Krzyż Maltański 6/12/2015

 

Embed or link this publication

Description

6/grudzień 2015 (0006)

Popular Pages


p. 1

ISSN 2353-8740 Gazeta Zakonu Maltańskiego w Polsce Wartość gazety 10 zł zawiera koszty wydawnictwa i wsparcia potrzebujących NUMER 2 (6) GRUDZIEŃ 2015 / MAJ 2016 Kraków – Piekary Malta Camp 2016 Zapraszamy potrzebujących, sponsorów, darczyńców i wolontariuszy

[close]

p. 2

Co w numerze Okładka: Malta Camp Kraków 2006 [fot. UMK) 4 1 O b ron a wi a ry Od redakcji Słowo od prezydenta [Aleksander Tarnowski] Mała Malta. Wspólnota uczestnictwa, służby i wysiłku [Marek Pieńkowski OP] Jesteśmy świadectwem wiary rozmowa z JE Ks. Abp. Tomaszem Petą Mistrzejowice, umiłowana parafia [ks. Z. Filip Badurski] Najpierw leczyć duszę, potem ciało [Marek Grzymowski] Szacunek dla wiary i człowieka [Marcin Kilanowski] Wartości – stabilny fundament Grupy ORLEN Nie tylko o taniec chodzi... [Jolanta Mycielska] Puszki w Komborni [Dariusz Sałata] Pluszaki, dar serca – rozmowa z Teresą Pietruchą TEMAT NUMERU: MALTA CAMP 2016 Mała Malta – ludzie, idea, program [Maria Starowieyska] Tu ładujemy wewnętrzne baterie [Tomasz Feliszewski] Przywrócić wiarę w ludzi [Maria Kowalska] Bezkresny horyzont [Maria Belina Brzozowska] Sami nie wiemy, że potrafimy – rozmowa z Anną Bisping Kolonia Maltańska [Piotr Idem] Wolontariusze na Światowych Dniach Młodzieży 2016 [Marcin Świerad] 10-lecie Warsztatów Terapii Zajęciowej [Anna Grzybowska] Samochód dla podopiecznych Fundacji [Magdalena Gosk-Buczkowska] Wolontariusze w Korzkwi [Małgorzata Szatan] Maltańska pomoc dla Ukrainy [Michał Rżysko] Poradnik wolontariusza [Artur Kwiatkowski, Michał Słomian] Liban: ziemia uchodźców [Malteser International] Szpitalnicy pod Lepanto [Krzysztof Nowina Konopka] Biuletyn Gazeta Zakonu Maltańskiego w Polsce www.krzyzmaltanski.pl ISSN 2353-8740 | numer 2 (6) grudzień 2015 / maj 2016 nakład: 3000 egzemplarzy 2 3 5 6 7 8 10 13 16 18 20 21 22 24 26 28 29 30 31 32 33 34 36 38 F orum dar czyńców 10 13 18 24 Pomoc potrzebującym Forum wolontariuszy Temat numeru 32 34 Redaktor naczelny: Krzysztof Nowina Konopka krzysztof.konopka@zakonmaltanski.pl redaktor@gazeta.zakonmaltanski.pl Projekt graficzny: Agnieszka Kierat Redaktor techniczny: Edward Augustyn Reportaże, wywiady: Piotr Idem, Żanna Słoniowska Współpraca: ks. Z. Filip Bandurski, Maria Belina Brzozowska, Anna Bisping, Waldemar Gołębski, Anna Grzybowska, Marek Grzymowski, Tomasz Feliszewski, Marcin Kilanowski, Maria Kowalska, Artur Kwiatkowski, Marek Pieńkowski OP, Michał Rżysko, Dariusz Sałata, Michał Słomian, Małgorzata Szatan, Ilona Świerad, Marcin Świerad. Zakon w Historia Zakon na świecie Polsce P ora dni k Adres do korespondencji: „Krzyż Maltański” 30-538 Kraków ul. Parkowa 11 O redakcji Wydawca: Związek Polskich Kawalerów Maltańskich Jerzy Donimirski

[close]

p. 3

Od redakcji Trzynaście lat temu poznałem Krzysztofa – Polaka żyjącego w  paryskim hospicjum. Leżał tam od  kilku lat, sparaliżowany po upadku z  rusztowania na  budowie. Krzysztofa zabraliśmy na  obóz na  południe Francji. Tak zaczęła się moja pierwsza „Mała Malta”. Upalne lato, wspaniały program, ale przez cały tydzień chyba ani razu nie zobaczyłem uśmiechu na jego twarzy. Tak niestety bywa, choć niezmiernie rzadko. Znacznie częściej nasi podopieczni mówią, że były to ich najlepsze wakacje w życiu. Cieszą się, że pierwszy raz jechali kolejką górską, że pierwszy raz ktoś poprosił ich do tańca, że traktował na równi. Bo taka jest „Mała Malta”. Uczy służby bez przymilania się, radości bez udawania, wytrwałości choć nieraz zmęczenie wyciska bezsilne łzy. To doświadczenie, które potrzebne jest i  opiekunom i  podopiecznym, a świadectwem tego są przyjaźnie, które trwają mimo lat. W 2016 roku „Mała Malta” po 10 latach wraca do Polski. „Krzyż Maltański” w nowym składzie redakcyjnym i  nowej odsłonie chce wesprzeć organizatorów. Pragniemy by każdy, kto weźmie do ręki ten numer pomyślał, co JA mogę zrobić, by dla ponad 200 niepełnosprawnych z całego świata były to najlepsze wakacje ich życia. Co mogę zrobić, póki widzę, słyszę, czuję. Tego, byśmy WIDZIELI, SŁYSZELI I  CZULI życzymy wszystkim naszym Drogim Czytelnikom na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia i cały Nowy Rok 2016. Niech będzie to czas refleksji nad Bożym Miłosierdziem, które zachęca nas do  otwierania się na  drugiego człowieka w jego cierpieniu. Krzysztof Nowina Konopka z zespołem Słowo od prezydenta owy Jork 2001 roku – atak na  World Trade Center, Madryt 2004 – zamach na  dworcu kolejowym, Londyn 2005 – eksplozja w  metrze i  tragiczny rok 2015 – atak na  redakcję tygodnika „Charlie Hebdo” w Paryżu, eksplozja w samolocie z turystami rosyjskimi w  Egipcie, a  ostatnio seria zamachów terrorystycznych w stolicy Francji. Te tragiczne wydarzenia, do których przyznają się ekstremiści islamscy, wywołują refleksję w  kontekście historycznej, wielowiekowej obecności Zakonu Maltańskiego na styku wschodu i zachodu, która ostatecznie zyskała uznanie w  oczach muzułmanów i przedstawicieli innych religii. Dlaczego? Odpowiedź jest złożona, jednak mamy przekonanie, że podstawowa misja maltańska jaką jest niesienie pomocy bez względu na kolor skóry czy wyznanie, znalazła akceptację i zwyciężyła. Zasada ta jest wypełnianiem jednej z  fundamentalnych zasad wiary chrześcijańskiej – miłości bliźniego – i  trzeba ją przeciwstawiać nienawiści. Dziękuję Wszystkim, którzy w tym duchu działają i udzielają wszelakiej pomocy na rzecz naszych potrzebujących. Drodzy Członkowie Związku Polskich Kawalerów Maltańskich z Rodzinami, Wszyscy zaangażowani w nasze dzieła prowadzone przez Fundacje Maltańskie, Drodzy Wolontariusze – życzę Wam radosnych, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślnego, szczęśliwego Nowego Roku. N 1 OBRONA WIARY Aleksander Tarnowski Prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich Redakcja

