Krzyż Maltański 1/07/2016

 

Embed or link this publication

Description

lipiec 2016 (0007)

Popular Pages


p. 1

ISSN 2353-8740 Gazeta Zakonu Maltańskiego w Polsce NUMER 1 (7) LIPIEC / LISTOPAD 2016 Wartość gazety 10 zł zawiera koszty wydawnictwa i wsparcia potrzebujących Zakon Maltański dla Światowych Dni Młodzieży 2016 Campus Misericordiae – Brzegi Maltańska Służba Medyczna 32 ambulanse 1 wóz dowodzenia 9 pojazdów logistyki 1 namiot szpitalny 40 pieszych patroli medycznych (ok. 160 osób) ok. 200 przeszkolonych wolontariuszy Dziękujemy Darczyńcom za wpłaty 1% na rzecz dzieł charytatywnych Zakonu

[close]

p. 2

Zakon w Polsce Historia Zakon na świecie Pomoc potrzebującym Obrona wiary Pora dnik Forum wolontariuszy Temat numeru Forum darczyńców Cwo numerze Okładka: Światowe Dni Młodzieży 1 Od redakcji Słowo od prezydenta [Aleksander Tarnowski] 2 Święty Jan Chrzciciel – patronem na nasze czasy? [ks. Szymon Fedorowicz] 3 Zakon niosący miłosierdzie – rozmowa z ks. bp. Andrzejem Dziubą 6 Świadectwo charyzmatu [Marcin Świerad] 7 Salve Regina, Mater Misericordiae [Zofia Bocheńska] 8 Gdzie chrzest, tam nadzieja [Maciej Koszutski] 9 U stóp Pani Jasnogórskiej [Maciej Koszutski] 10 Zakon wraca do Grobnik [Piotr Idem] 12 Wieczór Toruński Nobless Oblige [Marcin Kilanowski] 13 Bal dla Małej Malty [Stefan Gromnicki] 14 Opłatek Maltański w 27 miastach [Hanna Wesołowska-Starzec] 16 Wspólnie dla potrzebujących [Hanna Wesołowska-Starzec] 18 Odpowiedzialny biznes sieci Biedronka temat numeru: ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY 20 Maltańskie przygotowania do Światowych Dni Młodzieży [Marcin Świerad, Michał Rżysko] 22 Gotowi na każdy scenariusz – rozmowa z Mariuszem Zawadą 24 Maltańscy wolontariusze z Ukrainy [Michał Rżysko] 25 Tak działa Londyn [Krzysztof Nowina Konopka] 26 Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego [Karol Jarnuszkiewicz] 28 XXXIII Międzynarodowy Letni Obóz Zakonu Maltańskiego 29 Fundacja Świętego Jana Jerozolimskiego. Realizujemy cele Zakonu – rozmowa z Maxymilianem Bylickim 30 Medale Pro Merito Melitensi [Hanna Wesołowska-Starzec] 31 Szyldak pielgrzymuje [Beata Śliwkowska, Marzena Czuchańska] 32 Lourdes. Kamil kręci film [Joanna Kowieska] 33 Maltańskie wakacje w Szczyrzycu [Krystyna Szczypka, Jan Życzkowski] 34 Poradnik wolontariusza [Michał Słomian, Artur Kwiatkowski] 35 Fundusz dla zapomnianych [Michał Bogucki] 36 Ambasadorowie dobroczynności [Krzysztof Nowina Konopka] 38 Raport Malteser International 2015 [Michał Bogucki] 40 Najwcześniejszy wizerunek joannity na ziemiach polskich [Tadeusz W. Lange] 41 Madonna z Liesse i rycerze św. Jana [Katarzyna Nowina Konopka] 42 Biuletyn 3 10 14 20 26 36 Gazeta Zakonu Maltańskiego w Polsce www.krzyzmaltanski.pl iSSn 2353-8740 | numer 1 (7) lipiec – listopad 2016 nakład: 3000 egzemplarzy Redaktor naczelny: Krzysztof Nowina Konopka krzysztof.konopka@zakonmaltanski.pl redaktor@gazeta.zakonmaltanski.pl Projekt graficzny: Agnieszka Kierat Redaktor techniczny: Edward Augustyn Reportaże, wywiady: Piotr Idem, Krzysztof Nowina Konopka Współpraca: Michał Bogucki, ks. Szymon Fedorowicz, Waldemar Gołębski, Magdalena Gosk-Buczkowska, Marek Grzymowski, Karol Jarnuszkiewicz, Marcin Kilanowski, Joanna Kowieska, Artur Kwiatkowski, Anna Kuś, Tadeusz W. Lange, Katarzyna Nowina Konopka, Michał Rżysko, Michał Słomian, Maria Starowieyska, Ilona Świerad, Marcin Świerad, Hanna Wesołowska-Starzec. Wydawca: Związek Polskich Kawalerów Maltańskich Jerzy Donimirski Adres do korespondencji: „Krzyż Maltański” 30-538 Kraków ul. Parkowa 11 O redakcji

[close]

p. 3

Od redakcji Rok 2016. Czas wielkich rocznic, doniosłych wydarzeń. Rok Bożego Miłosierdzia, 1050. Rocznicy Chrztu Polski i  Światowych Dni Młodzieży w  Krakowie. We wszystkich tych wydarzeniach biorą udział członkowie Zakonu Maltańskiego, pracownicy jego dzieł, wolontariusze, sponsorzy i  darczyńcy. To rok powrotu do  korzeni, do  żywych źródeł. Dla Zakonu Maltańskiego takim źródłem od  ponad 900 lat jest dewiza – Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum. Obrona Wiary i Pomoc Ubogim – zawsze łącznie, bo wiara domaga się uczynków miłosierdzia. Tym różni się Zakon od  wszystkich innych organizacji charytatywnych. Depozyt wiary jest niezmienny i to powoduje, że Zakon Maltański odnajduje się w każdych okolicznościach historycznych i kulturowych. Czyni to przy tym skutecznie i jest doceniany. Podczas Światowych Dni Młodzieży – największego spotkania na świecie w tym roku – Maltańska Służba Medyczna będzie odpowiadać za  cały sektor osób niepełnosprawnych. W  tym numerze piszemy o  tym, jak wolontariusze MSM odpowiadają na  pytanie Franciszka: – Czy jesteś gotów powiedzieć TAK? Mówimy także o  tym, jak z  polskich korzeni wyrastają dzieła za  granicą za  sprawą ambasadorów – polskich maltańczyków reprezentujących misję Zakonu w  trzech stolicach. Z bliska spojrzymy także na powrót szpitalników do ich historycznych źródeł i to w sposób bardzo praktyczny – w  Grobnikach, jednej z  pierwszych komandorii na  terenach dzisiejszej Polski, powstaje centrum rehabilitacji niepełnosprawnych dzieci. Twórcze podejście do tradycji to także Opłatek Maltański. Ta największa maltańska akcja charytatywna w Polsce z roku na rok bije rekordy jak chodzi o zasięg i liczbę tych, którym udało się pomóc. Ten potencjał maltańskiego zaangażowania znajdzie wyraz za kilka tygodni w postaci XXXIII Letniego Obozu dla Młodzieży Niepełnosprawnej. Mała Malta to – obok Światowych Dni Młodzieży – wyjątkowa okazja nie tylko do  zaprezentowania sprawności organizacyjnej, ale przede wszystkim naszych korzeni; wiary i  wrażliwości na  tego, który jest w  potrzebie. Krzysztof Nowina Konopka z zespołem pSrełozwydoeondta Wkrótce do  Polski na  spotkanie z  Papieżem Franciszkiem przybędzie ponadmilionowa, wielonarodowa rzesza chrześcijan. Pielgrzymi będą podróżować komfortowo, a  na  miejscu zostaną otoczeni wszelką opieką. Równolegle do  Europy płynie rzeka uchodźców, również wielonarodowa, wielokulturowa, w większości wyznająca inną religię. Podążają pieszo, z  narażeniem zdrowia, uciekają przed beznadzieją, wojną, często ratując życie. Nasze – Europejczyków – reakcje są różne. Jedni chcą budować mur i w ten sposób bronić swojej tożsamości oraz wiary, inni przyjmować przybyszów bezwarunkowo, jeszcze inni przyjmować, by wykorzystać napływ taniej siły roboczej – nie po raz pierwszy w historii. Argumenty się krzyżują, schematy komplikują, nie wszystkie rozwiązania wytrzymują próbę czasu. Zakon Maltański przez swą wielowiekową obecność na styku Wschodu i Zachodu zdobył doświadczenie i wiarygodność, dzięki czemu pomaga uchodźcom od samego początku, z rozwagą i troską. Poprzez swoje międzynarodowe struktury działa w miejscu konfliktów oraz w obszarach, gdzie pomoc jest najbardziej skuteczna, pamiętając jednocześnie, że wojna kiedyś się skończy a dzisiejsi uchodźcy będą potrzebni, by odbudować swój własny kraj. Nam pozostaje aktywnie wspierać te działania, które są optymalne. W  ten sposób maltańczycy mogą realizować główną misję Zakonu – obronę wiary oraz pomoc chorym i ubogim – bez względu na wyznawaną wiarę, bez względu na kolor skóry. Zapraszam do współpracy. 1 Aleksander Tarnowski Prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich Redakcja BRONA WIARYO

