kościoła – i jego Głowa – znajdują się w Polsce… – … i ja także; towarzyszyłem Ojcu Świę- temu podczas całych Światowych Dni Młodzieży. Byłem przekonany, że Pola- cy pokochają Franciszka. To się widziało z dnia na dzień. Ta synergia między ludź- mi z całego świata i Ojcem Świętym była niesamowita. Widać było jak Franciszek coraz bardziej poznaje nas, poznaje siłę młodego Kościoła polskiego. Coraz bar- dziej się otwierał, był uśmiechnięty, za- dowolony, jakby przybywało mu sił. 8 A co zobaczył Papież w Polsce? Fot. Paweł Sobczyk – Wydaje mi się, że to był przełom w postrzeganiu Polski i Polaków przez Ojca Świętego Franciszka. Zobaczył, że na- sza religijność jest otwarta, że Polska jest krajem wolnym, że ludzie są szczęśliwi. Opowiadał też jednemu z polskich księży zachwycony, że Polska latem jest takim zielonym krajem, w przeciwieństwie do Włoch i Argentyny. Co najbardziej mogło zaskoczyć młodych pielgrzymów po przyjeździe do Polski? – Wiem, że niektórzy bali się przyjechać do Polski; tak nas opisywały media liberalno-lewicowe, że w kraju panuje jakiś terror, że ludzie się mogą czegoś obawiać. Przyprawiano nam opinię państwa, które nie jest demokratyczne, albo półdemokratyczne. Okazało się, że to absurd. Niektórzy bali się zamachów. – Nie dość, że ich nie było, to młodych Francuzów zachwycało na przykład to, że mogą iść ulicami Krakowa śpiewając Ave Maria i nikt im nie przeszkadza, nie obraża ich i nie atakuje. To jest znak czasu. U nas w Polsce jest prawdziwa wolność religijna. Ta ogromna liczba Francuzów, było ich ponad 40 tysięcy, ponad 60 tysięcy Włochów, kilkadziesiąt tysięcy Hiszpanów, masa Portugalczyków – to świadczy o tym, że nadchodzi dawno zapowiadana przez św. Jana Pawła II wiosna Kościoła. Ci młodzi ludzie czują, że są chrześcijanami, katolikami, którzy mogą zmienić Europę. Mogą sprawić, że to drzewo, ta Christianitas, które przecież istnieje, na nowo rozkwitnie. Forum darczyńców OMOC POTRZEBUJĄCYMP

[close]