[close]

p. 4

Mała Malta Wspólnota uczestnictwa, służby i wysiłku   sierpniu 2016 roku w  Piekarach koło Krakowa odbędzie się maltański międzynarodowy obóz młodzieży. W tej perspektywie chcę podzielić się z Wami moją refleksją z  poprzednich obozów – w  Holandii (2014) i  we Francji (2015). Prof. Jacek Woźniakowski (profesor KUL-u  i  prezes wydawnictwa ZNAK) zwrócił kiedyś uwagę na to, że dzisiejsze warunki życia wymagają wypracowania i  powszechnego przestrzegania czegoś, co określił mianem „moralności ekologicznej” – czyli takiej, która zabezpieczy nam możliwość psychicznego i  społecznego przetrwania. Wymienił trzy cechy składowe takiej moralności. Miałyby to być: poczucie uczestnictwa, uznanie wartości wysiłku oraz wartości służby. Mam wrażenie, że spotkania określane nazwą „Mała Malta” są znakomitą próbą odpowiedzi na takie wyzwanie. Poczucie uczestnictwa – raczej nauka uczestnictwa, gdyż tego też trzeba się uczyć! – było czymś oczywistym. Same programy obozów nie pozostawiały innych możliwości: każdy miał swoje zadania, nie było miejsca na „wożenie się na kółku”, na samo „kibicowanie”. Pod tym względem organizacja obozów chyba zdała egzamin, począwszy od warsztatów i wspólnych wyjazdów, a kończąc na (nie kończących się…) dyskotekach. Wysiłek (znaczny!) też był potrzebny: zarówno ze strony „podopiecznych” jak i „opiekunów”, nie mówiąc już o dzielnych uczestnikach z „obsługi”, którzy niekiedy nie mieli nawet czasu na  udział we wspólnych Podczas tego nabożeństwach. Wszyscy zdawali sprawę, że wysiłek jest nietygodnia sobie unikniony; pozostaje kwestia odotrzymaliśmy krywania wartości takiego wysiłku: wiele. odkrycia, że zmęczenie też może Poprzez ludzi być formą (choć trudną!) uczestnictwa i służby. otrzymaliśmy to, I  wreszcie nauka służenia: o  tyle co Bóg chce złożona, że o  ile dla „opiekunów” nam dać oraz „obsługi” udział w  posługiwaniu jest czymś oczywistym, pytaniem pozostaje nauka służenia ze strony „podopiecznych”, zwłaszcza niepełnosprawnych. Nie ulega wątpliwości, że ich obecność też stanowi posługę; pytanie, na ile oni sami mogą to pojąć i świadomie pogłębiać. Zauważmy tu, że sam podział na „opiekunów” i „podopiecznych” może być dość płynny: gdyż to przyjęty program, „formuła” obozu, wyznacza granice możliwości samodzielnego uczestniczenia. Przy planowaniu takiego obozu trzeba odpowiednio ustawić wzajemne relacje programu i  rekrutacji. Z  jednej strony mamy pytanie: „kto W 2 OBRONA WIARY może być zdolny do  uczestnictwa, przy założonym programie” – a  z  drugiej pytanie odwrotne: „jeśli mamy konkretną grupę uczestników, jak dobrać program, aby nie wykraczał ponad ich możliwości uczestniczenia”. W każdym roku trzeba starannie przemyśleć te dwie komplementarne kwestie. Warto wreszcie wspomnieć jedno wydarzenie, ważne dla naszej maltańskiej świadomości zakonnej. Końcowym akcentem wyprawy do  Francji była Msza święta: wraz z  ekipą z  Czech, uczestniczyliśmy w  niej w  maltańskim kościele w  Paryżu. Była to niedziela, dwukrotnie usłyszeliśmy o cudownym rozmnożeniu pokarmu w czytaniach z Drugiej Księgi Królewskiej (4,42-44) i z Ewangelii według świętego Jana (6,1-15). Celebrans, maltański kapelan z  Paryża, w  swej homilii przekazał nam chrześcijańskie „podsumowanie obozu”, a  zarazem przesłanie na  dalszą drogę. Mówił, że Bóg dał ludziom chleb, aby mogli przeżyć na pustyni, po czym powiedział: „Podczas tego tygodnia otrzymywaliście wiele rzeczy… Postarajcie się teraz dostrzec, jaki osobisty dar otrzymaliście też od Boga. W samym sercu tego wszystkiego, co otrzymaliście, jest Ciało Chrystusa. Kiedy Jezus dał ludziom chleb, był on zapowiedzią Eucharystii. Ona jest najważniejszym darem, jaki dał nam Bóg. Dał nam go, abyśmy przeżyli. Nasz świat jest pustynią, pustynią duchową. W każdej sytuacji potrzebujemy Boga. W  każdej sytuacji potrzebujemy Bożego daru, aby przeżyć. W  każdej sytuacji, aby przeżyć, potrzebujemy Ciała Chrystusa. Może, zdawało się wam, że Eucharystia na  obozie była czymś dodanym do  świętowania. A  ona była tą jego istotną częścią. W  niej zawarte było wszystko, w  niej wszystko zostało ofiarowane. I  otrzymaliście to, czego potrzebowaliście podczas tego tygodnia i  później; gdyż najważniejsze jest nie to, co teraz, ale to, co potem: potem, gdy wrócicie do  domów, w  Polsce i  w  Czechach; potem, gdy powrócicie do  domu w  niebie, aby wiecznie żyć z Bogiem.” To przesłanie niech nam towarzyszy, zarówno w  codziennym posługiwaniu jak i  we wspólnym świę towaniu! dr Marek Pieńkowski OP kapelan konwentualny ad honorem

[close]