[close]

p. 4

ŚCwhnięar–ztnpycaasiJztcreoaincenezlamsy? Pytanie tyleż prowokujące, co jak najbardziej poważne i aktualne. Bo skoro św. Jan jest patronem Zakonu Mal- ście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie”. tańskiego, to odpowiedzi szukać musimy. To jest po pro- Postępował tak nie zwa- stu nasz obowiązek. Sformułowanie odpowiedzi na takie żając na  realne niebezpieczeństwo narażenia się moż- pytanie nie wymagałoby większego trudu, gdyby św. Jan nym tamtego świata. Tak zatem dla nas, którzy mamy miał być tylko naszym orędownikiem u Boga, a my ogra- go za patrona, staje się św. Jan wymownym przykładem, niczalibyśmy jego patronowanie wyłącznie do tej roli. Ale który wzywa do naśladowania go jako świadka prawdy Jan Chrzciciel jest patronem wymagającym i oprócz proś- właśnie. Dlatego uczciwie stawiajmy sobie te oto ważne by o wstawiennictwo oczekuje od nas czegoś więcej. Jego pytania, które muszą niepokoić nasze sumienia: czy ce- ks. Szymon Fedorowicz niecichnące wołanie o nawrócenie jest nam dobrze znane, nimy sobie prawdę i jej szukamy, czy staramy się praw- gdyż dzięki adwentowej liturgii jest ciągle przypominane. dę poznać, czy żyjemy prawdą i w prawdzie, czy prawdy Lecz gdy pomyślimy o  przykładzie, wzorze, jaki pozosta- bronimy, gdy trzeba i czy prawdę rozgłaszamy, na ile się wia nam do naśladowania, to czujemy się trochę bezradni da, czyli – czy jesteśmy świadkami prawdy?! W  otacza- i zagubieni. Bo przecież nie o to chodzi, abyśmy – jak on jącym świecie, który na  niebywałą skalę posługuje się – żywili się szarańczą i miodem leśnym oraz przyodziewali kłamstwem i  jego pochodnymi, naszym chrześcijań- się w  wielbłądzią sierść. Nie chodzi też o  to, abyśmy ko- skim obowiązkiem jest całkowicie stać po stronie praw- piowali jego zachowanie i  nawoływali innych do  nawró- dy. A ponadto, gdy odwołamy się do – nazwijmy to tak cenia. To byłoby nawet nieuprawnioną uzurpacją i grozi- – „maltańskiego obowiązku”, który narzuca się, niejako łoby popadnięciem w dokuczliwą dla nich obłudę. A więc automatycznie, właśnie ze względu na  świadectwo św. o co chodzi? Co naśladować? A jeśli naśladować, to w jaki Jana Chrzciciela, to nasze zaangażowanie na rzecz praw- sposób? Kiedy wraz z  przyjściem Jezusa objawiającego dy powinno być jeszcze bardziej widoczne i zdecydowa- swoje Bóstwo zakończyła się już Janowa misja zwiastuna, ne. Zakon rycerski! Jednym z podstawowych elementów wówczas – od chwili, gdy ujrzawszy Go powiedział o Nim: rycerskości była wierność prawdzie, a słowo rycerza nie „Oto Baranek Boży” – stał się Jego świadkiem – świadkiem podlegało kwestionowaniu. Obrona prawdy ma w sobie Baranka. coś ze szlachetnej, rycerskiej walki z  otwartą przyłbicą, Rola św. Jana Chrzciciela jako świadka jest wyjątkowa, a przez to szczególna. Daje nad Jordanem świadectwo o Jezusie jako Synu Bożym: „Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”. Czyni to nie dzięki własnemu a stający w jej szranki liczy się z tym, że może z niej wyjść mocno poturbowanym i poranionym. W zamęcie informacyjno-medialnym, który nierzadko jest tylko agresywną i  nachalną propagandą, poznaniu i doświadczeniu, jak później Apostołowie, ale wy- w chaotycznym świecie fałszywej reklamy bombardują- łącznie mocą światła udzielonego mu przez zstępującego cej zmysły, podlegamy wyszukanej manipulacji, której na Jezusa Ducha Świętego. I nie zawaha się zapłacić za to nie jesteśmy w stanie całkowicie się oprzeć. W te ogrom- najwyższej ceny. Nie doczeka cudu poranka wielkanocne- ne obszary ludzkiej aktywności wdarł się Szatan, ojciec go, który dla Apostołów będzie punktem odniesienia dla kłamstwa, i naszym zadaniem jest się temu przeciwsta- wszelkiego świadectwa o  Jezusie. A  mimo to jego deter- wiać, zabiegając o ich uświęcenie. Można tego dokonać 2 minacja w  wiernym wypełnieniu nowej roli budzi podziw dla postawy, charakteru i wiary. Przekonanie i siła, z jakimi wskazuje na Jezusa jako Tego, „który gładzi grzech świata”, tylko przez świadczenie o  prawdzie, robiąc to na  różne sposoby. Nim jednak podejmiemy się tego zadania, to najpierw sami musimy prawdę poznać. To poznawanie, są zdumiewające. Duchowe spojrzenie Jana przenika poza dochodzenie do  prawdy odbywa się w  naszych umy- zasłonę, którą jest Jezusowe człowieczeństwo. On po pro- słach, sercach i sumieniach. Praca trudna i odpowiedzial- stu zna prawdę, gdyż ona została mu tajemniczo objawio- na, ale nikt nas z  niej nie zwolni, gdyż takie jest nasze na. I  dlatego jest świadkiem prawdy, świadczącym o  niej chrześcijańskie powołanie. Jeśli zatem prawda – jak odważnie, bezkompromisowo, konsekwentnie, bez naj- mówi Jezus – wyzwala, to wszyscy powinniśmy – każdy mniejszego wahania i w najwyższym stopniu wiarygodnie, na własną miarę – określić przestrzeń, w której będziemy skoro oddał za nią swoje życie. Jezus powie o nim: „Wysłali- jej świadkami na wzór św. Jana Chrzciciela. BRONA WIARYO