p. 11

A jaką rolę w tej wiośnie może odegrać Polska? – Światowe Dni Młodzieży pokazały, że nasza rola jest wielka, że ta iskra o której mówiła św. Faustyna naprawdę fot. K. Nowina Konopka wychodzi z  Polski. Przed wyjazdem na ŚDM powiedzia- łem Papieżowi Franciszkowi:„Ojcze Święty, ta iskra wyszła z Polski, następnie Jan Paweł II rozpalił ją w płomień, Cie- bie zaś proszę Wasza Świątobliwość, żebyś znów rozpalił ten wielki płomień miłości i miłosierdzia w Polsce.” Papież tylko się uśmiechnął, ale myślę, że tak się stało. Znów ten płomień miłości i miłosierdzia zapłonął. W Polsce, którą na pewno Ojciec Święty poznał i pokochał jeszcze bardziej. Jaka była sama młodzież? O tym także mówi Franciszek… – I to jest bardzo mocno podkreślane przez Ojca Świętego, o czym media liberalne nie chcą mówić. Jeśli Franci- – Świetnie wiedziała, po co tam się zjawiła. Wiedziała, że szek powie, że kim ja jestem, żeby osądzać bliźniego, to jest po to, żeby się modlić – o  tym świadczyły przecież jest to podchwycane jako dowód liberalizmu. Jeśli zaś długie kolejki do spowiedzi. Oprócz tego, że młodzież powie: nie, to jest zło, to jest grzech; jeśli powie – zło ist- śpiewała, tańczyła, to ci ludzie się żarliwie modlili, poma- nieje, jest diabeł, wtedy bywa przemilczany. gali jedni drugim. Więc nadzieja dla Europy jest. To byli otwarci młodzi ludzie, dumni z  tego kim są, bo obok flag papieskich powiewały flagi narodowe. Nikomu nie przeszkadzało, że obok polskiej Chcę tu zbudować koalicję sumień opartą na trzech filarach: cywilizacji judeochrześcijańskiej, greckiej filozofii i rzymskim prawie. Przejdźmy do Pańskich relacji z Zakonem Maltańskim. – W swoim wystąpieniu podczas wręczania listów uwierzytelniających stwierdziłem, jest niemiecka, a  obok rosyjskiej że wszystkie wartości, który- ukraińska. Razem szli młodzi chrześcijanie z Europy, bez mi żyje Zakon Maltański są dla Rzeczypospolitej Polskiej lęku. „Non abbiate paura!”, jak powiedział kiedyś Jan Pa- aktualne. Obrona wiary i pomoc potrzebującym to hasło weł II – i to się potwierdziło. nawet bardziej aktualne w XXI wieku, niż było wcześniej. Czy relacja Ojca Świętego Franciszka z  młodzieżą była inna od tej, którą pamiętamy z wizyt Jana Pawła II? – Ojciec Święty nie usiłował naśladować swojego wielkiego poprzednika. Było to widać w czasie pierwszego spotkania wieczorem na Franciszkańskiej, kiedy nie żartował, nie był dobrotliwym dziadkiem, jak chcą go nieraz pokazać media, ale przekazał bardzo ważne przesłanie. Było to średniowieczne motto memento mori, pamiętaj o śmierci. Opowiedział o młodym grafiku Macieju Obrona wiary jest czymś naturalnym. Musimy jej bronić, już nie z mieczem w ręku, ale w sercu. Jeśli chodzi o pomoc potrzebującym, to tutaj wyraziłem głębokie przekonanie, że trzeba pomagać wszystkim potrzebującym, co czyni od wieków Zakon Maltański, który ma znakomitą renomę pod tym względem. Jego szpitale, punkty medyczne są świetne. Władze polskie współpracują z  Zakonem Maltańskim, gdzie to współdziałanie jest najbardziej potrzebne? Cieśli, który zachorował na raka i niestety nie doczekał przyjazdu Ojca Świętego, ale wszędzie wisiały jego prace. Widać było, że Papież w żaden sposób nie chce być ikoną rozrywkową, nie. – Trzeba pomagać tam, gdzie dochodzi do konfliktów i do wojen, na miejscu. Polska jest obecna w Libanie, w Jordanii, w  Iraku, gdzie przybywają tysiące uchodźców z  Syrii i znajdują pomoc. Jest tam obecny i Zakon Maltański, więc Jak można podsumować tą pielgrzymkę? tu musimy iść ręka w rękę, musimy współpracować. Oczy- – ŚDM w Krakowie były ogromnym sukcesem katolickiej Europy, która masowo stawiła się, w  momencie zagrożenia, na polach pod Krakowem. Ogromnym sukcesem duchowym, jeśli tak można mówić, Ojca Świętego Fran- wiście trzeba również pomagać tym, którzy przedostają się do Europy, ale musimy wyraźnie rozróżnić – są uchodźcy i migranci. W prywatnej rozmowie Wielki Mistrz pytał o sytuację w Polsce i stwierdziłem, że my już uchodźców mamy. ciszka, którego młodzi ludzie pokochali oraz ogromnym sukcesem organizacyjnym Polski, polskiego rządu. My- ślę, że to zaowocuje na przyszłość. Wspomniał Pan o  zagrożeniu, co dziś najbardziej grozi Europie? – Zagrożenia płynące ze strony nihilizmu, relatywizmu i mówiąc wprost – z tej obłędnej, quasi totalitarnej ideologii gender, która wprost zagraża rodzinie. Jeśli rodzina zostanie zniszczona, zostanie zniszczona cywilizacja europejska, a dalej nastąpi upadek wszelkiej cywilizacji. To już nie jest kwestia wiary, czy niewiary. Tak po prostu może się stać. 9 Fot. Sovrano Militare Ordine Ospedaliero OMOC POTRZEBUJĄCYMP Forum darczyńców

[close]