p. 5

Jesteśmy świadectwem wiary Ekscelencjo, Kazachstan w  naszych skojarzeniach to step, miejsce zsyłek Polaków kresowych, dawniej obszar programowego ateizmu, dziś szybko rozwijającego się islamu. Jaka w  tym otoczeniu jest pozycja katolików? – W  Kazachstanie katolicy stanowią zaledwie około 1 procenta, ta liczba stale maleje, głównie za  sprawą wyjazdów. Odkąd w  1991 roku Kazachstan odzyskał niepodległość, ponad 2 mln osób opuściło kraj i powróciło do  swych ojczyzn. Choć zdecydowana większość mieszkańców wyznaje islam, katolicy nie odczuwają jakiejkolwiek presji. Jesteśmy małą wspólnotą, ale szanują nas – jest nuncjusz apostolski, obowiązuje konkordat. Niezwykłym umocnieniem była dla nas wizyta św. Jana Pawła II w 2001 roku. Jak zmieniał się Kazachstan w  okresie Księdza Arcybiskupa obecności? Przypomnę – to już ćwierć wieku. – Kiedy przybyłem do byłego ZSRS wszystko wydawało się jeszcze w  miarę normalnie funkcjonować. Przez pierwsze 9 lat mieszkałem w kołchozie, ale czuć było już wielki powiew wolności. Zaczęto budować kościoły, potem przyszła niepodległość. Jedną z  pierwszych ustaw była ustawa o wolności religijnej. Ale temu towarzyszył narastający kryzys gospodarczy. Nici łączące wszystkie republiki nagle zostały zerwane. Znikło największe państwo na świecie, powstało 15 nowych republik, było bardzo trudno. Bywało tak, że ludzie przez rok nie dostawali emerytury, brakowało prądu, zakłady upadały, potem zaczęło się odbicie. W tej chwili Kazachstan rozwija się bardzo dynamicznie, o  tym świadczy wybudowanie nowej stolicy. O  Astanę właśnie chciałem zapytać. Jak wygląda misja ewangelizacyjna w  takim mieście – wybudowanym od zera, wśród ludzi oderwanych od korzeni. – Astana w  tej chwili dochodzi do  miliona mieszkańców. Katolików jest może kilka tysięcy. Na  mszę niedzielną chodzi najwyżej kilkaset osób – to niewiele. Ale my jesteśmy świadectwem wiary w Chrystusa. Tym świadectwem jest też stała adoracja Najświętszego Sakramentu w astańskiej katedrze… – Impulsem do tego była wspomniana wizyta apostolska świętego Jana Pawła II. Stała, wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu – dzień i  noc – rozpoczęła – z JE Ks. Abp. Tomaszem Petą, Metropolitą Astany w Kazachstanie, Kapelanem ZPKM rozmawia Krzysztof Nowina Konopka się w  kwietniu 2002 roku i  trwa. Są rozpisane dyżury na  każdą godzinę. Uczestniczą w  niej wszystkie parafie archidiecezji. Przynajmniej raz na  dwa miesiące kilkuosobowa grupa z  danej parafii przyjeżdża do  Astany na  nocną adorację. Niektórzy mają do przebycia nawet 850 kilometrów. Warto zauważyć, że nasza archidiecezja jest obszarowo dwukrotnie większa od  terytorium Polski. Dla wiernych to wielki wysiłek, ale przede wszystkim wielkie błogosławieństwo Boże. A  co jest takim fundamentem wiary, co umacnia kazachskich katolików? – W czasach ateizacji, prześladowania, dla katolików fundamentem był różaniec. Niekiedy przez dziesiątki lat nie było kapłanów i świątyń. Z  sakramentów był jedynie chrzest, zwykły – z wody. Różaniec zastępował wszystko. Dlatego do  dziś odmawiany jest wspólnie, nie tylko w  październiku, ale przez cały rok. To jest dla nas jakby „ósmy sakrament”. Trudno wyobrazić sobie tam życie katolickie bez różańca. W  jakich warunkach żyją wspólnoty wiernych w Kazachstanie? – Nasz Kościół przypomina Dzieje Apostolskie. Wspólnoty katolików są rozsiane po całym kra- Rozmowa OBRONA WIARY Stała, wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu – dzień i noc – rozpoczęła się w kwietniu 2002 roku i trwa. Uczestniczą w niej wszystkie parafie archidiecezji. Niektórzy mają do przebycia nawet 850 kilometrów 3

[close]

p. 6

O poświęceniu i wsparciu, opowiada nam jego siostra Jan Olizar OBRONA WIARY 4 Rozmowa fot. S. Jagodziński ju. Ludzie, najczęściej ubodzy, żyją prosto i  zwyczajne, są przy tym bardzo ofiarni. Ale potrzebujemy wsparcia – pomocy materialnej i  modlitwy. Wszędzie, gdzie jestem, mam zwyczaj prosić o  jedno: „Zdrowaś Maryjo” za Kazachstan. Jaka jest kondycja rodziny kazachskiej? – Tradycyjna, muzułmańska rodzina kazachska była bardzo liczna. Teraz mamy wpływy światowe; dzieci jest mniej, zwłaszcza, jak ktoś jest bogatszy. Mimo to w  porównaniu z  innymi krajami, Kazachstan może się pochwalić rodzinami wielodzietnymi. Cieszą się one wysokim statusem społecznym i  szacunkiem. W  zeszłym roku prezydent ustanowił nawet nowe święto – Dzień Rodziny, w drugą niedzielę września. To piękne, zwłaszcza na tle tych nowych ideologii, związanych z gender. Te ideologie są w Kazachstanie obecne? – Żyjemy dziś w globalnej wiosce. Te idee docierają, ale mimo wszystkich słabości i  grzechów społeczeństwo kazachskie nadal patrzy na  takie zjawiska jak ideologia gender, zmiana płci czy związki homoseksualne jako na  coś odrażającego. KazaNasz Kościół przypomina Dzieje chowie traktują Apostolskie. Wspólnoty katolików są te zjawiska jako rozsiane po całym kraju. Ludzie, zło i  aberrację najczęściej ubodzy, żyją prosto nie do  przyjęcia. i zwyczajne, są przy tym bardzo Boją się zaraofiarni. Ale potrzebujemy wsparcia żenia tymi tendencjami. Cenią – pomocy materialnej i modlitwy rodzinę, choć i tam różne problemy ona przeżywa. Był Ekscelencja uczestnikiem niedawno zakończonego Synodu Biskupów na  temat rodziny. Czego oczekiwały rodziny – nie tylko kazachskie – po tym wydarzeniu? – Świat czeka na Dobrą Nowinę, a w kontekście rodziny jest nią nauka Jezusa. Jeden z kardynałów, pochodzący z Afryki, porównał na synodzie ideologie, które próbują zniszczyć rodzinę, jak np. gender do ideologii XX wieku, jakimi były faszyzm i komunizm. Ludzie dostrzegają, że przyszłość to obrona rodziny, a  nie jej niszczenie. Myślę, że świadomie czy podświadomie świat tęskni za  tą Dobrą Nowiną, bo wie, że ona stanowi jedyną nadzieję. A  czy odpowiedź ojców synodalnych na  zagrożenia rodziny w świecie jest czytelna? Tu pojawiło się sporo wątpliwości… – Jeśli chodzi o  synod, to trzeba zrobić podstawowe zastrzeżenie: on nie tworzy jakiejś obowiązującej nauki Kościoła. Synod jest tylko zbiorem różnych rad, wypowiedzi biskupów, które się przygotowuje dla Ojca Świętego. Wcześniej takie dyskusje nie były nawet upubliczniane, nie publikowano dokumentów końcowych, tylko przekazywano Ojcu Świętemu i  Papież pisał w  oparciu o  to adhortację. Zbierał te wszystkie elementy dyskusji i  potem autorytetem Piotra wypowiadał się. Dlatego nawet na  obecny dokument końcowy, który został opublikowany, nie należy patrzeć jako na  dokument Kościoła, tylko na  takie głosy biskupów, które zostaną przekazane Piotrowi. Najważniejsze jest, że nie zachwiała się prawda o  rodzinie opartej na  nierozerwalnym małżeństwie kobiety i mężczyzny. Jest Ksiądz Arcybiskup członkiem Zakonu Maltańskiego – Kapelanem Wielkiego Krzyża Konwentualnego ad Honorem. Jak rozumie Ekscelencja misję Zakonu? – Charyzmat Zakonu Maltańskiego jest niezwykle cenny, bo to jest charyzmat Kościoła. Przypomnę, że dzieło miłosierdzia – obok głoszenia Słowa Bożego i  sprawowania sakramentów – należy do  najważniejszych obszarów funkcjonowania Kościoła. Dlatego zaproszenia do  Zakonu nie traktuję jako nagrody, to raczej zachęta, nowy impuls do  tego, by jako biskup jeszcze bardziej tę misję Kościoła wypełniać wobec ludzi ubogich, potrzebujących. Jeśli idzie o Kazachstan to widzę wielką potrzebę w sferze pomocy osobom uzależnionym od narkotyków, alkoholu. Ten charyzmat maltański w  posłudze biskupa jest niezwykle cenny. Dziękuję za rozmowę fot. J. Tarnowski