[close]

p. 5

Zamkoinłonsiieorsdązciey – z ks. bp. Andrzejem Dziubą, ordynariuszem diecezji łomżyńskiej, Głównym Kapelanem ZPKM – Kapelanem Wielkiego Krzyża Konwentualnego ad honorem rozmawia Krzysztof Nowina Konopka Wiemy kim jest Ekscelencja dla Zakonu Maltańskiego, a  czym jest Zakon dla Księdza Biskupa? – Zakon Maltański dla mnie to wielka tradycja, ale to trzeba podkreślić – tradycja żywa, ciągle aktualna. To piękny znak współpracy tej części Zakonu, która jest klasycznym zakonem wraz z wielką grupą świeckich, którzy w różnych stopniach współtworzą razem Zakon Maltański. Piękna umiejętność odczytywania znaków czasu i dawania świadectwa wiary, która manifestowana jest szczególnie poprzez miłość bliźniego, poprzez obdarowywanie ludzi potrzebujących, ludzi w niebezpieczeństwie, ludzi, którzy są w sytuacjach szczególnie trudnych i tylko towarzyszenie im może być dla nich realną pomocą. Dlatego ci wszyscy, którym Zakon niesie pomoc, są naszymi Panami wobec których stajemy, widząc w nich Chrystusa potrzebującego. Bogactwo dzieł Zakonu wydaje niezwykle chlubne świadectwo, ale jednocześnie tworzy zobowiązanie, co również odczytuję w  sobie – chciałbym dać z  siebie to wszystko, co noszę i czym mogę się dzielić z innymi. Czym powinien wyróżniać się Zakon spośród innych organizacji pomocowych, także kościelnych? – To jest ten niezwykły wolontariat, nowoczesny wolontariat, zakonny i wspólnotowy. Nasz Zakon wyróżnia się niezwykłą subtelnością w swojej posłudze, a jednocześnie wielką kompetencją, doświadczeniem, umiejętnością rozeznawania potrzeb i proporcjonalnego stawania wobec oczekiwań. Co więcej, Zakon także wyróżnia się tym, że ma wielkie zasługi w  swej misji dyplomatycznej, w  owym zaangażowaniu talentów ludzkich, które kształtują relacje międzyludzkie. I  stąd nasze stosunki dyplomatyczne z  tyloma krajami – to jest również pewien wyróżnik, który daje pewne wyjątkowe możliwości oddziaływania, jednocześnie także pozwala Zakonowi w  sposób bardzo twórczy być obecnym i  oddziaływać na wiele różnorakich środowisk. Jak w Roku Świętym Miłosierdzia odczytać na nowo charyzmat Zakonu? – Rok Miłosierdzia jest na  pewno wielkim darem. Jest jeszcze jednym zwróceniem uwagi na  to, jak odczytywać Ewangelię, a  jednocześnie jak odczytywać charyzmat naszego Zakonu, który wywodzi się przecież z  Ewangelii. Charyzmat, który stawia potrzebę niezwykłej wierności temu wszystkiemu, co jest miłosierdziem. Przecież w jakimś sensie nasz Zakon można by nazwać Zakonem niosącym miłosierdzie… Zakon Maltański dla mnie to wielka tradycja, ale to trzeba podkreślić – tradycja żywa, ciągle aktualna. To piękny znak współpracy tej części Zakonu... Piękna umiejętność odczytywania znaków czasu i dawania świadectwa wiary, która manifestowana jest szczególnie poprzez miłość bliźniego, poprzez ob- darowywanie ludzi potrzebujących, ludzi w niebezpieczeństwie, ludzi, którzy są w sytuacjach szczególnie trudnych i tylko towarzyszenie im może być dla nich realną pomocą. … a jednocześnie my sami potrzebujemy miłosierdzia… – Potrzebujemy miłosierdzia, aby być jeszcze bardziej miłosierni. Nasz charyzmat Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum jakby na  nowo, właśnie w  tym roku, każe nam jeszcze doskonalej, czyściej rozeznać to, co trwa już ponad 900 lat, a co dzięki Bożym łaskom jest szansą wielkiego obdarowania, szansą jeszcze lepszego wyszlifowania tego, co jest charyzmatem zakonnym. Czy można powiedzieć, że dziś obrona wiary i pomoc potrzebującym są bardziej niż kiedykolwiek ze sobą związane? Czy obronimy wiarę bez aktów miłosierdzia? – Na pewno obrona wiary i pomoc innym jest tym zobowiązaniem, które jest podstawowym oczekiwaniem stawianym wobec każdej damy, kawalera i  kapelana. Dziś może ta obrona wiary jawi się jeszcze bardziej kla- 3 Rozmowa fot. Robert Burdalski BRONA WIARYO

[close]