p. 12

Młodzi ludzie czują, że są chrześcijanami, katolikami, którzy mogą zmienić Europę. Mogą sprawić, że to drzewo, ta Christianitas, które przecież istnieje, na nowo rozkwitnie. ki, była współtwórcą wielkiej wystawy na Zamku Królewskim pt. W cieniu maltańskiego krzyża. Fra’ Matthew Festing świetnie to pamiętał, bo przyjechał na otwarcie. Podczas spotkania otrzymałem także zaproszenie Wiel- Około miliona ludzi z Ukrainy. – Tak, a docierają do nas nowe tysiące uciekających Cze- kiego Mistrza dla pana prezydenta Andrzeja Dudy do złożenia wizyty w Rzymie. czenów. Z  Krymu zaczęła się ucieczka Tatarów, którzy Na koniec, który z Pańskich poprzedników jest dla Pana są muzułmanami. Nie jest prawdą, że Polska nie chce inspiracją do funkcjonowania tu, w Watykanie? przyjąć muzułmanów. To jest absurd. Polska, zgodnie z tradycją historyczną, była rajem dla wszystkich, którzy szukali wolności religijnej. – Każdy z nich – ci z okresu II RP i po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – uczynił wiele ciekawych rzeczy. Będę starał się nawiązy- Żydzi, Karaimi, Tatarzy, staroobrzędowcy z  Rosji. Prześladowani katolicy w  Irlandii i  w  Anglii, protestanci we Francji, oni wszyscy znajdowali azyl w  Rzeczpospolitej. I  ta „Obrona wiary i pomoc potrzebującym” to hasło nawet bardziej aktualne w XXI wieku, niż było wcześniej. Obrona wiary jest czymś naturalnym. Musimy jej bronić, już nie z mieczem w ręku, ale w sercu. wać do osiągnięć każdego z  nich. Ale mojemu sercu najbliższy jest ambasador Kazimierz Papée, ostatni przedstawiciel II RP przy Stolicy Apostolskiej. Wybitny tradycja jest nadal żywa. Ale nikogo w obozach na siłę człowiek, a przy tym arbiter elegancji korpusu dyplo- nie będziemy trzymać. Uchodźcy zdają sobie sprawę, że Polska jest nadal krajem na dorobku i przedostają się do Niemiec, Szwecji czy Anglii. matycznego w  Rzymie. Niedawno wraz z  żoną złożyliśmy wieńce i  uporządkowaliśmy grób państwa Papée na cmentarzu Flaminio w  Rzymie. Trzeba pamiętać, że Wróćmy jeszcze do Bliskiego Wschodu. Jak zorganizo- małżonka ambasadora była siostrą mjr. Henryka „Huba- wać pomoc, by była ona najbardziej skuteczna? la” Dobrzańskiego, legendarnego partyzanta. O wielkiej – Myślę, że pomoc uchodźcom nie tylko zewnętrznym, postaci Kazimierza Papée będę zawsze pamiętał. ale i wewnętrznym – bo to są masy ludzi, przemieszcza- Dziękuję za rozmowę. ■ jących się także w ramach kraju – jest niezwykle ważna. Nie możemy zapominać, że każdego dnia na Bliskim Wschodzie zabijani są chrześcijanie z tych najstarszych wspólnot. Europa nie może się biernie temu przyglądać. Oczywiście giną także Jazydzi i muzułmanie, którzy nie chcą żyć w  totalitarnych państwach monoreligijnych. Tutaj Zakon Maltański jako apolityczny może budować te mosty, może pomagać uchodźcom, ale i troszczyć się o tych, którzy zostają. Nie wszyscy chcą wyjechać z tych krajów, gdzie jest konflikt. Chcą być tam, gdzie jest ich ojczyzna, groby ich przodków. My musimy pomagać tam, na miejscu. Podobnie jest w Afryce. 10 – Tragiczna jest sytuacja w Sudanie Południowym, gdzie Zakon jest bardzo zaangażowany. Po kilkudziesięcioletniej, krwawej wojnie z muzułmańską północą, powstał niepodległy kraj. Tam żyją ludy tylko i wyłącznie nilockie, czyli blisko ze sobą spokrewnione: Dinka, Szylluk, Nuer. W kilka tygodni po uzyskaniu niepodległości zaczęła się krwawa wojna domowa. W większości są tam chrześcijanie, animiści są w mniejszości. Mimo to trybalizm jest tak silny, że nie daje się tego przezwyciężyć. To nowa tragedia. Cały świat powinien zdawać sobie sprawę z tego, że to się szybko nie skończy. Działania Zakonu Maltańskiego, takie jak uruchomienie szkoły medycznej w Sudanie Południowym, są niezwykle cenne. W jakich innych obszarach widzi Pan jeszcze możliwość współpracy z Zakonem? – Rozmawialiśmy też z  Wielkim Mistrzem o  wymianie kulturalnej. Moja żona, dr Anna Kotańska, historyk sztu- OMOC POTRZEBUJĄCYMP fot. L’Osservatore Romano Forum darczyńców