[close]

p. 7

Mistrzejowice umiłowana parafia we wspomnieniu ks. Z. Filipa Badurskiego Andrzej Stanisław Ciechanowiecki (1924–2015) K Wspomnienie OBRONA WIARY fot. arch. prywatne olekcjoner, marszand, naukowiec, wielki społecznik. Postać, której biografią – jak mówią ci, co znali Profesora – można byłoby obdzielić kilkanaście osób. Andrzej S. Ciechanowiecki, Baliw Honoru i  Dewocji Zakonu Maltańskiego, Kawaler Orderu Orła Białego, Orderu Świętego Grzegorza Wielkiego i  innych zmarł 2 listopada 2015 roku w Londynie. Od  10 lat miałem zaszczyt cieszyć się przyjaźnią ostatniego z  kresowego rodu Ciechanowieckich. Nasza znajomość narodziła się w  Mistrzejowicach, w  parafii św. Maksymiliana M. Kolbego, gdzie pracowałem jako wikariusz. Ten kościół to zwieńczenie długiego życia Andrzeja Ciechanowieckiego, które znamionowały trzy wielkie miłości – Boga, Ojczyzny i sztuki. Początki kontaktów Profesora z  Mistrzejowicami to rok 1973. Po wielu trudnych przeżyciach z  lat młodości i  upokorzeniach od  władzy ludowej postanowił wraz ze swoją matką Matyldą zrobić coś dobrego dla rodaków. W  tej sprawie zwrócił się do swojego przyjaciela, mecenasa Andrzeja Rozmarynowicza, blisko związanego z  Kurią Metropolitalną w Krakowie i ks. kardynałem Karolem Wojtyłą. A. Rozmarynowicz przedstawił propozycję A. Ciechanowieckiego ówczesnemu kanclerzowi Kurii, ks. Mikołajowi Kuczkowskiemu; ten ją przyjął i  zaproponował współpracę. W  taki sposób wola Boża wpisała A. Ciechanowieckiego w ciekawą i bogatą historię ziemi mistrzejowickiej. W tym czasie ks. Józef Kurzeja, twórca mistrzejowickiej parafii, obecnie Sługa Boży, starał się o  pozwolenie na budowę kościoła. Pierwotną lokalizacją był Pleszów. Ponieważ rodzina Ciechanowieckich miała tam majątki, dlatego Profesor wraz z  matką, kierowani sentymentem zaangażowali się w  tę inicjatywę. W  ten sposób rozpoczęła się współpraca A. Ciechanowieckiego z  ks. M. Kuczkowskim, który po śmierci ks. J. Kurzeji stał się drugim proboszczem i budowniczym kościoła. A. Ciechanowiecki osobiście i w imieniu Zakonu Maltańskiego, którego był członkiem od  1958 roku, towarzyszył budowie świątyni i  jej wyposażaniu, finansowo i merytorycznie. Przepływ gotówki odbywał się w  nader osobliwy sposób. A. Ciechanowiecki nie mógł pieniędzy wprost przekazać parafii. Ale w tym czasie zaopatry- wał w antyki odbudowany Zamek Królewski w Warszawie. Jego dyrekcja także nie mogła transferować dewiz za granicę, przekazywała więc należne pieniądze do parafii. Tak A. Ciechanowiecki stał się głównym dobrodziejem i  fundatorem kościoła w  Mistrzejowicach. Można śmiało wykazać, że sfinansował około 75 procent wartości budowy i wyposażenia, wniósł też nieoceniony wkład merytoryczny i emocjonalny. Parafia św. Maksymiliana M. Kolbego w Krakowie Mistrzejowicach może być dumna ze swego dobrodzieja. Może być zaszczycona, że doczesne szczątki tego wielkiego Polaka i  jego przodków spoczywają w krypcie pod kościołem, obok sarkofagów ks. Józefa Kurzei i ks. M. Kuczkowskiego. Wątek mistrzejowicki życia profesora A. Ciechanowieckiego, choć tak ważny dla niego samego, jest jednak tylko małym fragmentem przebogatej historii życia, doświadczeń, trudów, pracy, wielkich dzieł dobroci, zasług i odznaczeń tego wielkiego polskiego patrioty i obywatela świata. Ten wielki człowiek na  zawsze pozostanie w  naszej pamięci, a  ja osobiście dziękuję Panu Bogu, że dane mi było poznać i zaprzyjaźnić się z Panem Profesorem. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie! Światłość wiekuista niechaj mu świeci! Więcej informacji o życiu i  działalności A. S. Ciechanowieckiego m.in. w  monografii Magdaleny Białonowskiej Kolekcjoner, marszand i mecenas, Lublin 2012 5

[close]

p. 8

Najpierw leczyć ducha, potem ciało Mówicie do siebie „Pan, Pani”? – Nie, staramy się, aby wszyscy tworzyli rodzinę. A w rodzinie są rodzice, bracia, siostry… Mówimy więc sobie po imieniu. Skąd więc pomysł, żeby chorych tytułować „Panem, Panią”? – Czcigodni Panowie Chorzy. Zapewne o  tą formułę chodzi? Była ona używana w średniowieczu wobec chorych, by podkreślić, że w każdej osobie cierpiącej jest Chrystus. Innymi słowy można by powiedzieć: „Czcigodny Pan Jezus”. Od  wielu lat jesteś wolontariuszem Zakonu Maltańskiego. Pracujesz z  chorymi, niepełnosprawnymi, czego uczą ci ludzie? – Wolontariuszem jestem od 15 lat. Wcześniej wiele lat byłem ministrantem. Cały czas w  tej posłudze podkreślano służbę. Ale w  pewnym momencie zabrakło mi służby w  konkretnym wymiarze. Przez pierwsze lata przyglądałem się organizacji. Później zacząłem aktywnie włączać się w  wyjazdy dla niepełnosprawnych. Podopieczni uczą pokory przez duże „P”. Uczą radości z rzeczy małych, codziennych, często przeze mnie niezauważalnych. Warto zauważyć, że na  kartach hi– z Markiem Grzymowskim, storii Zakonu Maltańskiego zapisało się kilkunastu wolontariuszem świętych i błogosławionych. To konkretny dowód, że Zakon może być drogą do świętości. Zakonu Maltańskiego Niepełnosprawni uczą Cię tej świętości? rozmawia Joanna Juroszek – Tak, chorzy wiele uczą. Mają niesamowite spojrzenie na świat. To być może brzmi górnolotne, ale kiedy opowiadają mi o  swoich rodzinach, dzieciństwie, przeżyciach, to wtedy moje problemy absolutnie znikają. Oni naprawdę uczą prostoty życia, często nie widzą przeszkód. Kiedy obserwuję, jak nasi podopieczni się modlą i  przeżywają swój kontakt z  Bogiem i  akceptują swój krzyż to myślę, że są naprawdę niedaleko od świętości. Jest jakieś szczególne spotkanie, sytuacja, które zapamiętałeś w ciągu tych 15 lat? – Moje pierwsze pielgrzymowanie do Sanktuarium w Lourdes. Maj 2007 roku. To właśnie tam doświadczyłem bogactwa wspólnoty Zakonu. W jednym miejscu blisko 10 tysięcy osób – chorzy na  wózkach, niekiedy na  noszach, opiekunowie, Kawalerowie i  Damy Maltańskie wraz z  Wielkim Mistrzem. Pielgrzymka zrobiła na  mnie ogromne wrażenie, przede wszystkim procesja maryjna z  chorymi – w  jednej dłoni trzymali różaniec, w drugiej świece. Dziś mogę powiedzieć, że dzięki pielgrzymce bardziej się zaangażowałem w naszą działalność. OBRONA WIARY 6 Rozmowa fot. M. Szatan fot. D. Zadeberny