p. 6

BRONA WIARYO fot. karol budziński rownie i staje się oczywistym wyzwaniem, ale musi ona być połączona z owym umywaniem nóg innym, jakby zaświadczeniem tego wewnętrznego przekonania wiary poprzez dzieła wiary, które będą samarytańską posługą, które będą świadectwem. Stąd miłosierdzie jest na  pewno narzędziem obrony wiary, co więcej jest narzędziem rozwoju własnej wiary, budowania jej w swoim sercu. Jest sporo inicjatyw upamiętnienia rocznicy, co zrobić, by – podobnie jak po obchodach 1000-lecia – coś w nas pozostało z tego Jubileuszu? – Myślę, że bardziej bym akcentował nie tyle upamiętnienie rocznicy, co pamięć o  tej rocznicy, a  więc coś żywego. Coś, co wyzwala nową dynamikę, co sprawia, że Jubileusz staje się nie tylko świętowaniem, ale jest jeszcze jednym wyzwaniem. Oby ten Jubileusz sprawił, iż nasza wiara, zapoczątkowana w darze chrztu sprzed 1050 laty, stała się bardziej dynamiczna, nabrała jeszcze doskonalszej jakości, stawała się wiarą, która jakby na nowo wydaje swój blask, a nie wypala się i jedynie jest pięknym i dumnym czasem mówieniem o tym, co było kiedyś. Co Polska może dziś dać wspólnocie państw europejskich? – Polska od początku jest w Europie, wręcz współtworzyła Europę. I dlatego warto to ciągle pamiętać, że polityczne decyzje, które zapadały w  ostatnich latach, to są pewne zewnętrzne znaki, które w niczym nie zmieniają istoty obecności Polski w Europie, we wspólnocie państw europejskich. To przecież nasze świadectwo wiary, nasza tożsamość tylokrotnie była wielkim darem 4 dla Europy. Przecież w  przeszłości dwory królewskie, to obecność naszych synów i  córek, którzy wchodzili w koligacje królewskie. Przecież to myśmy dali Europie i światu Jana Pawła II, dziś już świętego, a więc nie tylko autorytet, ale też orędownika u Boga. A cóż powiedzieć o  różnych osiągnięciach? Sztuka, kultura, nauka, a  przede wszystkim jednak świadectwo wiary, to dynamiczne bycie i świadczenie o tym, co jest po prostu polskim znakiem. Nie powinno się zatem w jakiś sposób zacierać naszej tożsamości, naszej specyfiki, ale powinno to być nowym zobowiązaniem, nowym darem, któRozmowa ry, jak ufamy, wyda swoje owoce i  będzie mógł służyć dalej całej wspólnocie europejskiej. Bł. Karol de Foucault – którego setną rocznicę śmierci obchodzimy – pisał: „Islam spowodował we mnie głęboki wstrząs”. Głęboka religijność wyznawców islamu wzbudziła tęsknotę za Bogiem i tak się nawrócił. Co powoduje, że u jednych ten wstrząs prowadzi dziś do nawrócenia, u innych do przejścia na islam, aż do wstąpienia w szeregi IS? – Zawsze z wielkim szacunkiem patrzyłem i od dziesiątków lat interesowałem się Karolem de Foucault. Inspirowało mnie bardzo mocno jego życie, a jeszcze bardziej jego osobowość. Faktycznie spotkanie z  islamem wywarło wielki wpływ na  jego losy. Ale jednocześnie wyprzedza on Europejczyka współczesnego, który także niekiedy właśnie zachwyca się dynamiką wiary wyznawców islamu i pyta się: dlaczego? skąd to się bierze? Dla mnie jego przykład pokazuje, jak potrzebna jest bezkompromisowość w życiu człowieka wiary. Jest potrzebna ta bezkompromisowość, która przybiera znaki świętości i  wtedy dopiero staje się jeszcze bardziej żywa i zdolna obdarować innych. Dziś widać, że młodzi szukają swoistego radykalizmu i jeśli ktoś im zaoferuje taki radykalizm, to są gotowi za nim pójść. Radykalizm stawiający wymagania i  może dlatego czasem islam jest tak atrakcyjny dla młodych, bo są tam konkretne wymagania. W  chrześcijaństwie myśmy niekiedy rozmyli te oczekiwania ewangeliczne i  wyeksponowali wolność bez granic, odrzucając odpowiedzialność, odrzucając wartości. Uczyniliśmy człowieka takim, który idąc przez życie, nie chce wręcz kształtować tego życia jako pielgrzymki, która buduje się każdego dnia, tworząc pewną całość. I stąd ten wstrząs współczesnemu chrześcijaństwu jest bardzo potrzebny i w jakimś sensie islam może uczynić taki wstrząs Europie i obudzić ją, bo wydaje się, że tam, gdzie nie ma wartości, nie ma realizmu życia wiary, tam islam łatwiej wchodzi i znajduje miejsce dla siebie. Czy gwałtowny napływ muzułmanów w  ostatnim czasie to – poza tym, że ma to związek z wojną – efekt słabości Zachodu, osłabienia chrześcijańskiego kręgosłupa Europy? – Z  pewnością ten dziwny napływ islamu do  Europy może budzić bardzo wielorakie pytania. Może budzić obawy i  kształtować postawy ludzkie. Nie ulega wątpliwości, że zawiodła tutaj polityka Europy. Zawiodła, pokazała swoją słabość, pokazała elementy, które nie do końca dla mnie są znane, a których konsekwencji doświadcza Europa. I stąd trudno nawet przewidzieć, jakie będą konsekwencje tego, co dzieje się dzisiaj wokół nas. Ten napływ islamu, tak dramatyczny, a  jednocześnie postawy wyznawców islamu stają się dramatycznym wyzwaniem dla Europy. Słusznie Pan pyta o  chrześcijański kręgosłup Europy. Cóż, jest on bardzo słaby. Europa nie buduje siebie wokół kręgosłupa chrześcijańskiego, wręcz przeciwnie, niejednokrotnie zwalcza ten kręgosłup i  to metodami czasem bardzo niepokojącymi, metodami, które przypominają nieodległą przeszłość, choć może dziś są nazywane bardziej eufemistycznie. I to wszystko znów rodzi wołanie o świad-

[close]

p. 7

fot. karol budziński BRONA WIARYO ków. To wszystko rodzi wołanie o autentyzm wiary, o żywotność orędzia Światowe Dni Młodzieży to jest oczekiwanie – spotkania, ewangelicznego. świadectwa, oczekiwanie Przed nami wielkie wydarzenie w  skali wylania darów Ducha Świętego nie tylko Polski – wybiera się Ksiądz Bi- ku odnowie ziemi, tej ziemi skup do Krakowa? – Światowe Dni Młodzieży – wielkie wyzwanie dla Polski, dla Kościoła, bo i także polskiej ziemi, bo tego nam pilnie potrzeba. przecież jest to wielki dar. My ocze- kujemy młodzieży w diecezji, w rodzinach. Chcemy, aby właśnie w  rodzinach młodzi się zatrzymali, nie w szkołach, nie w internatach, ale żeby doświadczy- li bycia w  polskiej rodzinie, w  środowiskach wiary. Ufam, że pięknym wydarzeniem będzie, kiedy młodzi staną w Łowiczu, w centrum diecezji. I tutaj będzie- my się wzajemnie obdarowywać tym, co jest naszym bogactwem wiary, specyficznej dla miejsca naszego bycia, naszego pochodzenia. Natomiast pod  Krako- wem wybudowaliśmy Miasteczko Łowickie, które jest gotowe przyjąć ok. 1,5 tys. uczestników. Ufam, że za- mieszkanie razem we wspólnocie powinno być bar- dzo pomocne dla młodzieży i  uczynić z  niej jeszcze piękniejszą rodzinę, jeszcze piękniejszą społeczność. Sam wybieram się do Krakowa, owszem. Chcę uczest- niczyć we wszystkich możliwych wydarzeniach, które związane są ze Światowymi Dniami Młodzieży, także w  Częstochowie. I  ufam, że tak jak przeżyłem m.in. pobyt na Światowych Dniach Młodzieży w Madrycie, tak również tutaj w  Krakowie będzie to piękne do- świadczenie Kościoła, jego wiary, a poprzez to, że są to młodzi, także jego nadziei i perspektywy. Jakich owoców spodziewa się Ksiądz Biskup po tym spotkaniu? – To jest oczekiwanie, spotkania, świadectwa, oczekiwanie wylania darów Ducha Świętego ku odnowie ziemi, tej ziemi i  także polskiej ziemi, bo tego nam pilnie potrzeba. Ufamy także, że do owoców przyczyni się św. Jan Paweł II, twórca Światowych Dni Młodzieży, a z Polski wybrzmi jeszcze raz chrześcijańskie orędzie nadziei i pokoju, orędzie zaufania ludzi między sobą, orędzie, które uczyni nas jeszcze bardziej bliskimi sobie i sprawi, że chrześcijaństwo stanie się jeszcze raz żywą ofertą dla człowieka, dla budowania swojej drogi życiowej. Myślę, że nasza posługa maltańska w ramach Światowych Dni Młodzieży, zwłaszcza praca Maltańskiej Służby Medycznej, będzie takim pięknym znakiem naszej obecności jako Zakonu tam, podczas tych niezwykłych dni, które – warto przypomnieć – w tym roku odbywają się pod hasłem: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7)”. Jakby spinamy klamrą początek naszej rozmowy i koniec, odwołując się do daru miłosierdzia, pamiętając ciągle o naszym zakonnym Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum. Dziękuję za rozmowę. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7) Rozmowa 5