[close]

p. 13

fot. arch. J. Skarżyńskiego OMOC POTRZEBUJĄCYMP Tomasz Tarnowski Biegnę dla tych, którzy marzą by chodzić 2 kwietnia 2017 r. w Dębnie Jerzy Skarżyński po 25 latach od zakończenia zawodniczej kariery stanie ponownie na starcie maratonu. Obok niego, po raz pierwszy w życiu pobie- gną – aktorka Karolina Gorczyca i olimpijczyk Przemek Miarczyński. To trzecia akcja w cyklu Zakon Maltański Ekstremalnie. Gdy we wrześniu, podczas spotkania w  gronie przyjaciół, opowiadałem o  nowym projekcie sportowo  – charytatywnym Zakonu, w  pewnym momencie nasza koleżanka zadeklarowała: – Pobiegnę z  wami maraton…, dla kogo?  – Dla tych, którzy marzą by chodzić – uzupełniłem. Latem, kiedy słońce przygrzewało, zabrałem moją żonę na alejkę nadmorską. Pokonaliśmy 22 kilometry biegnąc z prędkością 12 km/h. To był zwykły trening amatorów w naszym wieku. Za drugim razem spróbowaliśmy rozpędzić się do 21 km/h, czyli prędkości z  jaką biegną zawodowi maratończycy. Wiem, że zwykłemu rowerzyście byłoby bardzo trudno utrzymać się przez cały dystans 42 km. A tak szybko biegał kiedyś główny bohater naszej akcji – Jurek Skarżyński. Program Zakon Maltański Ekstremalnie  – obok zdobywania funduszy  – stara się kształtować postawę rezygnacji z czegoś dla kogoś. To nie jest łatwe w czasach, 11kiedy świat woła – zadbaj o siebie. Akcje te wymagają realnego poświęcenia w  dłuższym czasie. Trzeba z  siebie dać bardzo dużo, ale nagrodą jest satysfakcja przez duże S. Przez pięć miesięcy, w szarobure, zimne dni kilka znanych osób około 100 razy wyjdzie na samotny często trening. Wysiłek jest ogromny, ponieważ równolegle płynie życie, obowiązki rodzinne, codzienna praca. Jeśli ktoś chciałby posmakować naszej akcji, niech spróbuje  – wystarczy pięć razy w  tygodniu wyjść na 2-godzinny spacer, może być z parasolem. Często słyszę, że to pasja, że lubimy, jesteśmy przygotowani. Na pewno tak. Tyle Forum darczyńców

[close]