[close]

p. 9

Jesteś inicjatorem nieszporów maltańskich odmawianych tego samego dnia i  o  tej samej godzinie w różnych miastach. Skąd ten pomysł? – Znowu sięgnę czasów, gdy byłem ministrantem. Raz w  tygodniu spotykaliśmy się przy katowickiej katedrze i  rozpoczynaliśmy od  wspólnej liturgii godzin. Dla mnie był to fundament. Potem w  sposób naturalny próbowałem przelać to na  wspólnotę zakonu maltańskiego. W  Polsce nie ma klasztorów, jesteśmy zakonem świeckim, swoją duchowość, formację przeżywamy w sposób bardziej indywidualny. Dlatego stwierdziłem, że warto podjąć próbę gromadzenia się na  modlitwie, by przez to Zakon mógł dawać wyraz modlitwy wspólnotowej. Wystartowaliśmy w Katowicach. Później dołączyła Bielsko – Biała, Tomaszów Lubelski, Kraków, Poznań a ostatnio Warszawa. Kończycie nieszpory, prosząc, żeby chorzy modlili się w waszych intencjach. – To też jest tradycja zakonu. Bracia maltańscy, którzy gromadzili się na  nieszporach, kończyli je właśnie tą modlitwą. Macie konkretne intencje, które szczególnie powierzacie? Zaangażowanie organizacji religijnych w rozwiązywanie problemów współczesnego świata – tych lokalnych i  globalnych – coraz częściej spotyka się z  krytyką, jako przejaw rzekomego łamania zasady rozdziału Kościoła od państwa. Czy słusznie? W społeczeństwach zachodnich – choć nie tylko – działalność pomocowych organizacji religijnych jest częstokroć ostatnią już płaszczyzną, która pokazuje, że wierzenia religijne mają znaczenie i  motywują ludzi, by poświęcali swój czas, energię i  zasoby na  rzecz bliźnich. Praca tychże organizacji jest dodatkowo widocznym dowodem na  to, że wierzenia religijne są tym, co konstytuuje człowieka i zasługuje na szacunek jako cząstka tego, kim jesteśmy. Są one też cząstką składową tożsamości wielu z  tych, którym powinno się zapewnić ochronę i  pomoc w  czasach konfliktu i  kryzysu. Szanując wierzenia religijne, szanujemy siebie samych oraz szanujemy tych, dla których są one czymś ważnym. Takie poszanowanie drugiego człowieka i  jego godności jest fundamentem naszego zachodniego świata i  międzynarodowego porządku prawnego. Nasze społeczeństwa i  rządy nie powinny o  tym zapominać, kiedy kwestionują współpracę z  organizacjami religijnymi w  zakresie niesienia pomocy i wsparcia potrzebujących. To, że siłą napędową organizacji są konkretne wierzenia – Zawsze nawzajem prosimy się o modlitwę. Święty Jan Paweł II w swoim nauczaniu podkreślał, że chorzy są uprzywilejowanymi osobami we wstawiennictwie u  Pana Boga. Mają lepszy kontakt. No i  rzeczywiście tak jest. A Jezus powiedział: „uzdrawiajcie chorych”. – Kiedy bracia maltańscy budowali pierwsze hospicja-szpitale, to zawsze była tam też osoba duchowna. Starano się najpierw leczyć ducha, a  dopiero później ciało. Od  900 lat nic się nie zmieniło. Dalej najważniejsze jest dla nas zdrowie duchowe. Dotyczy to nas wszystkich, stąd pomysł na  formację, a  dopiero później – na  leczenie medyczne. Warto wspomnieć, że Zakon Maltański od  ponad 50 lat organizuje pielgrzymki do  Lourdes. I  tam dzieją się cuda. To nie jest wycieczka. To pielgrzymka do miejsca świętego. Byłeś świadkiem konkretnych cudów? – Chociażby Halina. Wiele lat zmaga się z  chorobą nowotworową i  cudem jest to, że w  ogóle w  takim stanie udało jej się do Lourdes pojechać. Nikt nie dawał jej na to szans. Dla mnie to był cud. Dziękuje za rozmowę dr Marcin Kilanowski Szacunek dla drugiego człowieka religijne i wartości nie powinno być wykorzystywane przeciwko nim. Zrzeszeni w tych organizacjach członkowie w  równym stopniu są objęci prawem do  wolności wypowiedzi i wolności religijnej. To gwarantuje zarówno Konstytucja, jak i  prawo międzynarodowe. Nie ma nic złego w  tym, że w  naszej przestrzeni publicznej działają organizacje o charakterze religijnym – działają i  pomagają innym w  imię miłości, empatii i solidarności. Nieustannie powinniśmy zwracać na to uwagę mając nadzieję, że wzajemne zrozumienie da lepszą współpracę między organizacjami religijnymi a  państwem w  niesieniu pomocy, która zbyt często jest krytykowana w  imię opacznie rozumianego rozdziału Kościoła od państwa. Tekst powyższy stanowi streszczenie wystąpienia dr. Marcina Kilanowskiego podczas sympozjum Zakonu Maltańskiego „Religions Together for Humanitarian Action” w  siedzibie ONZ w  Genewie 27 maja 2015 Felieton OBRONA WIARY 7

[close]