[close]

p. 8

FOT. marek grzymowski Świadectwo charyzmatu Marcin Świerad Dowódca Pielgrzymki Pielgrzymka Zakonu św. Jana do Lourdes to od lat największe i najważniejsze spotkanie religijne w charyzmacie maltańskim. W tym roku Zakon Maltański pielgrzymował po raz 58. Jednocześnie była to już 33. pielgrzymka Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. W dorocznej pielgrzymce Zakonu Maltańskiego do  Lourdes od  29 kwietnia do  3 maja 2016 roku uczestniczyło blisko 7 tysięcy chorych, niepełnosprawnych, wolontariuszy i  członków Zakonu wraz z  Wielkim Mistrzem Fra Matthew Festingiem. Polska grupa liczyła ponad 100 uczestników, w  tym 28 osób z  niepełnosprawnością oraz członkowie Związku Polskich Kawalerów Maltańskich z  JE Prezydentem Aleksandrem Tarnowskim na  czele. Zgodnie z 900-letnią tradycją Panom Chorym posługiwali członkowie Zakonu, wolontariusze, pracownicy dzieł Zakonu Maltańskiego oraz z roku na rok coraz liczniejsza grupa Kade- tów Maltańskich prowadzona przez Małgorzatę Malkiewicz. Po raz czwarty – oprócz samolotów – podróżowaliśmy autokarem, dzięki czemu w pielgrzymce uczestniczyło znacznie więcej wolontariuszy i pracowników dzieł maltańskich. Podróż autokarem, z wydłużonym odpoczyn- kiem i noclegami u przyjaciół z Malteser Offenburg, umożliwiła również zwiedzanie pięknego Strasburga jak i samego Offenburga.  Dziękujemy wszystkim uczestnikom a także sponsorom, których wpłaty umożliwiły udział polskiej rodziny mal- 6 tańskiej w największym na świecie religijnym spotkaniu Zakonu, w którym Panowie Chorzy zawsze są na pierwszym miejscu. Już teraz zapraszamy na pielgrzymkę do Lourdes w przyszłym roku. Termin: 5-9 maja 2017. BRONA WIARYO FOT. marek grzymowski

[close]

p. 9

Salve Regina, Mater Misericordiae! Powyższy tytuł mógłby posłużyć za  motto całej naszej tegorocznej pielgrzymki do Lourdes. Co roku w tym To była pogodna pielgrzymka – nie brakowało słońca i dobrych humorów. Grupa naszych pielgrzymów składała się z  dziesięciu niepełnosprawnych – dwóch chłopców (11 i  16 lat), starszej młodzieży, osób dorosłych i  brata franciszkanina z  długą siwą brodą, choć młodego duchem miejscu Boże Miłosierdzie miesza się z  ludzkim, ale w  Roku Miłosierdzia szczególnie ten Boży i Maryjny przymiot jest nam łaską i powołaniem. a także 21 opiekunów. Była to zgrana, solidarna i wesoła kompania. Zofia Bocheńska Nasz kapelan, ksiądz Tomasz Łukasiuk dbał o nasze duszyczki i pogodę ducha. Jego stała obecność przy pielgrzymach była bardzo ważna. Służył nam codzienną Mszą św., wspólnie z nami uczestniczył w procesjach i różańcu, ale zawsze można też było prosić go o osobistą rozmowę i spowiedź. W dniu 3 maja, w święto Matki Bożej Królowej Polski oddaliśmy się całkowicie Maryi. To był dzień kąpieli w łaźniach – moment bardzo wzruszający zarówno dla opiekunów jak i pod- opiecznych. Jak co roku podczas naszego pielgrzymowania nie zabrakło rozrywki. Był wyjazd nad Lac de Lourdes (kąpiel naszych szalonych opiekunów w lodowatej wodzie jeziora), degustacja miejscowych specjałów w parku obok hali targowej, wyj- ście na lody do kawiarni no i dyskoteka. Bardzo cieszyliśmy się odwiedzinami naszych przyjaciół z pielgrzymki ZPKM, Pana Prezydenta Aleksandra Tarnowskiego, dr. Marcina Świerada i młodzieży. Również wspólna modlitwa dawała okazję do poczucia większej wspólnoty. Z wdzięcznością wspominamy zwłaszcza pomoc doktora Marcina Świerada, który mimo wielu innych obowiązków odwie- dzał naszych przeziębionych podopiecznych. Pielgrzymka, jak w poprzednich latach, zorganizowana była wspólnie przez Fundacje Św. Jana Jerozolimskiego w Warszawie oraz Służbę Świętego Jana Jałmużnika w Londynie. Wyjazd pielgrzymów możliwy był dzięki hojności wielu osób dobrej woli, w szczególności sponsorów i wszystkich, którzy wsparli nas finansowo 7 podczas Toruńskiego Wieczoru Noblesse Oblige. Za wszelką pomoc bardzo dziękujemy i zapewniamy o modlitwie. BRONA WIARYO Rozmowa

[close]

p. 10

Maciej Koszutski fot. karol budziński GdziteamChnrzaedszt,ieja Przy ołtarzu i wśród tysięcy wiernych – członkowie Zakonu Maltańskiego, pracownicy i  wolontariusze charytatywnych dzieł maltańskich a także nasi podopieczni wzięli udział w Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski. Główne uroczystości odbyły się w dniach 1416 kwietnia w Gnieźnie i Poznaniu. Od  pierwszych wieków obrzędy inicjacji chrześcijańskiej dorosłych katechumenów odbywały się w Wielką Sobotę, która w 966 roku przypadała 14 kwietnia. Zapis kronikarski podaje: „966 – Mesco dux baptizatur”. Uroczystości jubileuszowe 1050. rocznicy tych wydarzeń rozpoczęły się 14 kwietnia w  Gnieźnie i  na  Ostrowie Lednickim. Dzień później za  dar Chrztu dziękowaliśmy w  katedrze poznańskiej a  w  sobotę, 16 kwietnia spotkaliśmy się na stadionie INEA, który zgromadził ponad 35 tysięcy uczestników. Słuchaliśmy świadectw wiary osób publicznych i  artystów, a  także chóru złożonego z  1050 śpiewaków i  170-osobowej orkiestry. Wykonali oni blisko 40 pieśni, w  tym utwór „Gdzie chrzest, tam nadzieja” Leopolda Twardowskiego. Przez stadion przewinęła się procesja 40 polskich świętych i błogosławionych, w której niesiono relikwiarze z 35 diecezji, a którą skomentował prowadzący spotkanie Radosław Pazura: – W  1050-letniej historii naszego narodu wyprzedziło nas wielu Polaków i  Polek, którzy usłyszeli to wołanie i zdecydowanie poszli za Jezusem. Są dla nas świadectwem, że świętość jest możliwa dla każdego z nas. Z uwagą wysłuchaliśmy katechezy biskupa Grzegorza Rysia, w której zachęcał do zaufania Bogu, biorącemu na  siebie naszą pychę, chciwość, nieczystość dając nam życie wieczne. Duchowni siedmiu wyznań odczytali deklarację o wzajemnym uznaniu ważności Chrztu Świętego, udzielanego w  świątyniach tych Kościołów. Zgromadzeni na  stadionie wierni odnowili przyrzeczenia chrzcielne i  zostali pokropieni wodą święconą przez arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. Centralnym wydarzeniem sobotnich uroczystości była Msza święta koncelebrowana pod  przewodnictwem JE Pietra kardynała Parolina. Legat Ojca Świętego powiedział: – Zachęcam was, abyście nigdy nie traktowali niczego jako 8 osiągnięte raz na zawsze, tak – jakby na przykład – poświęcenie, wiara i odwaga minionych pokoleń wystarczyły, żeby iść dalej pewnie i uchronić się od wszelkich niebezpieczeństw. Każde pokolenie jest wezwane do przyswojenia sobie w sposób auten- tyczny i oryginalny tradycji i wartości, jakie zostały jemu przekazane, sprawiając aby otrzymany dar zaowocował na nowo BRONA WIARYO