p. 14

Program Zakon Maltański Ekstremalnie – obok zdobywania funduszy – stara się kształtować postawę rezygnacji z czegoś dla kogoś. To nie jest łatwe w czasach, kiedy świat woła – zadbaj o siebie. 12 że 60-letni Jurek Skarżyński, guru biegów maratońskich, nie biega tego dystansu od 1992 roku i  nie ma szans zbliżyć się do swojego rekordu – 2:11:42, który wzbudza ogromny szacunek wśród profesjonalistów do dzisiaj. Przemek Miarczyński to uczestnik czterech olimpiad, brązowy medalista igrzysk w  Londynie. Mistrz świata w windsurfingu, pięć razy wicemistrz, trzykrotnie mistrz Europy, jedenastokrotny mistrz Polski. Coś zgubiłem? Aktorka Karolina Gorczyca, kobieca strona naszej akcji, której rozwój talentu możemy obserwować w  serialach Czas Honoru, Bodo, Singielka, czy np. w  filmie Korowód… Wiemy, że startowała w triathlonach, ale nie biegła nigdy maratonu. Nikt z nich niczego nie musi udowadniać, zawodów też nie wygrają – po co więc biegną? Jurek: od wielu lat chodziło mi po głowie, by znów zmierzyć się z maratonem. Planowałem powrót na rok 2016, czyli na swoją sześćdziesiątkę (ale i na trzydziestkę dębnowskiego rekordu życiowego z 1986 roku). Nie zrealizowałem jednak planu w wystarczającym stopniu, by znów pokazać się na trasie i zrezygnowałem. Gdy jednak – za pośrednictwem Wojtka Ratkowskiego – zostałem zaproszony do maltańskiej akcji, znów coś się we mnie zapaliło, bo cel akcji jest szczytny. Widzę jak się ona rozwija – przyłączają się media, sponsorzy, prywatne osoby. To cieszy i napawa optymizmem przed moim powrotem na maratońskie trasy. Tym razem motywuje mnie chęć ponownej walki na moim koronnym dystansie, ale i charytatywny cel akcji. Ta kombinacja pozwala mi (póki co) dobrze znosić własny, wymagający plan treningowy. Celem jest nie tylko dobry wynik na mecie, ale i dobry wynik finansowy projektu. Liczę więc także na Ciebie – wesprzyj tę akcję! Pierwszy maraton to podróż w nieznane, a Karolina i Przemek zdeklarowali się publicznie i ten eksperyment przejdą z otwartą przyłbicą. Przemek: Obserwowałem poprzednie dwie akcje Zakon Maltański Ekstremalnie, które mi się podobały. O przebiegnięciu maratonu też myślałem, więc zaproszenie od Tomka przyjąłem od razu. Od pewnego czasu realizuję trening biegowy, choć przez ponad 20 lat przyzwyczaiłem się, że jesień jest dla mnie okresem raczej„roztrenowania”. Przyznam się, że nie jest łatwo – szczególnie w zimne, deszczowe dni kiedy na trasie jestem kompletnie sam; perspektywa pięciu miesięcy takiego treningu wcale nie uskrzydla. Silnie motywuje mnie to, że moja windsurfingowa popularność na coś się przyda, że zbierzemy pieniądze na podopiecznych Fundacji – to bardzo pozytywnie nakręca. Rolą organizatorów jest to, by po dwóch miesiącach przygotowań opowiedzieć „co tam słychać”. To wówczas – kiedy zmęczenie narasta, dzień jest krótki, psychika odma- wia współpracy, każdy ma dość  – można zrozumieć, co czują inni nasi bohaterowie. Agnieszka Bal, honorowy patron imprezy  – urodziła się z  dziecięcym porażeniem mózgowym. Nie mówi, wystukuje pojedyncze litery, składając je mozolnie w  zdania – a  jednak studiuje, jest aktywna społecznie. Dla mnie przesuwa granice znacznie dalej niż 42 km. Kamil Cierniak – choruje na zanik mięśni, jeździ na elektrycznym wózku i studiuje na dwóch kierunkach. Motywują się non stop, ponieważ dysfunkcje ciała nie dają im poznać, co to jest odpoczynek. To oni swoim przykładem oraz tekstami na blogu naszej akcji, pokazują profesjonalnym sportowcom i nam wszystkim, jak pokonywać najtrudniejsze momenty i budować nowe poziomy motywacji. Maratończyk odpoczywa za metą, oni mety nie znają. Karolina: Trzy lata temu zostałam Ambasadorką triathlonu Herbalife Ironman Gdynia. Od tego czasu połknęłam triathlonowego bakcyla i  co roku, jako jedyna aktorka w Polsce, amatorsko pokonuję dystans 1/2 Ironmana. Sprawia mi to olbrzymią radość i jest dla mnie niemalże świętem, do którego przygotowuję się cały rok. Bieganie jest jedną z trzech składowych triathlonu i sprawia mi najwięcej trudu. Lubię sportowe wyzwania, gdy poprzez ciężką pracę, dyscyplinę i wytrwałość niemożliwe staje się możliwe. Dlatego na przyszły rok wyznaczyłam sobie nowy cel – przebiec mój pierwszy maraton. Miłą niespodzianką i dodatkowym motorem do zrealizowania tego marzenia okazało się zaproszenie do charytatywnej akcji „Biegnę dla tych, którzy marzą by chodzić”. 2 kwietnia w Dębnie, jako Ambasadorka Programu Biegowego PKO BP, przebiegnę swój pierwszy w życiu maraton. Moje treningi, pot i  ból dedykuję tym, którzy marzą, by chodzić! OMOC POTRZEBUJĄCYMP Forum darczyńców

[close]

p. 15

fot. T. Tarnowski Zbieramy pieniądze dla Fundacji Polskich Kawale- rów Maltańskich w Warszawie – na dofinansowanie obo- zów dla młodzieży niepełnosprawnej i  dalszy rozwój szpitala w Barczewie. Można się włączyć! Prosimy o roz- syłanie informacji mailem i na portalach społecznościo- wych. Każdy darczyńca może wziąć udział w konkursie i wytypować wynik biegaczy. Niezależnie proponujemy formułę honorowego zakładu, co spowoduje, że każda minuta różnicy do czasu typowanego będzie zmienia- ła deklarowaną kwotę zakładu o jeden procent w górę albo w dół – to zawsze gwarantuje emocje. ■ Dziękujemy za wsparcie PARTNER STRATEGICZNY SPONSOR MEDIA fot. 4F Zakon Maltański Ekstremalnie  to sportowo-charytatywny program wspierający działalność dobroczynną Zakonu Maltańskiego w  Polsce. Dla wielu jest to również program motywacyjny pomagający w  walce z  szarą codziennością, chorobą, inspirujący do osiągania ambitnych celów.  Dotychczasowe dwie akcje „IronMan za respiratory” oraz „Pomoc za ultramatraton” pozwoliły zebrać blisko 300 tys. zł. Szczegóły na stronie: www.maraton.zakonmaltanski.pl oraz na FB. PARTNER 13 fot. T. Tarnowski OMOC POTRZEBUJĄCYMP Forum darczyńców

[close]

Comments

no comments yet