p. 10

Wartości – stabilny fundament Grupy S tworzenie zintegrowanej, opartej na  wartościach woczesny koncern oparty na  mocnym fundamencie kultury organizacyjnej, doprowadzenie do  tego, wartości. by w  praktyce stała się elementem DNA firmy, jest Spójność pomiędzy wartościami a codziennymi dziadużym wyzwaniem. ORLEN podjął to wyzwanie. łaniami jest kluczowa. Jej brak dezorganizuje realizację najbardziej nawet przemyślanej strategii. W ORLENIE nadKierowanie się uniwersalnymi, zrozumiałymi dla rzędną odpowiedzialność za  dbałość o  przestrzeganie wszystkich wartościami, na  których opiera się we- wartości ponoszą menedżerowie. Oni też są naturalnymi wnętrzna kultura organizacji, wspiera realizację celów adresatami pytań czy wątpliwości, jeśli takie pojawią się firmy i chroni przed nieprawidłowościami w prowadze- wśród ich pracowników. Ponadto, wszelkie zauważone niu biznesu. Dziś widać bardzo wyraźnie, że wygrywają nieprawidłowości pracownicy ORLENU mogą zgłaszać te firmy, których deklarowane wartości oraz działanie do  Komitetu Kapitału Ludzkiego, który tworzą najważsą spójne, stanowią jedność. niejsi menedżerowie i do rzecznika ds. etyki. Z  tą myślą w  2012 roku w  PKN ORLEN wprowaRzecznik ds. etyki pełni swoją funkcję społecznie dzone zostały wartości: Odpowiedzialność, Rozwój, i  jest wybierany na  trzyletnią kadencję przez pracowLudzie, Energia i  Niezawodność, które na  stałe wpisały ników w  wyborach bezpośrednich. Rzecznik ds. etyki się w  codzienne życie pracowników, menedżerów i  li- jest osobą zaufania publicznego, pracownicy mogą derów koncernu. Jednocześnie przyjęty został nowy zgłaszać się do  niego ze wszystkimi sprawami budządokument – „Wartości i  zasady postępowania” – prze- cymi niepokój, ale także w sytuacjach kiedy potrzebna wodnik dotyczący relacji wewnątrz firmy, ale również jest rozmowa, tym bardziej że w  bieżącej kadencji jest w  otoczeniu zewnętrznym, zarówno z  partnerami nim psycholog. Obecnie funkcję rzecznika w  PKN ORbiznesowymi, ze społecznościami lokalnymi, środowi- LEN pełni Barbara Chlewińska, która została wybrana skiem naturalnym, jak również z konkurencją. przez pracowników w  wyborach w  2012 roku. Oprócz Ponowne zdefiniowanie wartości było warun- bieżącej pracy wynikającej z  etatowych obowiązków kiem koniecznym. Kryzys finansowy na  świecie, roz- i  społecznej funkcji rzecznika, inicjuje działania, które wój kanałów komunikacji – zwłaszcza tzw. nowych mają na  celu rozwój kultury korporacyjnej, edukację mediów spowodowały konieczność odpowiedzenia pracowników, ale również promocję naszych działań sobie na pytanie: jak skutecznie prowadzić biznes, by poza ORLENEM. To m.in. z  inicjatywy naszego rzeczniosiągnąć sukces, i  jednocześnie w  pełni odpowiadać ka w ostatnim czasie w Płocku i w Warszawie odbyły się na  wyzwania współczesnego świata. ORLEN wielo- lekcje o  godności przeznaczone dla uczniów liceum. krotnie stawiany jest jako przykład wśród liderów biz- Podczas tych spotkań z  młodzieżą w  ciekawy sposób nesu. Co za tym idzie, ciąży na nas odpowiedzialność prowadzona była dyskusja nt. godności oraz tego co za  dokonywanie właściwych zmian i  ich jakość w  tak w  dzisiejszych czasach jest szczególnie ważne – szaważnym obszarze, jakim jest kultura korporacyjna. cunku dla drugiego człowieka, poczucia wspólnoty, Zwłaszcza, że jest to obszar, który w  bardzo bezpo- a  także poczucia własnej wartości. W  lekcjach, oprócz średni sposób reaguje na wszelkie sygnały z zewnątrz rzecznika, udział wzięli sportowcy – siatkarze i piłkarze i wewnątrz korporacji, żyje i rozwija się wraz z całą fir- ręczni, którzy opowiadali młodym ludziom o zasadach mą. Dlatego też z dużą wrażliwością i wyczuciem musi fair play, o  ważnych regułach, które w  sporcie czynią także reagować na zmiany, które zachodzą w naszym grę przejrzystą i  uczciwą, a  stosowanie ich w życiu cootoczeniu biznesowym. Słowa Odpowiedzialność, dziennym ma bardzo duże znaczenie dla właściwego Rozwój, Ludzie, Energia i  Niezawodność wpisane budowania relacji międzyludzkich. zostały w  sposób działania ORLENU, stały się bizneWszystkie działania w zakresie etyki jakie prowadzi sowym DNA. W  połączeniu z  naszym credo „ORLEN. ORLEN, zostały dostrzeżone i  docenione przez mięNapędzamy przyszłość” każdego dnia tworzymy no- dzynarodowych ekspertów. Wśród wyróżnień jakie 8 POMOC POTRZEBUJĄCYM Forum darczyńców

[close]

p. 11

KM: Od trzech lat pełni pani funkcję rzecznika ds. etyki w PKN ORLEN. Program etyczny koncernu może być wskazywany jako wzór tego typu rozwiązań. Jak Pani sądzi, dlaczego? W ORLENIE rozumiemy zarządzanie programem etycznym jako tworzenie i wcielanie w życie najważniejszych wartości w organizacji, wypracowywanie mechanizmów wspierających działania zgodne z tymi wartościami i budowę poczucia wspólnej odpowiedzialności za etyczne zachowania. To, że program etyczny ORLENU jest wysoko oceniany, jest wynikiem właśnie takiego podejścia do  etyki. Postawiliśmy przede wszystkim Postępowanie na  edukację, na  pokazanie najpierw wewnątrz organizacji, że postępowanie etyczne ma znaczenie. A  potem wyszliśmy na  zewnątrz, angażując się w  różnego rodzaju ini- etyczne cjatywy. Istotną rolę w  tym procesie odgrywają menedżerowie firmy, to oni właśnie ma znaczenie ponoszą dużą odpowiedzialność za to, czy przyjęte przez PKN zasady działają. Rozmowa otrzymaliśmy należy wymienić tytuł World’s Most Ethical Company 2014 i  ponownie zdobyty w  2015 roku. To wyjątkowo prestiżowe wyróżnienie zostało przyznane naszemu koncernowi jako jedynej firmie w  Europie Środkowo-Wschodniej. Znaleźliśmy się w gronie największych, światowych korporacji po raz kolejny wskazani jako przykład właściwego budowania równowagi między wyzwaniami biznesowymi i  wartościami kreującymi kulturę korporacyjną ORLENU. Staliśmy się punktem odniesienia dla innych. Z  tą myślą zostaliśmy partnerem polskiej edycji konkursu o nazwie „Etyczna Firma”, dzięki któremu po raz pierwszy w  Polsce powstał ranking etycznych firm. Jest bowiem oczywiste dla nas jako organizacji, ale także poszczególnych pracowników, że etyka musi być obecna w  biznesie. Dla każdej firmy, która chce liczyć się na  rynku, postępowanie zgodne z  określonymi wartościami jest dzisiaj warunkiem sukcesu. KM: Podkreśla pani istotną rolę liderówz Barbarą -menedżerów. Czy zatem skuteczne zarzą- Chlewińską, dzanie w biznesie jest nierozerwalnie powiąrzecznikiem zane z przestrzeganiem wartości? ds. etyki Tak. Jest to absolutnie konieczny warunek. PKN ORLEN Zarząd, menedżerowie – ich postawa i  zaangażowanie w kwestie etyki w biznesie powinny być przykładem dla całej organizacji. Ale jednocześnie trzeba pamiętać, że za realizację poszczególnych elementów jesteśmy w ORLENIE odpowiedzialni wszyscy indywidualnie. I  każdemu z  nas powinno zależeć na  tym, żeby ORLEN był postrzegany jako firma etyczna, w której pracownicy bez wyjątku przestrzegają zapisanych w naszych dokumentach wartości. KM: Wygrała pani poprzednie wybory na  funkcję rzecznika ds. etyki, a  także startuje pani jako kandydatka w  kolejnych. Proszę zatem powiedzieć, dlaczego zdecydowała się pani być rzecznikiem ds. etyki – to chyba ogromne wyzwanie? Praca w  ORLENIE to naprawdę istotna część mojego życia. Zawsze chciałam i  dążyłam do  tego, aby nazwa naszej firmy i  logo kojarzyły się z  uczciwymi działaniami, żeby takie skojarzenia mieli nasi pracownicy, a  także pracownicy firm współpracujących z  nami i  ludzie mieszkający tam, gdzie ORLEN prowadzi swoje działania biznesowe, akcjonariusze itd. Mam świadomość, że tempo przemian technologicznych i  społecznych nie wpływa pozytywnie na  kształtowanie postaw etycznych także w sferze biznesu, więc działania w tym obszarze muszą być ciągłe, trwałe i realne. Być rzecznikiem ds. etyki to ogromne wyzwanie, ale cieszę się, że je podjęłam i  – mam nadzieję – mogę w  ten sposób przyczyniać się do krzewienia wartości w naszej organizacji. KM: Jakie cele stawia sobie pani realizując działania jako rzecznik ds. etyki? Zawsze dążę do tego, żeby nasi pracownicy – również ja – nie zapominali, że w każdej zawodowej sytuacji warto i  trzeba być przyzwoitym i  odpowiedzialnym. Żeby nasi pracownicy mieli świadomość, że przestrzeganie zasad etyki obowiązuje powszechnie, niezależenie od stanowiska i funkcji. I żeby właśnie to, poza wiedzą technologiczną, przekazywali pokoleniu, które karierę zawodową dopiero w firmie zaczyna. Moim głównym celem było i  jest pogłębienie świadomości nas wszystkich co do  ważności przestrzegania zasad etycznych w życiu zawodowym, kształtowanie prawidłowych zachowań w relacjach międzyludzkich i komunikacji. Ludzie potrzebują też ciągłego wsparcia, aby funkcjonowali odpowiedzialnie, twórczo, niezawodnie i uczciwie. KM: Dziękuję za rozmowę Partnerem materiału jest PKN ORLEN Forum darczyńców POMOC POTRZEBUJĄCYM 9