[close]

p. 11

w jego epoce i w nowych okolicznościach. Każdy, poprzez codzienne pójście za Chrystusem, musi sobie przyswoić skarby prawdy i łaski, które są jemu proponowane i przekazywane przez dziedzictwo przeszłości. Jako symboliczny znak można było odczytać towarzysząca nam aurę – Eucharystia odbywała się w  strugach deszczu, głównie padającego na  zgromadzonych na platformie stadionu. Deszcz zaczął się z  rozpoczęciem Mszy świętej i  ustał z  chwilą zakończenia Eucharystii.  Modlitwa Jubileuszowa Boże nasz Ojcze, W roku jubileuszu Chrztu Polski Dziękujemy za łaskę wiary, Za Twoje wejście w dzieje każdego z nas i naszej Ojczyzny, Za łaskę, która nam nieustannie towarzyszy. Jezu Chryste, Synu Boży, Ty jesteś Panem i Zbawicielem każdego z nas. Pragniemy i prosimy, Abyś kierował całym naszym życiem Osobistym, rodzinnym i społecznym. Duchu Święty, źródło życia i miłości, Wołamy o Twoje dary i charyzmaty, Abyśmy mogli poznawać Prawdę , Kochać Kościół, Służyć braciom i siostrom miłością ofiarną I odważnie głosić współczesnemu światu Dobrą Nowinę. Maryjo, nasza Matko i Królowo, Święci Patronowie naszej umiłowanej Ojczyzny, Wspierajcie nas swoim wstawiennictwem, Abyśmy dochowali wierności łasce chrztu świętego. Boże w Trójcy Świętej Jedyny, Bądź uwielbiony, W naszej historii, Teraz i na wieki wieków. Amen U Pstaónpi Jasnogórskiej Wsobotę 21 maja 2016 r. odbyła się tradycyjna pielgrzymka Związku Polskich Kawalerów Maltańskich na  Jasną Górę. Jak zaznaczył witający nas w  Kaplicy Różańcowej Główny Kapelan ZPKM JE ks. bp Andrzej F. Dziuba, pielgrzymka członków, pracowników i  wolontariuszy do  Częstochowy została wpisana w  kalendarz odwiedzin tego świętego miejsca przez polski episkopat. Oceniając dotychczasowe pielgrzymki ZPKM do  Czarnej Madonny w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, w których miałem możność brać udział, ta zaliczała się do najliczniejszych. Po przywitaniu pątników przez JE ks. bp. Andrzeja Dziubę, konferencję formacyjną wygłosił ks. prałat Henryk Błaszczyk z  Klebarka Wielkiego, kapelan magistralny Zakonu Maltańskiego. Tematem wykładu była druga część dewizy Zakonu Maltańskiego – Obsequium Pauperum. Prelegent mówił o  różnych aspektach realizacji charyzmatu opieki nad ludźmi chorymi, potrzebującymi, ubogimi, ofiarami klęsk żywiołowych i  konfliktów zbrojnych. Ksiądz prałat zwrócił uwagę na  znaczenie rozwoju stosunków dyplomatycznych Zakonu Maltańskiego z państwami – nie tylko katolickimi i  chrześcijańskimi oraz organizacjami międzynarodowymi. Następnie po przedstawieniu przez prelegenta sytuacji placówek ZPKM na Warmii, przedstawiciele struktur maltańskich w  Warszawie, Poznaniu i  Krakowie omówili pokrótce realizację postulatu Obsequium Pauperum na swoim terenie. Po konferencji odbyło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej na  Wałach Jasnogórskich, które poprowadził kapelan Zakonu Maltańskiego o. Marek Pieńkowski. Przy każdej stacji przytaczał odnoszące się do  niej cytaty z  Pisma Świętego – Starego i Nowego Testamentu, które następnie każdy z uczestników rozważał podczas chwili ciszy we własnym sercu. Kulminacyjnym punktem pielgrzymki była Eucharystia, celebrowana w Kaplicy Cudownego Obrazu pod przewod- nictwem JE ks. bp. Andrzeja Dziuby. W homilii Główny Kapelan ZPKM omówił charyzmat Zakonu Maltańskiego, szczególnie w  trwającym Roku Miłosierdzia, a  także w  kontekście Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski. 9Na  zakończenie Mszy świętej oraz pielgrzymki, umocnieni Bożym błogosławieństwem zostaliśmy posłani do dalszego realizowania zadań, które przed nami stawiają potrzeby ludzi chorych, biednych i potrzebujących.  BRONA WIARYO Maciej Koszutski

[close]

p. 12

OMOC potrzebującymP Zakon wraca do Grobnik Tekst i zdjęcia: Piotr Idem Na budynki dawnej komandorii joannickiej w  Grobnikach można po prostu patrzeć i  wspominać ich minioną świetność. My chcemy wokół nich coś stworzyć. I dlatego powstaje tutaj centrum rehabilitacyjne i  przedszkole dla dzieci niepełnosprawnych – mówi Tomasz Zdziebkowski, skarbnik ZPKM, pomysłodawca ośrodka w Grobnikach na Opolszczyźnie. 10 Forum darczyńców – Najpierw była chęć, a dopiero potem konkretny pomysł. Myśleliśmy o tym, jak Zakon może zaistnieć w ziemi głubczyckiej. Pochodzę z  Wielkopolski, ale emocjonalnie jestem związany z Głubczycami i okolicą – mówi Tomasz Zdziebkowski, pomysłodawca ośrodka w  Grobnikach, oddalonych od  Głubczyc o dwa kilometry. Od osiemnastu lat jest prezesem grupy Top Farms, której jedna ze spółek działa właśnie tutaj. Pierwsze kroki w Głubczycach Jeszcze cztery lata temu jedyny w województwie ośrodek rehabilitacyjny był w Opolu. Aby skorzystać z codziennych zabiegów, wizyty u neurologa albo specjalisty od rehabilitacji ruchowej niektórzy musieli przejechać nawet sto kilometrów w jedną stronę. Koszt dojazdu to jedno, a brak refundacji z NFZ rehabilitacji dzieci poniżej dwóch i pół lat – to drugie. Rodzice płacili nieraz po osiem tysięcy złotych za turnus rehabilitacyjny, który trwał tylko tydzień. Wtedy, w  2012 roku Elżbieta Małko i  Anna Strychaniecka postanowiły reaktywować działalność Stowarzyszenia „Tacy sami”. Zgłosiły się do  firmy Tomasza Zdziebkowskiego. Top Farms z miejsca nieodpłatnie użyczyło stowarzyszeniu pomieszczenia po starej przychodni przyzakładowej w  Głubczycach. Elżbieta Małko, prezes zarządu „Tacy sami” i Anna Strychaniecka, neurologopeda i wiceprezes przyznają, że bez tej pomocy stowarzyszenie nic by nie zdziałało. – Elżbieta sama ma syna z zespołem Downa, więc zna temat na wylot. Taki ośrodek był tutaj bardzo potrzebny – opowiada Anna. – Kiedy dostałyśmy lokal od Top Farms, od razu ruszyłyśmy z jego remontem. Lokalni przedsiębiorcy natychmiast pomogli nam przygotować pomieszczenia do pracy. Dali materiały, cyklinowali, kładli płytki. Gmina zwolniła nas też z  płacenia podatku, a  to aż osiem tysięcy rocznie. Początkowo do  ośrodka w  Głubczycach przychodziło piętnaścioro dzieci. Dziś jest ich trzy razy tyle. Pracuje z nimi dwudziestu terapeutów, którzy miesięcznie prowadzą 600 godzin zajęć, „Tacy sami” funkcjonuje dzięki grantom i datkom oraz składkom członków. Rodzice płacą jedynie 3 zł za godzinę zajęć. Wolontariusze W Głubczycach chęć pomocy dzieciom jest coraz większa. Dzieje się tak dzięki wolontariuszom. W  dotychczasowej siedzibie stowarzyszenia na  sznurku wisi kilkadziesiąt identyfikatorów z imionami młodych osób, które chcą pomóc niepełnosprawnym