[close]

p. 12

Nie tylko o taniec chodzi... Międzynarodowe Weeekendy Maltańskie i Bale Debiutantów Jolanta hr. Mycielska Można zadać sobie pytanie: czy w czasach globalizacji rozrywki i „technoparty“ Bale Debiutantów mają jeszcze sens? Śmiało odpowiem, że mają i wydaje mi się, że coraz większy, ale pod warunkiem, że nie chodzi tylko o taniec W 10 POMOC POTRZEBUJĄCYM 1989 roku ówczesnemu prezydentowi ZPKM wany układ taneczny w ich wykonaniu ma być oficjalJE Juliuszowi hr. Ostrowskiemu zapropono- ną częścią artystyczną wieczoru. Zanim zaproszenie wałam zorganizowanie Balu Debiutantów w  Polsce. do  debiutu zostanie wysłane, staramy się nawiązać W naszym założeniu od samego początku to między- osobisty kontakt z  rodzicami i  z  kandydatami, ażeby narodowe salonowe wydarzenie nie miało być celem zapoznali się z  oczekiwaniami z  naszej strony. Zwrasamym w  sobie. To wydarzenie miało mieć „drugie camy się z  prośbą do  debiutantów miasta, w  którym dno“. Miało zawierać „narzędzia” pomocne w  kształ- ma się odbyć wydarzenie, o  udzielenie gościnnotowaniu pozytywnych postaw młodego pokole- ści debiutantom z  innych miast czy z  zagranicy. Ta nia, rozpowszechniać wiedzę o  Zakonie i  zachęcać możliwość sprzyja poznaniu się, uczy poszanowania do  angażowania się w  działalność maltańską. Trzy- drugiej osoby. Te dwa wspólnie spędzone tygodnie dniowy program towarzyszący balowi miał sprzyjać są zachętą, ażeby uczestnicy uświadomili sobie, że nawiązywaniu i  pogłębianiu międzynarodowych w życiu nie tylko liczą się kariera, pieniądze czy sukwięzi towarzyskich i  maltańskich. Weekend kończyć ces. Zachowanie nie jest kodem. Jest samo w  sobie miała dziękczynna Msza wartością, która powinKto umie dziękować, ten dostaje św., a  po niej pożegnalna być przestrzegana, drugi raz, ten dostaje więcej. powinna być ”drugą ny brunch. Wydany po Kto pomaga innym, ten pomaga skórą” w codziennym żypolsku i  angielsku album przede wszystkim sobie, staje się ciu (a nie tylko „od święmiał zawierać informacje o  samym wydarzeniu, maweselszy, staje się po prostu lepszy ta”). Zignorowanie lub teriały poświęcone działalzbagatelizowanie tego ności Zakonu oraz listę dobroczyńców i  sponsorów. obszaru otwiera drogę do  samozniszczenia. SzacuFormuła okazała się trafna i skuteczna. nek dla siebie przekłada się na  szacunek dla innych, Sam bal ma stać się dla debiutantów symbolicz- uśmiech zaprasza do  uśmiechu, sposób jedzenia nym momentem wejścia w dorosłe życie, a przygoto- czy konwersacji decyduje o  atmosferze spotkania. Forum darczyńców

[close]

p. 13

Forum darczyńców POMOC POTRZEBUJĄCYM I  przeciwnie – niechlujstwo w  ubiorze, zaśmiecanie otoczenia, wulgarne zachowanie i  język, agresja, poniżanie drugiej osoby – wywołują negatywne   reakcje. Smutno stwierdzić, ale te przykłady są – według mnie – przede wszystkim odbiciem danej osoby, jej wewnętrznego bałaganu, frustracji czy otaczającego ją zewnętrznego chaosu. I choć to wiemy i przed tym się bronimy, nie umiemy się temu przeciwstawiać, często z  lenistwa czy źle pojętej tolerancji. Dobrze wychowana osoba   nie znaczy słabej i  nudnej. Tak niestety w  wielu przypadkach otoczenie ją odbiera, a  wszechmocne dzisiejsze media chętnie ośmieszają. Nie wstydźmy się jednak należeć do  tej kategorii. Nie wstydźmy się też dziękować. Uczmy się nawzajem, uczmy nasze rodzeństwo, naszych przyjaciół, naszych podopiecznych – dla wspólnego ich i naszego dobra. Kto umie dziękować, ten dostaje drugi raz, ten dostaje więcej. Kto pomaga innym, ten pomaga przede wszystkim sobie, staje się weselszy, przestaje narzekać, staje się optymistą, staje się po prostu lepszy. WARTO! Podczas dwóch tygodni poprzedzających Międzynarodowy Weekend Maltański i  Bal Debiutantów, oprócz codziennej intensywnej nauki tańca, debiutanci korzystają z  miniwykładów na temat savoir-vivre’u, odpowiedzialności obywatelskiej czy wolontariatu. I  tu pozwolę sobie na  dygresję. Jak wszyscy wiemy, wolontariat to niesienie pomocy potrzebującym, to pomoc w  poprawianiu egzystencji niepełnosprawnym. Tam, gdzie profesjonalne organizacje tego nie mogą, czy nie potrafią uczynić. A potrzeba zaczyna się na  tu, gdzie stoimy. Jednak wolontariat i  różnego rodzaju akcje nie mają sensu bez przygotowania etycznego wolontariuszy. Cóż z tego, że „wolontariusze jednego dnia” – jak ich nazywam – zbiorą pieniądze na dobry cel, czy pomogą fizycznie, jeśli swoją mową i  postawą podważają tradycyjne, sprawdzone wzorce i  wartości etyczne lub dają zły przykład innym. To przygotowanie do  wolontariatu trzeba zacząć od  siebie. Jak wiele może ulżyć w  trosce dnia jeden przyjacielski uśmiech, darmowy, dostępny, leżący na samym wierzchu arsenału naszego „metra kwadratowego”. Przyjazne skinięcie głową, wypowiedzenie „dzień dobry” – to już będzie pomoc. Już będzie lekarstwem na  samotność czy lęk. Możemy pomóc bliźnim – nie robiąc niczego... co im może szkodzić. Możemy trzymać na  wodzy pokusy złośliwej krytyki, intryg, ośmieszania, poniżania – z chęci wywyższenia siebie. To brzmi górnolotnie, ale jakże ciągle jest aktualne i  potrzebne. To nasz osobisty „wolontariat metra kwadratowego”. W  moim (wciąż za  małym) doświadczeniu zauważyłam, że zachowanie się i  wszystko co wokół danej osoby się dzieje, ma nie tylko wpływ na  nią samą, ale też na  otoczenie. A  jakich rad udzieliłabym przyszłym wolontariuszom? Powiedziałabym, że od  jałmużny ważniejsze jest serce. Że opieka czy pomoc bez popatrzenia w oczy, bez kultury bycia – nie na wiele się przydaje. Że nasza pomoc innym to kropla w  morzu Wolontariat i różnego potrzeb, ale nasz przykład rodzaju akcje nie mają – to skarb, to inwestycja, sensu bez przygotowania która procentuje i przynie- etycznego wolontariuszy. sie wymierne wyniki. To przygotowanie trzeba Beneficjentem balów zacząć od siebie jest Zakon Maltański (tylko edycja 2004 roku nie miała celu charytatywnego). Dzięki hojności dobroczyńcow i  sponsorów wsparliśmy finansowo wiele inicjatyw Zakonu: pomoc w  remoncie i zakupie wyposażenia Ośrodka Maltańskiego dla Dzieci Niepełnosprawnych w  Puszczykowie k. Poznania, pomoc dla powodzian na Śląsku w 2001 roku, pomoc w zakupie wyposażenia do Maltańskiego Centrum Pomocy dla Niepełnosprawnych Dzieci i  ich Rodzin w  Krakowie, pomoc w  remoncie i  wyposażeniu kuchni przygotowującej posiłki dla „dzieci ulicy” w Radomiu, wsparcie finansowe dla obozów „Małej Malty” organizowanych przez Zakon Maltański w Irlandii, Macedonii, Holandii. Dodatkowo w  2014 roku mogliśmy dołączyć naszą cząstkę na zakup lekarstw dla Maltańskiej Służby Medycznej na Ukrainie. Niepodważalnym sukcesem polskich Międzynarodowych Weekendów Maltańskich i  Balów Debiutantów jest od  lat zaangażowanie naszych debiutantów w  obozy „Małej Malty”. Z  tego co mi wiadomo, prawie wszyscy członkowie grupy organizacyjnej przyszłorocznego obozu w Krakowie, to nasi byli debiutanci. Życzę im wszystkiego, co najlepsze. Po ośmiu edycjach mamy już ponad pięciuset debiutantów, to mój „batalion” jak ich nazywam. 11

[close]

p. 14

12 POMOC POTRZEBUJĄCYM Nie ze wszystkimi wszystkimi mam mamjuju żż kontakt, kontakt, aleale wiem, wiem, że mi że ędzy mięsob dzyąsob komunikuj ą komunikuj ą się,ą spotykaj się, spotykaj ą i wiem, ą i  wiem, że wystarże czy wystarczy przekaza przekaza ć, że „by ć, ż łam/em e „byłam/em debiutantk debiutantk ą/debiutaną/detem”, biutantem”, a  drzwi a drzwi stają staj otworem. ą otworem. Udzia Udzia ł w  Debiucie ł w Debiucie jest pewnego jest pewnego rodzaju rodzaju „przepustk „przepustk ą”. Jestem ą”. Jestem wzruszona wzruszoich wdzi na ich ęczno wdzi ści ęą czno , wyra ści żą an , wyra ą w listach, żaną wmailach   listach,czy mailach w rozmowie. czy w rozmowie. Podkreślaj Podkre ą, że czego ślają, ś że wa czego żnego ś wa siż ęnego nauczyli, się co nauczyli, ś istotnego coś istotnego przeżyli, w prze   swoich żyli, wbaga   swoich żach baga wywie żach źli warto wywie ści, źli które wartob ści, ędktóre ą im towarzyszy będą im towarzyszy ć na dobre ć na i na  do złe. Te bre reakcje i na złe. ciesz Te reakcje ą, bo potwierdzaj cieszą, bo potwierdzaj ą, że wydarzenie ą, że wyjakim darzenie jest polska jakim jest edycja polska Balu edycja Debiutantów Balu Debiutantów przyczynia si przyczynia ę do budowania się do pozytywnej budowania i ś pozytywnej wiatłej wspólnoty i  światłLuej dzi wspólnoty Dobrej Woli Ludzi i tego, Dobrej coWoli najwa i tego, żniesze, co najwa czyli DOBRA. żniesze, czyli W DOBRA.   2011 roku – dla harmonijnej kontynuacji – założyli W śmy  2011 Stowarzyszenie roku – dla harmonijnej „POKOLENIA kontynuacji POKOLENIA”, – zaktórego łożyliśmy jednym Stowarzyszenie z  celów statutowych „POKOLENIA jest POKOLENIA”, organizacja Balów którego Debiutantów jednym z  celów (więcej statutowych na  stronie jest internetowej organizawww.pokolenia.org). cja Bali Debiutantów (wi Korzystam ęcej na stronie z  okazji internetowej i  w  imieniu zarz www.pokolenia.org). ądu Stowarzyszenia Korzystam oraz własnym z  okazjisk i  w ładam   imieniu najlepsze Zarządu życzenia Stowarzyszenia na nadchodz i  moim ące Świ włę asnym ta Bożego składam Narodzenia najlepsze – „Pójd życzenia źmy wszyscy na  nadchodz do stajenki”. ące Święta Bożego Narodzenia – „Pójdźmy wszyscy do stajenki”. Forum darczyńców

[close]

p. 15

Dwór Kombornia Hotel & Spa w Komborni A kcja pomocy świątecznej, organizowana od  2002 roku pod  nazwą Opłatek Maltański, obejmuje swoim zasięgiem coraz więcej miejsc na mapie Polski. Wśród nich nie brak także całkiem niewielkich miejscowości, oddalonych od  wielkich metropolii, gdzie gościnność swą okazują właściciele niezwykłych obiektów: dworów i pałaców. Miejsca pełne historii, Rzadko zdarza się, by to gospo- tradycji i elegancji, darz zwrócił się z  propozycją orga- ale i otwarte nizacji Opłatka Maltańskiego dla po- dla najbardziej trzebujących rodzin. Ale tak właśnie potrzebujących stało się na  Podkarpaciu. Właściciele Dworu Kombornia Hotelu &  Spa, Państwo Ryszard i  Marzena Skotniczny zaproponowali przyjęcie potrzebujących w swoich progach – zabytkowym dworze, oferując również swój czas na  zorganizowanie i  koordynację dzieła. Dlaczego? – Lubimy pomagać – odpowiada Ryszard Skotniczny. Ale jest też drugi powód: – Historycznie dwór w  tradycji polskiej od zawsze pełnił rolę kulturotwórczą. Jednocześnie wewnątrz majątków kwitła działalność charytatywna. Właściciele dworów obejmowali nią bezpośrednio miejscową ludność, realizując w  ten sposób zobowiązanie wobec społeczeństwa wynikające z  wyznawanego systemu wartości, wyrażające się w  poczuciu odpowiedzialności i  zobowiązaniu do  szlachetnego postępowania – mówi Ryszard Skotniczny. Jak podkreślają właściciele Dworu Kombornia, Opłatek Maltański ujął ich swoją formułą, która Ryszard Skotniczny pomaganie ma we krwi Forum darczyńców POMOC POTRZEBUJĄCYM 13

[close]

Comments

no comments yet