[close]

p. 13

dzieciom. – Nie chcemy, by ktoś był anonimowy. Również wolontariusze zanim zaczną pomagać w  zajęciach, czy zabierać dzieciaki chociażby na lody dowiadują się szczegółów o każdym podopiecznym – podkreśla Anna Strychaniecka. Pozyskiwaniem nowych wolontariuszy zajmuje się Krzysztof Hajda: – Przychodzą do nas uczniowie z liceum i z zespołu szkół mechanicznych. Ja i moja żona Liliana też jesteśmy wolontariuszami. Nasza córka Asia ma autyzm. Przychodzi na zajęcia do stowarzyszenia, ale nadal raz w tygodniu musimy jeździć z nią do neurologa. Praca w stowarzyszeniu to dla nich praca zawodowa, choć – jak zaznacza Krzysztof Hajda – bez wynagrodzenia. – Moja żona została terapeutą dzieci z autyzmem. Z Asią efektywnie nie popracuje, ale czemu nie ma pomóc innym. Sami przeżywaliśmy niełatwe momenty. Lekarze nie chcieli wierzyć w nasze obserwacje. Twierdzili, że Asia jest w pełni zdrowa. Krzysztof i Liliana Hajdowie wiedzą, że nie tylko oni musieli walczyć o pomoc dla swojego dziecka. Tym lepiej rozumieją, z jakimi problemami mierzą się inne rodziny. Przyszłość w maltańskiej wsi – Po trzech latach funkcjonowania okazało się, że pomieszczenia, które dostaliśmy w  roku 2012 przestają nam wystarczać. Że omijają nas dofinansowania z  NFZ i  PFRON, bo – na  przykład – mamy za  wąskie łazienki. Wtedy stało się jasne, że musimy się przenieść. – Gdy dostałem sygnał, że stowarzyszenie chce się dalej rozwijać zaproponowałem, aby projekty które realizuje stały się częścią dzieł zakonnych – mówi Tomasz Zdziebkowski. – Pod krzyżem maltańskim łatwiej się jednoczyć. Szczególnie na  ziemiach, gdzie Zakon działał przez setki lat. Rok temu w  Grobnikach powstał oddział Maltańskiej Służby Medycznej. Komendantem została Anna Strychaniecka, a jej zastępcą radny gminy i były sołtys Grobnik Paweł Buczek. Wspólnymi siłami zaczęli działać. – Kiedy byłem dzieckiem nie rozmawiałem z rodzicami na temat przeszłości Grobnik ani pobliskich Głubczyc – opowiada Paweł Buczek. Większość rodzin przyjechała tutaj po wojnie. Ludzie zostali przesiedleni z  terenów dzisiejszej Ukrainy albo dostali nakaz pracy i  przybyli z innego regionu Polski. Przez długi czas mało kto czuł się u siebie. Wielu wręcz nie dbało o domy, nie remontowało ich. Uważali, że zaraz przyjdą Niemcy po swoje i wszystkich wypędzą. – Jakieś dziesięć lat temu zacząłem się interesować maltańskimi krzyżami, które można napotkać na  każdym kroku w  Grobnikach – mówi Paweł Buczek. – Nie wiedziałem wcześniej, że joannici byli na tych ziemiach od XIII wieku, a w Grobnikach od XVI. Że Zakon prowadził tu ogromne gospodarstwo, miał browar i  szpital. Dzięki pani dyrektor z  Muzeum Ziemi Głubczyckiej powstał szlak joannicki, oznaczony kamieniami z tabliczkami z krzyżem maltańskim. Już nikt nie ma wątpliwości, że miejscowy kościół wznosili joannici a dwór, który jest obok niego to wielokrotnie przebudowywana dawna komandoria – dodaje Paweł Buczek. Grobniki już żyją W  ubiegłoroczne lato właśnie w  budynku dawnej komandorii kwaterowali uczestnicy obozu terapeutycz- no-szkoleniowego organizowanego przez Maltańską Służbę Medyczną. – Mieszkańcy chyba się już przekonali do  naszych pomysłów, co było widać podczas obozu – mówi Anna Strychaniecka. – Przynosili jajka i  mleko. Jedli razem z  uczestnikami obozu. Zabierali dzieciaki, żeby im pokazać jak wygląda prawdziwe gospodarstwo. Były wtedy żniwa. Prawie jak agroturystyka. Harcerze zrobili ognisko, strażacy pokaz tego, co potrafią. Paweł Buczek dodaje: – Ludzie zobaczyli, że Zakon przyjechał tu, żeby coś razem zrobić. Kiedy pojawił się pomysł utworzenia tu i przedszkola i ośrodka, ludzie już wiedzieli, że jest nadzieja na jakieś zajęcie. A trzeba pamiętać, że w  naszym regionie jest 18-procentowe bezrobocie. Wsparcie dla inicjatywy Zakonu jest też ze strony gminy i  powiatu. Maltańczycy przejęli budynek po dawnej szkole, w której za czasów joannickich był szpital. Gmina użyczyła go za darmo. – Jeśli inwestycja dojdzie do skutku i w tym miejscu powstanie przedszkole i ośrodek, gmina obiecała, że przekaże go za symboliczną złotówkę – podkreśla Anna Strychaniecka. Jest już projekt, pozwolenie na budowę i od konserwatora, bo przecież całe Grobniki są pod  ochroną. – Wydaliśmy już pięćdziesiąt tysięcy. Czeka nas jeszcze zdobycie półtora miliona. Liczymy, że ośrodek będzie mógł ruszyć pełną parą w 2018 roku. Marzy nam się, że na parterze będą pomieszczenia socjalne, na piętrze przedszkole, a na drugim ośrodek rehabilitacyjny z małymi salkami. Że będzie sala doświadczenia świata dla dzieci autystycznych i dodatkowo na każdym piętrze biały pokój, gdzie dziecko będzie mogło się wyciszyć. Potrzeba wsparcia Remont jednak to nie wszystko. – Pracujemy nad tym, żeby po wybudowaniu ośrodek miał regularne finansowanie. Aby dać poczucie bezpieczeństwa podopiecznym i  ich rodzicom, pracownikom i  opiekunom. Nie sztuką jest oddać piękny ośrodek. Trzeba myśleć dalekosiężnie – mówi Tomasz Zdziebkowski. – Na działanie ośrodka rehabilitacyjnego chcemy otrzymać finansowanie z NFZ i PFRON. W przypadku przedszkola liczymy na  subwencję oświatową, wsparcie gminy i  powiatu. Jednak to jeszcze nie wszystko. Potrzebujemy wsparcia lokalnych przedsiębiorców. Będziemy również rozwijać akcje, takie jak chociażby coroczny Opłatek Maltański. Myślimy też o zorganizowaniu koncertu charytatywnego w Opolu na wzór poznańskiego. Chcemy, aby ośrodek działał w swoim charakterze, ale też by był centrum spotkań maltańskich. Inni członkowie Zakonu również popierają inicjatywę. Kapelan konfraterni śląskiej ksiądz Michał Palowski: – Bardzo cieszę się, że na terenie naszej konfraterni powstaje kolejna inicjatywa, która jednoczy się pod  znakiem krzyża maltańskiego i tak mocno wpisuje się w misję i pasję, jaką rozpoczął brat Gerard.  11 Forum darczyńców OMOC potrzebującymP

[close]

p. 14

FOTOGRAFIE: Karol Budziński WNieOcBzLóESrSTEoOruBńLIsGkEi Marcin Kilanowski Dnia 16 kwietnia 2016 roku w  Dworze Artusa w Toruniu odbył się pierwszy Wieczór Toruński NOBLESSE OBLIGE. Wieczór zorganizowany został przez Fundację Świętego Jana Jerozolimskiego i  Związek Polskich Kawalerów Maltańskich a  w  skład zespołu organizacyjnego weszli Antoni i  Ewa Bocheńscy oraz Marcin Kilanowski. W wydarzeniu uczestniczyło trzysta pięćdziesiąt osób a  wśród nich przedstawiciele świata nauki, biznesu, duchowieństwa, lekarze, prawnicy a  także liczni podopieczni ośrodków dla osób starszych i  niepełnosprawnych. 12 W programie Wieczoru znalazły się m.in. utwory G.F. Haendla, A. Vivaldiego w wykonaniu Chóru Centrum Myśli Jana Pawła II oraz Ave Maria F. Schuberta i „O sole mio” w  wykonaniu solisty operowego Tadeusza Szlenkiera. Wydarzenie uświetnił wykład Macieja Radziwiłła o działalności charytatywnej w  biznesie oraz Aleksander Bocheński, który przybliżył anegdoty z  życia rodzeństwa Józefa, Aleksandra, Olgi i  Adolfa Bocheńskich. Wieczór poprowadził Maxymilian Bylicki – Prezes Fundacji Świętego Jana Jerozolimskiego. OMOC potrzebującymP Celem wieczoru było zgromadzenie ludzi o  bogatym dorobku życiowym wokół problemów osób starszych i niepełnosprawnych a także zbiórka pieniędzy na organizację wolontariatu na rzecz tych osób na terenie Torunia i pielgrzymkę niepełnosprawnych do Lourdes, którą Fundacja św. Jana Jerozolimskiego organizuje co roku w  okresie trwania międzynarodowej pielgrzymki Zakonu Maltańskiego. W pielgrzymkach tych biorą udział niepełnosprawni z różnych stron Polski. Forum darczyńców Warto przypomnieć, że początki działalności Fundacji sięgają lat 80., kiedy członkowie Związku Polskich Kawalerów Maltańskich mogli działać tylko poza granicami kraju. Wspomagali wtedy Polaków w potrzebie w kraju i za granicą. Po upadku komunizmu wznowili działalność w kraju i powołali do życia Fundację Świętego Jana Jerozolimskiego. Było to dzieło stworzone przez zmarłego w zeszłym roku profesora Andrzeja S. Ciechanowieckiego i wybitnego historyka Adama Zamoyskiego. Oprócz pielgrzymek do Lourdes Fundacja organizuje spotkania integracyjne dla osób potrzebujących i  prowadzi dom dla najbiedniejszych dzieci na  Saskiej Kępie w Warszawie, którym przez wiele lat kierowała dyrektor Joanna Radziwiłł. Pierwszy Toruński Wieczór NOBLESSE OBLIGE okazał się wielkim sukcesem organizacyjnym i  finansowym. Cel wieczoru wsparły m.in. PZU, Run Chłodnia, Kolejowy Szpital Uzdrowiskowy w Ciechocinku, Kujawsko-Pomorska Okręgowa Izba Lekarska w Toruniu, Okręgowa Izba Radców Prawnych w  Toruniu, firma SKYBOAT, Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości UMK i  liczne osoby prywatne. Patronat honorowy nad wieczorem objęli: minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich Aleksander Tarnowski, prezydent Torunia Michał Zaleski, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki i ordynariusz toruński ks. bp Andrzej Suski.

[close]

p. 15

Stefan Gromnicki Fotografie: Juliusz Barański OMOC potrzebującymP BMaal łdeljaMalty Na początek tradycyjnie – polonez. Para w  lewo, para w  prawo. Po- tem tunel, po którym tancerze rozchodzą się na strony i po okrążeniu sali znów łączą się w pary, dalej czwórki i ósemki, wreszcie szalony wąż. Po polonezie światła przygasają. Panowie proszą panie i już ruszają rock and rolle. Wreszcie długo oczekiwany moment. To pokaz mazura – podczas którego nowoprzyjęte fuksy we frakach wraz z partnerkami prezentują efekty swych żmudnych przygotować. Fantazyjne obroty, efektowne hołubce i głośne przytupy fuksów. Koniec – zachwyceni goście proszą o bis. Potem walc kotylionowy, przeplatany rozmaitymi zabawami i wyszukanymi figurami, podczas których zmienia się partnerów, tak żeby każdy uczestnik miał okazję zatańczyć i poznać jak największą liczbę osób. Po walcu – pora na aukcję. Pierwszym przedmiotem jest pióro – dar prezydenta RP Andrzeja Dudy. Cena wywoławcza – 500 zł. Kwota szybko rośnie, w końcu pada hasło: „po raz trzeci – sprzedane”. Czarny waterman ma nowego właściciela. Pojawiają się kolejne przedmioty, które prezentuje zgromadzonym gościom jeden z  fuksów. Coraz więcej osób włącza się do  licytowania. Prowadzący przypomina szczytny cel aukcji i opowiada o wakacyjnym obozie dla młodzieży niepełnosprawnej, organizowanym przez Zakon Maltański pod Krakowem. Efekt – kwota około 5 tysięcy złotych wesprze w tym roku obóz Małej Malty.  To nie pierwsza aukcja charytatywna Arkonii na  rzecz dzieł maltańskich. W zeszłym roku dochód z balu został przekazany na rzecz szpitala w  Barczewie, prowadzonego przez Zakon. – Środowiska Arkonii i  maltańczyków przeplatają się, dlatego współpraca między nimi jest w  pewnym stopniu naturalna i  efektywna. Cieszymy się, że Arkonia wspiera naszą działalność charytatywną – zauważa Piotr Jeleński, kawaler maltański i filister Arkonii. Ale korzyść jest obopólna – przyznaje prezes korporacji Tomasz Bil: – Dzięki dużej rozpoznawalności Zakonu Maltańskiego udało się wypromować nasz bal wśród osób, które być może nie usłyszałyby o  tym wydarzeniu. W  zamian Arkonia postanowiła odwdzięczyć się, wspierając dochodem z balu szczytne inicjatywy Zakonu. Bale Arkonii już od wielu lat objęte są patronatem ambasadorów państw bałtyckich oraz rektorów warszawskich uczelni wyższych. Od  zeszłego roku patronuje im także prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Inicjatywa wyszła ze strony Arkonii która uznała, że obie te organizacje łączą wspólne wartości. Teraz także bardzo konkretne dzieła.  Przed wojną należały do najbardziej oczekiwanych dorocznych wydarzeń w Warszawie. Teraz znów z roku na rok bale korporacji Arkonia gromadzą coraz więcej gości. 16 kwietnia 2016 roku bal odbył się po raz sześćdziesiąty pierwszy. Dochód z niego wesprze polska ekipę na letnim międzynarodowym obozie dla niepełnosprawnych. 13 Forum darczyńców

[close]

Comments

no comments yet